Spór o lekcje edukacji seksualnej w tyskich szkołach. Radny wydał oświadczenie

1 dzień temu

Spór o lekcje edukacji seksualnej w tyskich szkołach. Radny wydał oświadczenie. Chodzi o treści przekazywane dzieciom w tyskich szkołach przez radnego KO, Macieja Jędrzejko, który zawodowo jest ginekologiem. Jedna z mieszkanek zapytała, z kim radny uzgadniał treści przekazywane dzieciom. Miała też wątpliwości, co do antykoncepcji hormonalnej. „Maciej Jędrzejko uznaje, iż młodzi ludzie muszą się wyszumieć, zanim założą rodziny. Pozwolę sobie nie zgodzić się z takim podejściem” – pisała mieszkanka i podkreślała, iż według niej celem edukacji seksualnej powinno być zachęcanie do zakładania rodzin. Jędrzejko natomiast odpierał zarzuty, twierdząc, iż jego wykłady są zgodne z aktualną wiedzą medyczną i są dostosowane do wieku i poziomu odbiorców. Mówił też, iż jest w stanie prowadzić zajęcia choćby dla kilkuletnich dzieci. „Edukacja seksualna zaczyna się od urodzenia. Od urodzenia. Moje dzieci w wieku trzech lat wiedziały, co to jest nasienie i co to jest penis” – mówił radny na komisji.

(Poniżej pełna treść pisma mieszkanki i odpowiedź radnego)

Dyskusja w tej kwestii miała miejsce na komisji Porządku Publicznego, Zdrowia, Spraw Społecznych i Samorządowych tyskiej Rady Miasta. Jędrzejko argumentował, iż jego prelekcje w tyskich szkołach cieszą się dużym zainteresowaniem wśród uczniów.

„Uczę młodzież, jak rozpoznawać nieodpowiednie zachowania, stawiać granice, reagować na przemoc, co jest najważniejsze w profilaktyce molestowania seksualnego. Według raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę z 2023 roku., aż 8% dzieci i nastolatków doświadczyło wykorzystywania seksualnego z kontaktem fizycznym. To co dwunaste dziecko, padło ofiarą bezpośredniej przemocy seksualnej w Polsce, a 26% dzieci, co 4 dziecko doświadczyło go bez kontaktu fizycznego (przemoc i molestowanie słowne, gesty, lubieżna mowa ciała). Dodatkowo, zgodnie z raportem We Protect Global Alliance, czyli globalnej organizacji skupiających 100 państw, której celem jest ocena przemocy wobec dzieci na świecie, aż 70% dzieci w Polsce mogło doświadczyć przemocy seksualnej w Internecie” – czytamy w piśmie radnego.

W trakcie dyskusji mieszkanka zapytała czy nie można by w tyskich szkołach prowadzić podwójnych tego typu zajęć, wykład radnego i później kogoś z bardziej konserwatywnymi poglądami. „Pan robi swoją godzinę, oni robią swoją godzinę i o ile byłaby taka, potrzeba na koniec zrobienie takiej krótkiej debaty, tak? Żeby było po prostu jakichś takich pytań, dlaczego tak, a dlaczego inaczej? Tak bym to widziała” – mówił mieszkanka.

„Na moje zajęcia przychodzą uczniowie tylko z własnej, nieprzymuszonej woli. To nie są zajęcia obowiązkowe. A w związku z tym, wszyscy uczniowie są informowani o tym, iż takie zajęcia są. o ile ich rodzice nie wyrażają zgody na ich udział w tych zajęciach, to po prostu nie przychodzą. o ile te zajęcia w jakikolwiek sposób są dla nich nie wiem, trudne lub nie zgadzają się z ich przekonaniami, mogą takie zajęcia też opuścić w trakcie, bez żadnych konsekwencji. Oni są o tym informowani zaraz na początku lekcji” – mówił Maciej Jędrzejko. „Żadne dziecko nigdy nie opuściło i wszystkie dzieci chciały, żeby zajęcia trwały dłużej, były przedłużane i nie wychodzili na przerwę w czasie tych zajęć. To po pierwsze. Czyli nie są to zajęcia obowiązkowe. Druga sprawa, nie jestem w stanie i nie zamierzam choćby ingerować w wewnętrzne sprawy szkoły i to, jak dyrekcja, iż tak powiem dyskutuje, czy kogo zaprasza i w jakiej kolejności i z kim to omawia. W związku z czym, o ile Pani widzi taką potrzebę, żeby dyrekcja za każdym razem omawiała każdą zaproszoną osobę czy specjalistę, no myślę, iż trochę to działa w ten sposób. o ile zapraszamy eksperta z danej dziedziny, to w ogóle cieszymy się, iż on znalazł czas na to, żeby przyjść” – dodał.

