Spór o Trybunał Konstytucyjny narasta. Strasburg naciska na Warszawę

dzienniknarodowy.pl 7 godzin temu
Zdjęcie: Spór o Trybunał Konstytucyjny narasta. Strasburg naciska na Warszawę


Spór o Trybunał Konstytucyjny zaostrzył się po tym, jak ETPCz zaczął badać skargę czworga osób wybranych przez Sejm 13 marca 2026 r. na sędziów TK. Prezes Bogdan Święczkowski utrzymuje, iż bez ślubowania przed prezydentem nie mogą orzekać. Stawką jest granica między polską konstytucją a presją Strasburga.

Strasburg wchodzi w polski spór ustrojowy

Europejski Trybunał Praw Człowieka zajmuje się sprawą Marcina Dziurdy, Anny Korwin-Piotrowskiej, Krystiana Markiewicza i Macieja Henryka Taborowskiego. Cała czwórka została wybrana przez Sejm 13 marca 2026 r. na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ale nie została dopuszczona do orzekania. To już nie jest techniczny spór o kalendarz ślubowań. To próba rozstrzygnięcia, kto w Polsce ma ostatnie słowo w sprawie organu konstytucyjnego.

Według majowego komunikatu ETPCz sprawa dotyczy osób wybranych do Trybunału Konstytucyjnego, które nie objęły obowiązków. Strasburg zastosował środek tymczasowy i zażądał od władz polskich, aby nie utrudniały im wykonywania obowiązków sędziowskich do czasu dalszej decyzji. W języku prawniczym brzmi to chłodno. W polityce ustrojowej oznacza próbę wejścia z zewnątrz w sam środek polskiego sporu o konstytucję.

Święczkowski odpowiada: bez ślubowania nie ma urzędu

Prezes TK Bogdan Święczkowski stoi na stanowisku, iż osoby te nie mogą orzekać, bo nie złożyły ślubowania przed prezydentem. Radio Maryja relacjonuje, iż szef Trybunału odrzuca możliwość kierowania przez ETPCz żądań wobec polskiego sądu konstytucyjnego. Ten spór dobrze wpisuje się w szerszy konflikt opisany już przez DN w tekście o tym, jak Trybunał Konstytucyjny znalazł się w ogniu politycznej presji.

Argument formalny jest prosty i dla państwa niezwykle ważny. Skoro polski porządek prawny przewiduje ślubowanie przed głową państwa, to obejście tego elementu przez akt przed marszałkiem Sejmu nie może być traktowane jak drobna niedogodność. Państwo poważne nie buduje sądu konstytucyjnego na skrócie proceduralnym. Państwo poważne pilnuje formy, bo forma chroni treść.

Wyrok K 3/26 i rola prezydenta

12 maja 2026 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie K 3/26. Z komunikatu TK wynika, iż art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK, rozumiany jako nakładający na prezydenta obowiązek odebrania ślubowania od osoby wybranej przez Sejm, został uznany za niezgodny z art. 126 w związku z art. 2 Konstytucji RP. To mocne postawienie sprawy: prezydent nie jest automatem do zatwierdzania decyzji większości sejmowej.

Trybunał podkreślił, iż głowa państwa ma obowiązek czuwać nad przestrzeganiem konstytucji. To zadanie nie znika dlatego, iż rządzącej większości spieszy się do przejęcia kolejnej instytucji. W tym sensie spór o cztery miejsca w TK dotyka także pozycji prezydenta Karola Nawrockiego i pytania, czy Pałac Prezydencki ma być realnym organem państwa, czy dekoracją dla sejmowej arytmetyki.

Reset konstytucyjny jako metoda polityczna

Obóz rządzący od miesięcy mówi językiem resetu. W praktyce reset często znaczy tyle, co unieważnienie instytucji wtedy, gdy nie są po naszej stronie. To niebezpieczna logika, bo z państwa robi plac doraźnej walki. Dziś problemem jest Trybunał Konstytucyjny, jutro może nim być prezydent, Krajowa Rada Sądownictwa albo każda inna instytucja, która przeszkodzi większości.

Właśnie dlatego wcześniejsze ostrzeżenia, iż Święczkowski może bronić Trybunału przed scenariuszem dwóch ośrodków orzekania, nie były publicystyczną przesadą. jeżeli jedna strona polityczna uzna, iż sama wskaże prawdziwy skład sądu, a zagraniczny trybunał ma to utrwalić, Polska dostaje receptę na chaos. Taki chaos zawsze uderza w obywatela: w pewność prawa, w bezpieczeństwo obrotu, w zaufanie do wyroków i w stabilność państwa.

Suwerenność nie jest ozdobnikiem

Polska jest stroną Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ale nie zrzekła się konstytucyjnej tożsamości. ETPCz ma swoją rolę, ale nie może stać się nadkonstytucyjnym arbitrem obsady polskiego Trybunału Konstytucyjnego. To byłoby przesunięcie granicy władzy poza demokratyczną kontrolę Polaków.

Stawka jest więc większa niż personalny spór o cztery nazwiska. Chodzi o pytanie, czy polskie instytucje mają być naprawiane w ramach polskiej konstytucji, czy ustawiane pod naciskiem zewnętrznych trybunałów i bieżącej większości sejmowej. Naród, który traci kontrolę nad własnym porządkiem ustrojowym, traci część wolności. I właśnie dlatego w tej sprawie potrzebna jest twardość, procedura i wierność konstytucji, a nie polityczna gorączka resetu.

Źródło: Radio Maryja, Europejski Trybunał Praw Człowieka, Trybunał Konstytucyjny, Rzeczpospolita.

Źródło: Radio Maryja

Idź do oryginalnego materiału