„Sprawa dwóch wież” znów wróciła. Teraz w centrum znalazł się Roman Giertych i spór o „praworządność”

19 godzin temu

Serwis Niezależna.pl opisuje kolejne odsłony sporu wokół tzw. afery „dwóch wież” – sprawy, która zaczęła żyć własnym życiem po publikacjach „Gazety Wyborczej” i wieloletnich działaniach podejmowanych w prokuraturze.

Kluczowy punkt dotyczy umorzenia śledztwa: w materiałach przedstawionych w tej sprawie ma wynikać, iż nie doszło do przypisania czynu zabronionego. Jak tłumaczy sędzia Franciszek Michera, sprawa przez długi czas funkcjonowała publicznie jako jedno z najbardziej politycznych postępowań, co – jego zdaniem – wymusza na państwie szczególną staranność. Prokuratorzy i instytucje mają wtedy łatwo stracić czysto procesowy charakter postępowania i zacząć pełnić rolę narzędzia presji lub politycznego komunikatu.

Siedem lat od publikacji „Gazety Wyborczej” do kolejnego zwrotu

Historia zaczęła się siedem lat temu, gdy „Gazeta Wyborcza” opisywała negocjacje między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem, dotyczące planów budowy dwóch wież w Warszawie na działce należącej do spółki Srebrna. Do transakcji jednak nie doszło. Mimo to w lutym 2019 roku pełnomocnicy Birgfellnera – adwokaci Roman Giertych i Jacek Dubois – złożyli w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o domniemanym oszustwie.

W październiku 2019 roku prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, uzasadniając to brakiem znamion czynu zabronionego. Sprawa była zaskarżana i – jak wynika z opisu – ostatecznie utrzymano decyzję w mocy. W międzyczasie w marcu 2026 roku minister Waldemar Żurek miał podpisać delegację sędzi Marii Turek do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Raport, wznowienie i umorzenie. W centrum znalazł się także Korneluk

Według opisu sytuacja zmieniła się po przejęciu władzy przez koalicję. Najpierw komisja kierowana przez prokurator Katarzynę Kwiatkowską opublikowała raport dotyczący spraw pozostających w zainteresowaniu opinii publicznej, wskazując m.in. postępowanie związane z zawiadomieniem Giertycha i Dubois. W pierwszym kwartale 2025 roku prokuratura miała wszcząć śledztwo w sprawie „dwóch wież”.

W trakcie opisanych zmian personalnych referentem sprawy została prokurator Ewa Wrzosek, a następnie – po odwołaniu z delegacji – śledztwo miała przejąć prokurator Małgorzata Szeroczyńska. 10 czerwca odbyło się wielogodzinne przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego w charakterze świadka, w którym uczestniczył też Roman Giertych, a po przesłuchaniu miał on domagać się wyłączenia prokurator Szeroczyńskiej. Równolegle prokuratura miała reagować na internetowe zaczepki pełnomocnika.

Pod koniec czerwca śledztwo umorzono. Komunikat miał wskazywać, iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. To – jak opisano – wywołało reakcję Giertycha, który komentował decyzję w ostrych słowach i łączył ją z rzekomym „zabetonowaniem” prokuratury przez PiS. W odpowiedzi Prokuratura Krajowa i Lex Super Omnia miały podkreślać niezależność i apolityczność prokuratury. Dariusz Korneluk miał zwrócić uwagę, iż personalne atakowanie prokuratora nie powinno następować z powodu treści podjętej decyzji, co w opisanym materiale skomentowano jako niepasujące do wcześniejszych praktyk.

Sprawa ma też wymiar „ludzki”: Barbara Skrzypek i standardy państwa prawa

W materiale mocno wybrzmiewa wątek tragiczny: śledztwo w sprawie śmierci Barbary Skrzypek miało zakończyć się umorzeniem. Podczas przesłuchania 12 czerwca 2025 roku – jak relacjonuje tekst – odrzucono pełnomocnika świadka, nie było protokolanta, a czynności nie były nagrywane. Zdaniem przywołanych w materiale opisów Skrzypek po wyjściu z prokuratury miała czuć się skrajnie źle. 15 marca 2026 roku kobieta zmarła, a po umorzeniu śledztwa pełnomocnik rodziny miał kwestionować opinię biegłych z zakresu medycyny sądowej oraz kardiologii.

Sędzia Franciszek Michera wprost wskazuje, iż choć prawomocne rozstrzygnięcia nie pozwalają przypisywać odpowiedzialności karnej, to z perspektywy standardów państwa prawa pozostaje pytanie o dopuszczalny poziom presji wywieranej na świadka w postępowaniu o wysokiej temperaturze politycznej. Zaznacza też, iż odmawianie udziału pełnomocnika w takiej sytuacji – choćby przy formalnych podstawach – budzi zastrzeżenia z punktu widzenia bezpieczeństwa jednostki wobec aparatu państwowego.

Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Wściekły Giertych tropi ziobrystów u Korneluka. Przez siedem lat kreowano dętą aferę.

Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

Idź do oryginalnego materiału