Dopytany przez radny Jędrzejko powiedział, iż w 5 szkołach prowadzi zajęcia na terenie Tychów, a jego prelekcje są dostoswane do wieku odbiorców. Mógłby prowadzić je choćby w przedszkolach, ale takich zajęć jeszcze nie prowadził.

„Edukacja seksualna zaczyna się od urodzenia. Od urodzenia. Moje dzieci w wieku trzech lat wiedziały, co to jest nasienie i co to jest penis. To nie są słowa zakazane u mnie w domu. Natomiast tak, edukacja seksualna zaczyna się od dziecka, od najmniejszych. I edukacja seksualna nie podlega na uczeniu seksu, żeby było jasne” – mówił radny.

Treść pisma mieszkanki zgodnie z protokołem:

„Proszę o informację z kim uzgadniane są treści edukacji seksualnej prowadzonej w Tyskich Szkołach przez dr Macieja Jędrzejko? Zgodnie z artykułem 84 Prawa Oświatowego Rada Rodziców uchwala w porozumieniu z Radą Pedagogiczną, program wychowawczo – profilaktyczny szkoły. Z doświadczenia rodzica i nauczyciela, wiem, iż nikogo nikt o zdanie nie pyta. Domagam się wyjaśnień. Poza tym, to co lekarz uznaje za bezpieczne metody antykoncepcji, środki hormonalne, tabletkę 'dzień po’ dla matki córek, wydaje się być, nie wydaje się być zdrowym. W Polsce kobieta rodzi pierwsze dziecko w wieku ok. 29 lat. jeżeli dziewczyna zaczyna stosować środki hormonalne w wieku 16 lat, to oznacza, iż będzie używać te środki ponad 10 lat przed urodzeniem dziecka. To ma być zdrowie kobiet? Pan Maciej Jędrzejko uznaje, iż młodzi ludzie muszą się wyszumieć zanim założą rodziny. Pozwolę się nie zgodzić z takim podejściem. Z badań i obserwacji wynika, iż młode, stabilne małżeństwa są w stanie osiągnąć dłuższy status materialny niż ludzie, którzy zakładają rodziny po 40. Celem edukacji seksualnej powinno być zachęcenie do zakładania rodzin, a nie do odkładania decyzji na późniejsze lata. Zwłaszcza, iż mamy kiepską demografię. Celem edukacji seksualnej powinno być wsparcie nastoletnich kobiet w ciąży. To nie porażka czy patologia. Argumenty przeze mnie wytaczane powinny być częścią debaty podczas uchwalenia w szkole programów wychowawczo – profilaktycznych w szkołach. Tak się jednak nie dzieje.”

Odpowiedź radnego – zgodnie z protokołem:

