
Tymczasowe boiska do pickleballa powstałe na niezabudowanej działce w centrum Toronto wywołały gorącą debatę i zmusiły władze miasta do reakcji. Spór dotyczy terenu przy Rosehill Place 8 w dzielnicy Yonge–St. Clair, gdzie planowana inwestycja mieszkaniowa utknęła, pozostawiając pustą parcelę.
Deweloper, zamiast zostawiać działkę niewykorzystaną, nawiązał współpracę z Fairgrounds Racket Club. Powstało tam pięć odkrytych kortów do pickleballa, dwa do padla oraz niewielka strefa usługowa. Projekt gwałtownie przyciągnął mieszkańców i stał się popularnym miejscem spotkań.
Problem pojawił się, gdy Municipal Property Assessment Corporation zmieniła klasyfikację działki z mieszkaniowej na komercyjną, argumentując, iż pobierane opłaty za korzystanie z obiektu czynią go działalnością biznesową. W efekcie roczny podatek może wzrosnąć choćby o 500 tysięcy dolarów, co – jak twierdzą operatorzy – grozi zamknięciem obiektu.
Sprawą zajął się radny Josh Matlow, który uznał decyzję za nieproporcjonalną. Jego zdaniem problem ma szerszy charakter i dotyczy wielu niezagospodarowanych działek w mieście. – Nie powinniśmy karać inicjatyw, które ożywiają przestrzeń i służą społeczności – podkreślił.
Rada miasta przyjęła już wniosek o podjęcie rozmów z MPAC w celu zmiany podejścia do takich projektów. Operatorzy liczą, iż pozwoli to utrzymać działalność i uniknąć sytuacji, w której podobne tereny znów pozostaną pustymi, niezagospodarowanymi przestrzeniami.










