Sodomici pozwali surogatkę za odmowę aborcji

6 godzin temu

W Kanadzie toczy się głośny proces cywilny pomiędzy parą dewiantów sodomickich a kobietą, która zgodziła się zostać „matką zastępczą” ich dziecka. Powodowie domagają się 600 tys. dolarów odszkodowania, twierdząc, iż kobieta naruszyła warunki porozumienia. Spór wybuchł po tym, jak w czasie ciąży badania prenatalne wykazały u dziecka wady rozwojowe. Kobieta odmówiła przerwania ciąży, a dziecko ostatecznie urodziło się żywe. Jak wynika z doniesień medialnych, po narodzinach relacje między stronami całkowicie się załamały, a sprawa trafiła na drogę sądową.

Dwaj sodomici pozwali kobietę, która urodziła dziecko jako surogatka, domagając się od niej 600 tys. dolarów odszkodowania. Powodem sporu było to, iż kobieta odmówiła dokonania aborcji po wykryciu u dziecka rozszczepu wargi i podejrzeniu innych wad letalnych, które późniejsze badania w dużej mierze wykluczyły. Dziecko urodziło się żywe i zdrowe.

Niezależnie od tego, jakie będzie rozstrzygnięcie sądu i czy zarzuty wobec kobiety okażą się zasadne, sama historia stawia pytanie znacznie szersze niż odpowiedzialność stron tego sporu, który nie miałby miejsca w żadnym cywilowanym kraju takim jak np. Polska. Pokazuje bowiem, do jakich konfliktów prowadzi sytuacja, w której narodziny dziecka stają się przedmiotem barbarzyńskiej umowy handlowej.

Surogacja przedstawiana jest często jako altruistyczna pomoc osobom, które nie mogą mieć dzieci. W praktyce tworzy jednak relację kontraktową, w której występują zamawiający, wykonawca oraz efekt końcowy – dziecko. To właśnie ten element budzi najpoważniejsze wątpliwości etyczne. W każdej innej dziedzinie prawa umowy dotyczą rzeczy, usług lub praw majątkowych. W przypadku surogacji centralnym elementem umowy jest człowiek, który dopiero ma się urodzić. Strony negocjują warunki ciąży, badań prenatalnych, sposobu porodu, a niekiedy również postępowania w razie wykrycia wad rozwojowych.

Jeżeli umowa określa, co powinno wydarzyć się w przypadku określonego stanu zdrowia dziecka, trudno uciec od wrażenia, iż dziecko staje się przedmiotem zobowiązania, a nie podmiotem posiadającym własną godność. Obrońcy surogacji podkreślają, iż w Kanadzie komercyjna surogacja jest formalnie zakazana, a kobieta może otrzymać jedynie zwrot kosztów związanych z ciążą. Jednak choćby przy takim modelu funkcjonują agencje pośredniczące, zawierane są rozbudowane umowy, a strony oczekują określonego rezultatu.

To prowadzi do zjawiska przypominającego mechanizmy rynkowe. Klient oczekuje produktu zgodnego z zamówieniem. Gdy rezultat odbiega od oczekiwań, pojawia się reklamacja, spór, a czasem pozew. W opisywanej sprawie źródłem konfliktu stało się przekonanie, iż dziecko może urodzić się z wadą. Sam fakt, iż rozpoczęto dyskusję o przerwaniu ciąży z powodu stosunkowo niewielkiej wady rozwojowej, pokazuje, jak łatwo logika selekcji zastępuje bezwarunkową akceptację dziecka.

W praktyce surogacja to po prostu handel ludźmi. Przede wszystkim zawierana jest tu umowa, której celem jest doprowadzenie do narodzin konkretnego dziecka. W ramach umwoy ciało kobiety staje się elementem wykonywanej usługi, adziecko jest przekazywane po porodzie osobom zamawiającym. Także decyzje dotyczące ciąży bywają przedmiotem negocjacji kontraktowych, a w w razie konfliktu strony dochodzą swoich roszczeń przed sądem. Takie elementy sprawiają, iż wielu bioetyków oraz organizacji zajmujących się prawami kobiet i dzieci krytykuje surogację jako formę uprzedmiotowienia zarówno kobiety, jak i dziecka.

W całej dyskusji najłatwiej zapomnieć o osobie, której sprawa dotyczy najbardziej. Dziecko nie wybiera sposobu swoich narodzin. Nie negocjuje warunków umowy. Nie decyduje o tym, kto będzie stroną kontraktu ani czy stanie się przedmiotem procesu sądowego. Tymczasem już na etapie życia prenatalnego może stać się przedmiotem sporów o jakość jego zdrowia, decyzji o ewentualnym przerwaniu ciąży czy późniejszych wieloletnich procesów cywilnych.

To rodzi pytanie, czy współczesna technologia reprodukcyjna nie przesuwa granicy zbyt daleko – od ochrony ludzkiego życia ku jego planowaniu według oczekiwań zamawiających. Sprawa z Kanady nie jest wyłącznie konfliktem pomiędzy matką zastępczą a przyszłymi rodzicami. Jest ilustracją problemu systemowego i faktycznej barbarii pod hasłami tolerancji dla sodomitów i gomorytów, którzy twierdza, iż należy im się prawo do posiadania dzieci.

Jeżeli dziecko staje się rezultatem kontraktu, nieuchronnie pojawia się pokusa oceniania go według kryteriów jakości, zdrowia czy zgodności z oczekiwaniami. Tam, gdzie istnieje umowa, pojawiają się również roszczenia, odpowiedzialność kontraktowa i spory o niewykonanie zobowiązania. Tak było w tym przypadku – obiekt transakcji finansowej miał okazać się „zepsuty”, w związku z czym sodomici chcieli wycofać się z całej umowy.

Dlatego właśnie krytycy surogacji wskazują, iż choćby jeżeli odbywa się ona pod hasłem pomocy i dobrych intencji, prowadzi do niebezpiecznej komercjalizacji ludzkiego życia. Człowiek przestaje być celem samym w sobie, a staje się efektem realizacji umowy, towarem jak każdy inny.

Kanadyjski proces między dewiantami a surogatką jest kolejnym przypomnieniem, iż czowiek nie powinem być towarem, gdyż ma przyrodzoną godność ludzką. Niestety, lewicowa ideologia dogadzania zboczeńcom doprowadziła do dehumanizacji najbardziej niewinnych, czyli dzieci.

Polecamy również: Zrzutka.pl usunęła wszystkie zbiórki OMZRiK

Idź do oryginalnego materiału