„Szanowny Panie Przewodniczący Rady Miasta, Szanowni Członkowie Rady Miasta. W odpowiedzi na pismo skierowane do Rady Miasta dotyczące mojej działalności edukacyjnej w tyskich szkołach pragnę zdecydowanie odnieść się do zarzutów, które uważam za nieuzasadnione ideologicznie i stojące w sprzeczności z wiedzą naukową, zdrowiem publicznym oraz podstawowymi prawami człowieka. Jako lekarz specjalista ginekologii i położnictwa, doktor nauk medycznych oraz wykładowca akademicki z ponad 20 – letnim doświadczeniem, od lat prowadzę zajęcia edukacyjne z zakresu zdrowia seksualnego. Przekazuję wiedzę zgodną z podręcznikowymi standardami wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia UNESCO oraz Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Moje działania prowadzone są najczęściej na zaproszenie samorządów uczniowskich w porozumieniu z dyrekcją szkół i liceów. Mają na celu ochronę zdrowia młodzieży oraz świadomy rozwój oraz przeciwdziałanie niechcianym ciążom, przemocy seksualnej oraz chorobom przenoszonym drogą płciową. Młodzież w odróżnieniu od ultrakatolickich ideologów, oczekuje rzetelnej edukacji seksualnej. W medycynie nie działa zasada uznaniowości. Zatem twierdzenie, iż lekarz uznaje jakąś metodę czy lek za bezpieczny lub niebezpieczny, jest dowodem braku świadomości pytającego. Ponieważ medycyna jest nauką opartą na rzetelnych badaniach klinicznych, EBM, czyli Evidence Based Medicine. Oznacza to, iż 100% przekazywanej przez mnie wiedzy ma solidne podstawy naukowe, co jest łatwo weryfikowalne. Zakres zajęć i ich cel. Zajęcia, które prowadzę obejmują rozróżnienie między seksualizacją a edukacją seksualną. Tłumaczę uczniom, iż edukacja seksualna to rzetelna wiedza o zdrowiu, relacjach, emocjach, a nie promowanie jakichkolwiek zachowań seksualnych czy ideologii. Natomiast seksualizacja dzieci to proces, w którym dzieci są przedstawiane i traktowane jako obiekty seksualne, a ich seksualność jest sztucznie przyspieszana lub narzucana. Metoda antykoncepcji. Omawiam ich skuteczność, bezpieczeństwo i wpływ na zdrowie wszystkich dostępnych w tej chwili metod. Zarówno naturalnych, jak i medycznych, farmakologicznych czy barierowych, w sposób dostosowany do wieku i poziomu uczniów. Punkt 3. Ochrona przed przemocą seksualną. Uczę młodzież, jak rozpoznawać nieodpowiednie zachowania, stawiać granice, reagować na przemoc, co jest najważniejsze w profilaktyce molestowania seksualnego. Według raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę z 2023 roku., aż 8% dzieci i nastolatków doświadczyło wykorzystywania seksualnego z kontaktem fizycznym. To co dwunaste dziecko, padło ofiarą bezpośredniej przemocy seksualnej w Polsce, a 26% dzieci, co 4 dziecko doświadczyło go bez kontaktu fizycznego (przemoc i molestowanie słowne, gesty, lubieżna mowa ciała). Dodatkowo, zgodnie z raportem We Protect Global Alliance, czyli globalnej organizacji skupiających 100 państw, której celem jest ocena przemocy wobec dzieci na świecie, aż 70% dzieci w Polsce mogło doświadczyć przemocy seksualnej w Internecie. Punkt 4. Promowanie odpowiedzialności, świadomości i szacunku w relacjach międzyludzkich. Podczas zajęć kładę szczególny nacisk na te wartości. Punkt 5. Brak związku z seksualizacją dzieci. Moje działania nie mają nic wspólnego z seksualizacją dzieci. Przeciwnie, są jednym z najważniejszych narzędzi do ochrony dzieci przed przemocą. Podstawy prawne. Edukacja seksualna, którą prowadzę, znajduje swoje oparcie w prawie międzynarodowym, krajowym i w standardach edukacyjnych. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka z 1948 roku, artykuł 26, Każdy człowiek ma prawo do edukacji, która powinna wspierać pełny rozwój osobowości ludzkiej oraz wzmacniać poszanowanie praw człowieka. Edukacja seksualna pozwala młodym ludziom na pełne zrozumienie siebie, swoich praw i obowiązków, co jest podstawą odpowiedzialnego życia w społeczeństwie. Punkt 2. Powszechna deklaracja praw seksualnych z 2002 roku Światowe Stowarzyszenie Zdrowia Seksualnego, każdy człowiek ma prawo do edukacji seksualnej, kluczowej dla rozwoju zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz ochrony przed przemocą. Zakaz ograniczenia lub demonizowania edukacji seksualnej stoi w sprzeczności z tym prawem. Punkt 3. