

- — Oskarżanie pełnomocników osoby pokrzywdzonej to bezczelne łgarstwo, zniesławienie i zniewaga, która świadczy o tym, iż im puszczają nerwy — zaznaczył Roman Giertych
- Poseł KO Roman Giertych stwierdził także, iż Jarosław Kaczyński wyglądał w środę w Sejmie „zupełnie nienormalnie i agresywnie”, a wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski „obawiał się linczu” i dlatego przerwał obrady
- Jednocześnie polityk przyznał, iż jest „nie mniej spokrewniony z Jarosławem Kaczyńskim niż książkowi Onufry Zagłoba i Roch Kowalski”. — To była bardziej kpina, szyderstwo, bardziej nawiązywałem do „Potopu” — dodał
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu
— Istotą tego, co się dzisiaj wydarzyło, jest to, iż Jarosław Kaczyński jest przerażony sprawą dwóch wież — zaznaczył Roman Giertych w TVN24, mówiąc o środowej awanturze w Sejmie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. — Oprócz wątku oszustwa, (…) wyszła bardzo poważna sprawa, która, jak sądzę, będzie obciążała Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o kredyt, który prezes PiS załatwił swojemu powinowatemu w banku Pekao S.A. — dodał poseł KO.
Polityk stwierdził, iż nie wie, co szef Prawa i Sprawiedliwości chciał osiągnąć oskarżeniami dotyczącymi śmierci Barbary Skrzypek. — Atmosfera przesłuchania była dobra, pani Barbara Skrzypek wyszła z przesłuchania żartując z pełnomocnikami pana Birgfellnera — podkreślił Roman Giertych, komentując słowa Jarosława Kaczyńskiego.
— Jarosław Kaczyński publicznie powiedział, iż rozmawiał ze świadkiem w sprawie zeznań. On będzie niedługo osobą podejrzaną, przecież wszyscy to wiedzą — zaznaczył polityk. — Oskarżanie pełnomocników osoby pokrzywdzonej to bezczelne łgarstwo, zniesławienie i zniewaga, która świadczy o tym, iż im puszczają nerwy — dodał.
Roman Giertych o kłótni z Jarosławem Kaczyńskim. „Stał i mnie wyzywał”
Roman Giertych stwierdził także, iż Jarosław Kaczyński wyglądał w środę w Sejmie „zupełnie nienormalnie i agresywnie”. — Jeszcze czegoś takiego nie widziałem. Zrobił to, będąc liderem głównej partii opozycyjnej — powiedział Roman Giertych w TVN24.
Zdaniem posła KO wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski obawiał się linczu na Romanie Giertychu i dlatego w pewnym momencie przerwał obrady. Gość „Kropki nad i” opisał, iż gdy były wyłączone mikrofony, prezes PiS miał go wyzywać. — Nazwał mnie śmierdzielem, kanalią i coś tam jeszcze. Stał i mnie wyzywał — opisał.
— Panie Kaczyński, koniec tego. Więcej tego panu nie wolno. Skończyły się te czasy, kiedy wchodził sobie bez trybu, spychał kogoś z mównicy. Mnie zepchnąć nie zdołał — powiedział.
Roman Giertych nawiązał do „Potopu”. „Zagłoba mówił jeszcze jedno”
Roman Giertych odniósł się także do swojego zwrotu: „mów mi wuju”, którego użył wobec Jarosława Kaczyńskiego. Jak opisaliśmy w Onecie, było to nawiązanie do „Potopu” Henryka Sienkiewicza i słów Onufrego Zagłoby do Rocha Kowalskiego.
— Zagłoba mówił jeszcze jedno: „jak ojca nie ma, to wuja słuchać się będziesz”. To jest bluźnierstwo, o ile wuja tak atakuje, przedstawiając mnie jako Goliata i chce ściąć moją głowę… — podkreślił poseł KO, wskazując na późniejszy wpis prezesa PiS w mediach społecznościowych.
Jednocześnie poseł KO przyznał, iż jest „nie mniej spokrewniony z Jarosławem Kaczyńskim niż książkowi Onfury Zagłoba i Roch Kowalski”. — To była bardziej kpina, szyderstwo, bardziej nawiązywałem do „Potopu” — dodał Roman Giertych, dopytywany o swoje faktyczne powinowactwo z Jarosławem Kaczyńskim.
— Oni łamią przykazania. (…) Najbardziej wkurza mnie ta hipokryzja PiS, fałszywy katolicyzm — dodał poseł KO. Roman Giertych dodał także, iż spięcie w Sejmie było najprawdopodobniej wynikiem tego, iż Jarosław Kaczyński miał wyrzuty sumienia.
Dopytywany o brak pełnomocnika Barbary Skrzypek podczas jej przesłuchania, mecenas ocenił, iż „byłoby to sprzeczne z interesem postępowania”.