We Francji zbliżają się wybory samorządowe zaplanowane na 15 i 22 marca (II tura). To istotny sprawdzian przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi, ale też zapowiedź możliwych zmian na scenie politycznej. Największymi miastami Francji rządzi w tej chwili lewica. Duży stan posiadania miast mają Zieloni, Paryżem zawiadują socjaliści (Anne Hidalgo). Jednak ich rządy chyba się powoli kończą.
Według sondażu Odoxa-Mascaret, opublikowanego we wtorek 24 lutego, przeprowadzonego dla Public Sénat i prasy regionalnej, większość mieszkańców chciałaby zmiany swoich merów. Jeszcze nie tak dawno, bo w czerwcu 2025 roku, podobny sondaż wskazywał, iż 52% ankietowanych było za pozostawieniem na stanowisku urzędującego burmistrza. Teraz okazuje się, iż reelekcja, która zwykle przebiega bez większych trudności, może byś trudna. Trzy tygodnie przed wyborami samorządowymi, większość Francuzów (55%) wolałaby już wybór kogoś innego na mera, niż reelekcję obecnego włodarza swojego miasta (44%).
To sytuacja bez precedensu, bo w poprzednich wyborach lokalnych, urzędujący mer miał niemal zawsze przewagę, a większość nie chciała zdawać się na zmiany. Trzy czwarte wyborców chce głosować „w oparciu o kwestie specyficzne dla swoich gmin”, ale odsetek tych, którzy będą głosować przede wszystkim „w oparciu o kwestie krajowe ”, wzrósł o 5 punktów procentowych w ciągu trzech miesięcy, z 19% w listopadzie do 24% obecnie. Marcowe wybory lokalne będą więc także testem dla rządzącej koalicji.
Nadal trwa erozja popularności obecnego prezydenta, któremu tylko na chwilę pomogły antyamerykańskie deklaracje i połechtanie dumy narodowej rodaków. Dla 77% Francuzów Emmanuel Macron nie jest dobrym prezydentem. Np. popularność centrowego premiera Sébastiena Lecornu jest w tej chwili o 11 punktów procentowych wyższa niż prezydenta. 34% ankietowanych uważa go za dobrego premiera, w porównaniu z 23% pozytywnych opinii Emmanuela Macrona.
Rośnie za to popularność przewodniczącego partii Zjednoczenie Narodowe (RN), Jordana Bardelli, który ma duże szanse zastąpić Marine Le Pen w wyścigu o prezydenturę. Pozostaje najpopularniejszym kandydatem na głowę państwa z 35% poparciem społecznym. Jego popularność nieznacznie spadła i zmalała o dwa punkty procentowe. Wyprzedza on nieznacznie partyjną koleżankę i szefową grupy RN w parlamencie Marine Le Pen, która ma ciągle problemy prawne z kandydowaniem na prezydenta. Le Pen straciła jeden punkt procentowy od stycznia i ma w tej chwili 33% opinii pozytywnych. Na trzecim miejscu polityków znajdują się były premier i kandydat na prezydenta, centrowy polityk Édouard Philippe oraz minister sprawiedliwości Gérald Darmanin, którzy mają po 28% poparcia.
Na lewicy liderem jest eurodeputowany Raphaël Glucksmann z socjalistycznego forum Place Publique. W rankingu popularności polityków francuskich zajmuje jednak dopiero 8. miejsce i jako najpopularniejszy polityk lewicowy ma 22% poparcia. Po tej stronie scenie politycznej wyprzedza posła François Ruffina, założyciela ruchu „Debout!” (20%). Do niedawna niekwestionowany trybun lewicy i lider partii La France Insoumise (LFI), Jean-Luc Mélenchon stał się w tej chwili najbardziej nielubianą postacią polityczną (71%). Za nim jest Emmanuel Macron (58% negatywnych opinii), prawicowy polityk Éric Ciotti (UDR) i kandydatka centrowa na mera Paryża Rachida Dati (mają ex aequo po 53% negatywnego elektoratu).Licząc miesiąc do miesiąca zmiany są kilkuprocentowe, ale pokazują pewne trendy. Pod tym względem wybory lokalne będą bardzo ciekawe.
Bogdan Dobosz

3 godzin temu