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, artykuł 68, każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a władze publiczne mają obowiązek zapobiegania chorobom i promowaniu edukacji zdrowotnej, w tym seksualnej. Prawo oświatowe, artykuł 84. Program wychowawczo-pedagogiczny szkoły, w ramach którego prowadzę zajęcie, jest uchwalany przez dyrekcję, radę pedagogiczną, rodziców, co świadczy o zgodności mojego działania z polskim prawem. Konsekwencje dezinformacji i straszenia antykoncepcją. Podstawy ultrakonserwatywne, które demonizują antykoncepcję i ograniczają dostęp do edukacji seksualnej, mają katastrofalne skutki zdrowotne i społeczne. Wyniki badań jednoznacznie wskazują na wzrost liczby niechcianych ciąż. W Polsce, gdzie poziom edukacji seksualnej jest niski, liczba ciąż nastolatek przez cały czas należy do najwyższych w Europie. Brak rzetelnej wiedzy skutkuje podejmowaniem ryzykownych zachowań seksualnych. Zwiększenie liczby aborcji, zarówno legalnych, jak i nielegalnych, strach przed antykoncepcją powoduje, iż młode kobiety są bardziej narażone na nieplanowane ciąży, które często kończą się aborcją. Istnieją tylko dwie skuteczne metody zapobiegania i obniżenia odsetkowi aborcji. To rzetelna edukacja seksualna oraz antykoncepcja. Tym samym, są to jedyne metody profilaktyki aborcji, które działają. Brak ochrony przed przemocą seksualną. Edukacja seksualna uczy młodzież, jak rozpoznawać nieodpowiednie zachowania, chronić swoje granice i przeciwdziałać przemocy. Jej brak pozostawia dzieci bezbronne wobec tych zagrożeń. Ryzyko dla zdrowia psychicznego i fizycznego. Straszenie antykoncepcją oraz brak edukacji seksualnej prowadzi do traumy, stygmatyzacji, a także poważnych konsekwencji zdrowotnych. Szczegółowa analiza listu mieszkanki z perspektywy wiedzy medycznej. Pani napisała takie zdanie: „Proszę o informację, z kim uzgadniane są treści edukacji seksualnej prowadzonej w tyskich szkołach przez dr Macieja Jędrzejko?” Tekst zawiera pytanie o podstawy formalne i tutaj zgodnie z artykułem 84 ten program jest opracowany w porozumieniu z radą rodziców, radą pedagogiczną. jeżeli zajęcia prowadzone są na zaproszenie dyrekcji szkoły i mieszczą się w ramach tego programu, są zgodne z prawem. Zarzut dotyczący braku konsultacji może zatem wynikać z nieporozumienia procedur lub być próbą kwestionowania działań zgodnych z przepisami. Pani napisała takie zdanie: „Z doświadczenia rodzica i nauczyciela wiem, iż nikt nikogo o zdanie nie pyta. Domagam się wyjaśnień”. Zarzut ten ma charakter subiektywny, nie jest poparty dowodami. Program wychowawczo-profilaktyczny szkoły jest uchwalany po konsultacjach z odpowiednimi organami. jeżeli autorka tekstu ma wątpliwości, może zwrócić się do szkoły z prośbą o wgląd w program, zamiast kwestionować pracę osoby zaproszonej przez dyrekcję. „Poza tym to, co lekarz uznaje za bezpieczne metody antykoncepcyjne (środki hormonalne, tabletka 'dzień po’), dla matek córki, nie wydaje się być zdrowe”. Zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i wytycznymi WHO i towarzystw światowych, nowoczesne środki antykoncepcyjne, w tym hormonalne, są bezpieczne, jeżeli stosowane są zgodnie z zaleceniem lekarza. „Tabletka dzień po” czyli antykoncepcja awaryjna, jest również uznawana za bezpieczną, skuteczną metodę zapobieganiu nieplanowanej ciąży, szczególnie w sytuacjach kryzysowych, na przykład gwałtu. Jej stosowanie nie ma długoterminowych, negatywnych skutków zdrowotnych. Twierdzenia o jej „szkodliwości” nie znajdują żadnego potwierdzenia w nauce. Pani napisała zdanie: „W Polsce kobieta rodzi pierwsze dziecko w wieku 29 lat, jeżeli dziewczyna zaczyna stosować środki hormonalne w wieku 16 lat, to oznacza, iż będzie używać tych środków przez ponad 10 lat przed urodzeniem dziecka. To ma być zdrowe dla kobiet?” Odpowiedź. To stwierdzenie jest oparte na błędnym założeniu. Stosowanie hormonalnych środków antykoncepcyjnych przez wiele lat nie jest