Ponad pół tysiąca sympatyków Prawa i Sprawiedliwości wypełniło halę w Cygańskim Lesie w Bielsku-Białej, by wziąć udział w spotkaniu z byłymi premierami – Beatą Szydło oraz Mateuszem Morawieckim. Wydarzenie zgromadziło tłumy, które z biało-czerwonymi flagami w dłoniach usłyszały deklaracje o „powrocie na drogę do zwycięstwa” oraz ostrą krytykę rządu Donalda Tuska, który określono mianem „Koalicji Awarii”. Wśród wspomnień o sukcesach inwestycyjnych w regionie i diagnoz dotyczących kondycji państwa, padły też zaskakujące słowa o Bielsku-Białej jako… „pępku świata”.
Piątkowe wydarzenie zorganizowane w hali Rekordu w Cygańskim Lesie trwało kilka ponad godzinę. Najpierw byli premierzy indywidualnie zabierali głos ze sceny. Każde z nich otrzymało 20 minut. Później przez pół godziny odpowiadali na pytania z sali. Wydarzeniu towarzyszyła oprawa przypominająca… mecz piłkarski. Publiczność zagrzewał radny Michał Guzdek, który miał bęben i intonował przyśpiewki.
Więcej wspomnień niż planów na przyszłość
Jako pierwsza głos zabrała Beata Szydło, która wystąpienie rozpoczęła od osobistego akcentu, podkreślając silne związki z regionem. Europarlamentarzystka stwierdziła, iż dzięki oddaniu trasy S1 czuje się tu jak u siebie, bo podróż do Bielska-Białej zajmuje jej teraz zaledwie 15 minut. Przypomniała moment podpisania umowy na realizację drogi, wskazując ministra Andrzeja Adamczyka jako tego, który zbudował drogę.
Była premier nie szczędziła krytyki pod adresem rządu Donalda Tuska, zarzucając mu sianie propagandy mającej na celu zohydzenie ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy. Według niej Polska znalazła się w tej chwili w specyficznym momencie, który przypomina nastroje społeczne z przełomu lat 2014 i 2015.
Beata Szydło diagnozowała, iż Polacy ponownie tracą nadzieję oraz zmagają się z obawami o przyszłość, czując się porzuconymi przez obecną władzę. Wspominając wybory parlamentarne z 2023, zaznaczyła, iż PiS wygrał je po raz trzeci z rzędu, ale rządy przejęła szeroka koalicja „od prawa do lewa”, którą nazwała największym „szkodnikiem” kraju, stworzona wyłącznie po to, by zatrzymać jej formację.
Była premiera nawiązywała do niedawnej konwencji w hali „Sokoła” w Krakowie. – Miejsce z którego zawsze ruszaliśmy po zwycięstwo. Teraz trzeba zrobić to samo. Największy ciężar bierze na siebie Przemysław Czarnek – wskazywała. Na koniec wspomniała o sukcesach socjalnych, takich jak program 500 Plus, w którego wdrażanie zaangażowany był pochodzący z regionu wiceminister Stanisław Szwed.
Ceny benzyny i brak miliardów w kasie NFZ
Mateusz Morawiecki skupił się na kwestiach gospodarczych i kosztach życia, rozpoczynając od ironicznego nawiązania do cen paliw. Przypominał słowa Donalda Tuska, który obiecywał benzynę po 5,19 zł, – Ktoś mi ostatnio zwrócił uwagę, iż jest po 5,19 zł, ale pół litra! – mówił. Bronił dokonań Orlenu z czasów Daniela Obajtka, przypominając o obniżkach akcyzy i podatku VAT, które miały chronić portfele Polaków.
Wystąpienie Morawieckiego było pełne mocnych haseł wymierzonych w obecny rząd, który ochrzcił mianem „Koalicji Awarii”. – To obecna minister zdrowia powiedziała, iż będzie brakowało 23 mld zł w tym roku. Wiecie co to znaczy? Że o ile w zeszłym roku zabrakło pieniędzy na zaplanowane operacje i zabiegi, w październiku, listopadzie. W tym roku eksperci policzyli iż od września będzie brakowało pieniędzy – mówił.

Dalej były premier przestrzegał przed powrotem biedy i zakupów na zeszyt oraz oskarżył Donalda Tuska o prowadzenie polityki zagranicznej uderzającej w relacje z USA oraz o marnowanie szans rozwojowych poprzez kłanianie się zachodnim stolicom i oddawanie przetargów zagranicznym podmiotom. Morawiecki zapowiadał walkę z systemem ETS, bo jego zdaniem nie ma silnej gospodarki bez taniej energii.
Krytyka programu Safe i pytania o stan wyjątkowy
Później były premier mówił, iż Polska znalazła się na rozdrożu. – Teraz możemy się stoczyć po równi pochyłej i uzależnić od zachodu płacić im odsetki w programie Safe, albo walczyć o suwerenną Polskę – mówił. Dalej pojawiły się wątki edukacyjne, a wiceprezes PiS mówił o usunięciu telefonów ze szkół i ochronie młodzieży przed negatywnym wpływem mediów społecznościowych. Zapowiadał także powrót Programu Inwestycji Strategicznych, w którym gminy otrzymywały środki na realizację ważnych inwestycji.
Po wystąpieniach przyszedł czas na pytania z sali. Jedno z nich dotyczyło tego, czy PiS jest gotowe na… wprowadzenie stanu wyjątkowego, co oznaczałoby brak możliwości przeprowadzenia wyborów.
W dyskusji pojawił się także zabawny wątek lokalny. Jeden z uczestników określił Bielsko-Białą mianem pępka Europy, nawiązując do unikalnego położenia miasta, które leży w niemal identycznej odległości od kluczowych stolic Grupy Wyszehradzkiej: Warszawy, Budapesztu i Pragi. Beata Szydło wykorzystała ten fakt, by przypomnieć o swoich staraniach na rzecz scalenia formatu wyszehradzkiego, który jej zdaniem po rządach Tuska i Ewy Kopacz znajdował się w rozsypce. Z uśmiechem potwierdziła diagnozę mieszkańca, uznając, iż Bielsko-Biała i całe Podbeskidzie rzeczywiście zasługuje na miano pępka… całego świata.
BARTŁOMIEJ KAWALEC

2 godzin temu