Gubernator New Jersey Mikie Sherrill ostro skrytykowała proponowane przez administrację prezydenta Donalda Trumpa zmiany dotyczące sposobu przeprowadzenia spisu ludności w 2030 roku. Jej zdaniem nowe zasady mogłyby zmniejszyć reprezentację New Jersey w Kongresie oraz wpłynąć na wysokość federalnych funduszy trafiających do stanu.
Gubernator New Jersey Mikie Sherrill sprzeciwia się propozycji administracji Donalda Trumpa zakładającej, iż spis ludności nie będzie obejmował wszystkich mieszkańców stanu. Fot. Agencja prasowaAdministracja federalna zaproponowała, aby przy ustalaniu liczby ludności wykorzystywanej do podziału miejsc w Izbie Reprezentantów nie uwzględniać m.in. osób przebywających w USA bez legalnego statusu oraz części imigrantów bez prawa stałego pobytu. Propozycja obejmuje również ponowne rozważenie pytania o obywatelstwo oraz zmianę części pytań dotyczących rasy i pochodzenia etnicznego. w tej chwili spis obejmuje osoby mieszkające w Stanach Zjednoczonych niezależnie od obywatelstwa czy statusu imigracyjnego.
Ma to duże znaczenie, ponieważ wyniki spisu przeprowadzanego co dziesięć lat służą do podziału 435 miejsc w Izbie Reprezentantów pomiędzy poszczególne stany, a w konsekwencji wpływają również na liczbę głosów w Kolegium Elektorskim. Dane ze spisu są ponadto wykorzystywane przy wyznaczaniu okręgów wyborczych oraz w wielu decyzjach dotyczących dystrybucji środków federalnych.
Sherrill stwierdziła 10 września, iż proponowane zmiany mogą kosztować New Jersey część reprezentacji federalnej i „sprawiedliwy udział” w finansowaniu z Waszyngtonu. W swoim oświadczeniu zarzuciła administracji Trumpa próbę wykorzystania spisu do celów politycznych. Jest to stanowisko gubernator; administracja federalna przedstawia propozycję inaczej, argumentując, iż osoby bez trwałej więzi prawnej ze Stanami Zjednoczonymi nie powinny być uwzględniane przy określaniu reprezentacji poszczególnych stanów.
Spór dotyczy również interpretacji Konstytucji. 14. poprawka mówi, iż miejsca w Izbie Reprezentantów mają być rozdzielane pomiędzy stany na podstawie „całkowitej liczby osób” w każdym z nich. Przeciwnicy proponowanych zmian wskazują właśnie na ten zapis i zapowiadają, iż nowe regulacje prawdopodobnie spotkają się z pozwami sądowymi. Administracja Trumpa argumentuje natomiast, iż określone grupy cudzoziemców nie powinny być traktowane jako osoby posiadające w USA stałe miejsce zamieszkania dla potrzeb podziału reprezentacji.
Na razie mowa o propozycji dotyczącej spisu w 2030 roku, a nie o obowiązujących już zasadach. o ile zmiany zostaną przyjęte, ich ostateczny kształt oraz zgodność z Konstytucją niemal na pewno będą przedmiotem dalszych sporów prawnych.
WEM