szkodliwe dla zdrowia, o ile są one stosowane zgodnie z zaleceniami lekarza i pod regularną kontrolą. Wręcz przeciwnie, antykoncepcja hormonalna może przynosić korzyści zdrowotne, takie jak regulacja cyklu miesiączkowego, zmniejszenie objawów endometriozy, obniżenie ryzyka raka jajnika czy raka macicy. Nie wpływa również na płodność po jej odstawieniu. „Pan Maciek Jędrzejko uznaje, iż młodzi ludzie muszą się wyszumieć zanim założą rodzinę”. Jest to subiektywna interpretacja, która prawdopodobnie nie odzwierciedla rzeczywiście treści przekazywanych podczas zajęć. Edukacja seksualna, przeze mnie prowadzona, polega na przekazywaniu wiedzy, a nie promowaniu konkretnych stylów życia. Jej celem jest umożliwienie młodzieży podejmowania świadomych i odpowiedzialnych decyzji dotyczących zdrowia i relacji. Napisała Pani zdanie, iż „Z badań i obserwacji wynika, iż młode, stabilne małżeństwa są w stanie osiągnąć wyższy status materialny niż ludzie, którzy zakładają rodziny po 40-tce”. To zdanie nie jest poparte żadnymi badaniami naukowymi. Decyzja o założeniu rodziny jest indywidualna, zależy od wielu czynników, takich jak wykształcenie, stabilność finansowa czy osobiste priorytety. Współczesne badania wykazują, iż odkładanie decyzji o założeniu rodziny na późniejsze lata niekoniecznie oznacza niższy status materialny – wręcz przeciwnie, osoby te inwestują w edukację i karierę, mogą osiągnąć większą stabilność finansową. Napisała Pani zdanie: „Celem edukacji seksualnej powinno być zachęcanie do zakładania rodzin, a nie do odkładania decyzji na późniejsze lata, zwłaszcza kiedy mamy kiepską demografię”. Odpowiedź. Edukacja seksualna nie ma na celu zachęcania ani odwodzenia do zakładania rodzin. Jej celem jest dostarczanie młodzieży rzetelnej wiedzy o ich ciałach, zdrowiu i relacjach tak, aby mogli podejmować świadome decyzje. Problemy demograficzne, to zagadnienie znacznie bardziej złożone i nie powinno się ich rozwiązywać poprzez ograniczenie dostępu do edukacji seksualnej. Zadała pytanie Pani: „Celem edukacji seksualnej powinno być wsparcie nastoletnich kobiet w ciąży (to nie jest porażka czy patologia)”. wszystkim dąży do zapobiegania ciążom wśród nastolatek, ponieważ wczesna ciąża wiąże się z licznymi zagrożeniami zdrowotnymi, społecznymi i ekonomicznymi. Według WHO wczesne ciąże zwiększają ryzyko powikłań dla matki i dziecka, a także ograniczają możliwości edukacyjne i zawodowe młodych kobiet. Podsumowanie. Autorka tekstu prezentuje podejście ideologiczne ignorujące aktualną wiedzę medyczną i naukową dotyczącą edukacji seksualnej oraz antykoncepcji. Jej argumentacja opiera się na subiektywnych przekonaniach, a nie na faktach. Edukacja seksualna oparta na nauce jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi wspierających zdrowie publiczne, zapobiegających niechcianym ciążom i przemocy seksualnej. Twierdzenia zawarte w tekście stoją w sprzeczności z wytycznymi WHO, UNESCO, a także z zaleceniami towarzystw seksuologicznych i ginekologicznych oraz wynikami badań naukowych. Moje stanowisko. Nie zamierzam milczeć wobec prób dyskredytowania rzetelnej edukacji seksualnej i straszenia młodzieży w sposób sprzeczny z nauką i zdrowym rozsądkiem. Osoba będąca autorem tekstu jest mi znana z Internetu. Wielokrotnie wchodziła ze mną w polemiki na Facebooku w sprawie rzetelnej i opartej na nauce edukacji seksualnej, której jest zdeklarowaną przeciwniczką, kontestującą naukę. Jedyną edukacją seksualną, jaką uznaje autorka listu stanowi ta, którą proponuje Kościół Katolicki, czyli wyłącznie naturalna antykoncepcja. Jej skuteczność rzeczywista według wskaźnika Pearla, nie przekracza 76 do 88%. Co oznacza, iż 120 do 220 nieplanowanych ciąż na 1000 kobiet rocznie przy zastosowaniu tej metody. Podczas gdy wkładka antykoncepcyjna na przykład ma skuteczność rzędu 99,8%. To oznacza skuteczność poniżej jednej niechcianej ciąży na 1000. Seks zaś, według autorki, dozwolony jest wyłącznie po ślubie kościelnym, podczas gdy, według danych CBOS-u, 63% Polaków akceptuje seks przedmałżeński, a statystyczny Polak ma średnio 6 partnerów seksualnych w ciągu