„Solidarność” w tyskim zakładzie Stellantis uruchamia spór zbiorowy. W związku z planowanymi zwolnieniami

2 godzin temu

„Solidarność” działająca w fabryce FCA w Tychach (Stellantis) zdecydowała o skorzystaniu z procedury sporu zbiorowego z pracodawcą. Związkowcy argumentują, iż chodzi o zabezpieczenie socjalne pracowników w związku z decyzją o likwidacji trzeciej zmiany w tyskim zakładzie. w tej chwili realizowane są rozmowy z pracodawcą dotyczące zasad odejść z pracy oraz wysokości odpraw.

O uruchomieniu instrumentów przewidzianych w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych przedstawiciele związku poinformowali podczas briefingu prasowego, przed kolejną rundą rozmów z kierownictwem zakładu.

Związkowcy podkreślają, iż jednym z głównych powodów tej decyzji jest przygotowany przez pracodawcę projekt porozumienia ze stroną społeczną. W ocenie „Solidarności” dokument dotyczy przede wszystkim zwolnień grupowych, a nie programu dobrowolnych odejść.

W piśmie skierowanym do pracodawcy związek domaga się „zapewnienia stabilnych warunków pracy pracownikom FCA Poland poprzez poprzedzenie przymusowych odejść wprowadzeniem uzgodnionego Programu Dobrowolnych Odejść” dla osób, które same zdecydują się rozwiązać umowę o pracę. Jak podano, strona związkowa dała pracodawcy 7 dni na spełnienie żądania.

Podczas briefingu Grzegorz Maślanka poinformował również, iż o sytuacji w tyskim zakładzie została powiadomiona Europejska Rada Zakładowa Stellantis. Jak relacjonował, z korespondencji z szefem ERZ Philippe’em Gilleronem miało wynikać, iż związkowcy z innych europejskich oddziałów koncernu zostali wprowadzeni w błąd co do skali planowanych zwolnień.

„Przekazano im, iż problem dotyczy 500 pracowników agencyjnych i 200 z Fiata, z czego część to zatrudnieni na czas określony, więc skala zwolnień jest minimalna, a to nieprawda” –podkreślił przewodniczący „Solidarności” w FCA, Grzegorz Maślanka. „Mówimy tutaj o zwolnieniu 740 pracowników, z czego agencyjnych jest 289” – dodał.

Przewodniczący poinformował też, iż zwrócił się o pomoc do regionalnych struktur związku w Katowicach oraz Bielsku-Białej i – jak przekazał – otrzymał wsparcie eksperckie. Związkowcy liczą również na zaangażowanie Europejskiej Rady Zakładowej. Wskazują przy tym, iż w przeszłości w koncernie uruchamiano programy dobrowolnych odejść w sytuacjach redukcji zatrudnienia.

„Liczymy na nich, bo jak dobrze wszyscy pamiętamy, Stellantis na całym świecie nigdy nie zwolnił pracownika. Za każdym razem, o ile gdziekolwiek, w jakimkolwiek kraju dochodzi do zwolnień, to pracodawca uruchamia tam program dobrowolnych odejść i pracownicy sami się po prostu zgłaszają” – mówił Grzegorz Maślanka.

Związkowcy podkreślają, iż w rozmowach najważniejsze są dla nich nie tylko zasady dobrowolności, ale także zabezpieczenie pracowników w trudniejszej sytuacji życiowej. Wskazują m.in. na rodziców samotnie wychowujących dzieci, osoby będące jedynymi żywicielami rodzin oraz rodziców utrzymujących kilkoro dzieci.

Wśród priorytetów ma być także wysokość odpraw dla pracowników z najdłuższym stażem, a także tych, którym do emerytury pozostało kilka czasu.

„Chodzi o to, żeby tych pracowników jakoś na koniec odpowiednio potraktować, bo przepracowali tu 30, 40 lat, także to jest takie przykre, żeby dzisiaj ich po prostu tak puścić i koniec. Poza tym zwolnieni, którym zostanie rok, dwa, trzy do emerytury, będą mieli problem ze znalezieniem pracy, żeby godnie dotrwać do tej emerytury” – mówi Radosław Urbaś, wiceprzewodniczący „Solidarności” w FCA.

Związkowcy zwracają uwagę, iż skutki ograniczenia produkcji mogą dotknąć nie tylko sam zakład w Tychach. Jak wskazują, problemy mogą pojawić się również wśród kooperantów – mowa o blisko 60 firmach współpracujących z fabryką. Według szacunków przytaczanych przez stronę społeczną, w konsekwencji likwidacji trzeciej zmiany w tyskim FCA firmy kooperujące mogą stanąć przed koniecznością redukcji zatrudnienia łącznie o 3–4 tys. pracowników.

Idź do oryginalnego materiału