Dawniej – drewniane cebrzyki z wodą. Dzisiaj? Plastikowe pistolety. Śmigus-dyngus na przestrzeni wieków zmienił się znacznie głębiej niż tylko tym, co widać na pierwszy rzut oka. Dziś to już nie rytuał, ale po prostu zabawa. To pokazuje także, jak rozluźniła się więź człowieka z wodą i innymi siłami natury.
Woda jako element rytuału, nie zabawa
Śmigus-dyngus jest powiązany z Poniedziałkiem Wielkanocnym. Ta tradycja sięga jednak czasów, w których na ziemiach słowiańskich nie znano jeszcze chrześcijaństwa. Polewanie się wodą było dla zachodnich Słowian symbolem żegnania zimy i euforii z nadejścia wiosny. Według pogan woda symbolizowała moc tworzenia, oczyszczania, uzdrowienia. Była łączona także z płodnością – to dlatego pierwotnie w śmigusie-dyngusie brały udział nie dzieci (jak obecnie), ale starsza młodzież: panny i kawalerowie.
Współczesny śmigus-dyngus – plastik zamiast zasobu
Czy współcześni uczestnicy śmigusa-dyngusa wiedzą o symbolice, jaka towarzyszyła dawniej temu świętu? Być może część z nich jest świadoma, skąd wzięła się tradycja, ale zwykle nie ma ona dla nich większego znaczenia. Śmigus-dyngus „oderwał się” od swoich korzeni. Nie jest już świętem wody, wiosennego odrodzenia i oczyszczenia. Uczestnicy (głównie dzieci – to również ważna zmiana) wiążą je tylko z beztroską zabawą. Wrażenie to potęgują używane drugiego dnia Wielkanocy gadżety: plastikowe pistolety i jajka zamiast drewnianych wiader i sikawek.
Nic dziwnego, iż dziś świętowanie śmigusa-dyngusa jest krytykowane. Nie widać już jego powiązania z cyklem przyrody, a jedynie zewnętrzne „objawy” – nieumocowane w tradycji, a często uciążliwe dla postronnych.
Warto przeczytać: Największy na świecie festiwal wody
Co mówi o nas ta zmiana?
Śmigus-dyngus nie jest jedynym świętem, które ma dziś kilka wspólnego z dawnymi tradycjami. Zabawa dla zabawy, bez refleksji i odniesienia do ludowych wierzeń pojawia się również podczas obchodzenia świąt Bożego Narodzenia i innych uroczystości.
W przypadku lanego poniedziałku ta zmiana mówi nam jednak coś jeszcze. Pokazuje, iż w silnie zurbanizowanym świecie coraz dalej nam do natury. Przestajemy rozumieć i „czuć” procesy zachodzące w przyrodzie, nie jesteśmy już ich częścią. Cykl hydrologiczny jest czymś, na co patrzy się z zewnątrz, a nie czymś, w czym uczestniczy się na co dzień.
Woda w czasach deficytu
Nie trzeba długich poszukiwań, by natknąć się w mediach na doniesienia o suszy hydrologicznej czy wiadomości o konieczności podejmowania działań retencyjnych. Woda jest już jednak czymś innym niż dawniej: zasobem, a nie źródłem czystości i siły.
Śmigus-dyngus jest świetną okazją, by przypominać o jej roli w przyrodzie. Tylko czy ten głos ma szansę przebić się przez szum wody z kolorowych pistoletów i krzyki towarzyszące radosnej zabawie? Czy powrót do źródeł pozostało możliwy?
Może cię zaciekawić: Woda ukryta w szafie, czyli susza szyta bez miary

2 tygodni temu







![„Jordanówka” przechodzi metamorfozę. Otwarcie po przebudowie pod koniec tego roku [zdjęcia, wizualizacje]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/04/Jordanowka-foto-wizualizacje.jpg)