życia. Z kolei według danych GUS, w roku 2022 ponad 28% blisko 1/3 dzieci urodziło się w związkach nieformalnych. Co wskazuje na rosnącą rolę takich relacji w strukturze demograficznej kraju. Opierając się na dostępnych danych statystycznych dotyczących liczby stosunków płciowych w Polsce, około 20 milionów aktywnych seksualnie osób dorosłych, z których każda odbywa średnio statystycznie około 80 stosunków rocznie, co daje łącznie ok. 1,6 miliarda stosunków płciowych. Co w połączeniu z danymi o liczbie porodów ok. 272 tys. powoduje, iż jedynie 0,017% stosunków prowadzi do narodzin dziecka, to jest cel prokreacyjny. Pozostałe 99,983% ma cele poza prokreacyjne. Nie jest moją rolą jako lekarza i nauczyciela akademickiego ocena zjawisk społecznych, a jedynie ich opis oraz szerzenie świadomości na temat ich istnienia, a także poszukiwania rozwiązań opartych na wiedzy, nauce, a nie zabobonach czy mitach. Bowiem tylko rozwiązania oparte na nauce mogą pomóc w eliminacji rzeczywistych problemów społecznych, patologicznych zjawisk, takich jak niechciana ciąża, ciąże nieletnich, skutkujące aborcjami i samobójstwami, czy przemocą rodzinną wobec nieletniej ciężarnej, takich jak bicie czy wyrzucanie z domu. Zjawisko seksu pozamałżeńskiego jest powszechne zarówno w Polsce, jak i w całym cywilizowanym świecie. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych 85% społeczeństwa popiera seks przedmałżeński. Co odzwierciedla zmieniające się normy, obyczaje i wskazuje na konieczność dostosowania metod nauczania edukacji seksualnej do rzeczywistości, a nie dostosowywania rzeczywistości do wyobrażenia autorki listu. Na koniec należy poruszyć kwestię ściśle zdrowotną. Odnotowujemy ponad stuprocentowy przyrost zachorowań na HIV i AIDS, rok do roku oraz znaczną liczbę infekcji przenoszonych drogą płciową, bakteriozy atypowe, infekcje bakteryjne i grzybicze, wirusowe, które nie tylko rujnują życie seksualne, powodując ból i cierpienie, ale mogą prowadzić do przedwczesnej śmierci, ale wiążą się również z wielomiliardowymi kosztami leczenia i wpływają drastycznie na obniżenie płodności oraz zdolności prokreacyjnych. Musimy zatem w sposób skuteczny chronić dzieci, młodzież i edukować ją w tych kwestiach. W przeciwnym razie jedynym „edukatorem” pozostaną strony pornograficzne, do których każdy ma dziś łatwy dostęp za pośrednictwem telefonu komórkowego, tabletu czy komputera. w tej chwili w Polsce średni wiek pierwszego zetknięcia się z materiałami pornograficznymi wynosi 11 lat. Aż 70% dzieci potwierdza w badaniach naukowych, ankietowych, iż odnalezienie treści pornograficznych jest dla nich łatwe lub bardzo łatwe. W tej sytuacji należy zadać sobie proste pytanie: kto będzie lepszym nauczycielem dzieci w wieku lat 11 – PornHub czy doktor nauk medycznych, specjalista ginekolog – położnik z ponad 20- letnim stażem, doświadczony w edukacji seksualnej, którego wykładów młodzi ludzie nie chcą opuszczać na przerwy i proszą o ich przedłużenie, a kolejne samorządy uczniowskie, nauczyciele i rodzice zapraszają na kolejne wykłady w kolejnych szkołach? Podsumowanie. Edukacja seksualna, którą prowadzę, jest zgodna z podręcznikową wiedzą medyczną, prawem międzynarodowym oraz interesem młodego pokolenia. Moje zajęcia nie promują ideologii i nie narzucają światopoglądu. Przekazuję fakty naukowe, które chronią zdrowie i bezpieczeństwo dzieci oraz młodzieży. Apeluję o odpowiedzialność i opieranie decyzji na faktach naukowych, a nie na ultrakonserwatywnych ideologiach, uprzedzeniach, które są zaprzeczeniem naukowego podejścia do tematu. Jako lekarz i wykładowca akademicki jestem gotów uczestniczyć w otwartej debacie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, a także zapraszam rodziców oraz wszystkich zainteresowanych – łącznie z autorką listu – na moje kolejne wykłady na temat edukacji seksualnej dla uczniów szkół podstawowych i średnich. Terminy tych wykładów podaję regularnie na moich stronach internetowych i w mediach społecznościowych.

Z poważeniem Dr n. med. Maciej Jędrzejko Specjalista ginekologii i położnictwa.”

Idź do oryginalnego materiału