Śmiertelny zamach w Berlinie. Ekspert ostrzega: to nie jest problem samej stolicy

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Śmiertelny zamach w Berlinie. Ekspert ostrzega: to nie jest problem samej stolicy


W sobotni wieczór podczas Parady Równości w Berlinie zginęła obywatelka Polski, a rannych zostało kilkanaście osób. Sprawcą był 21-letni zwolennik Państwa Islamskiego, którego niemieckie służby znały już wcześniej. Atak niemieckie MSW zakwalifikowało jako islamistyczny akt terroru, a ekspert do spraw ekstremizmu ostrzega, iż zagrożenie dawno przestało dotyczyć wyłącznie niemieckiej stolicy.

Zamach w sercu Berlina

W sobotę wieczorem, w pobliżu Bramy Brandenburskiej i parku Tiergarten, napastnik wjechał samochodem dostawczym w uczestników Parady Równości, a następnie rzucił się na ludzi z nożem. Zginęła jedna osoba, obywatelka Polski, a rannych zostało kilkanaście; część relacji mówiła choćby o blisko trzydziestu poszkodowanych. Sprawcą był 21-letni mężczyzna, opisywany jako sympatyk Państwa Islamskiego i rozpoznany już wcześniej przez niemieckie służby. Dzień później zginął podczas policyjnej akcji na terenie ogródków działkowych w dzielnicy Spandau, gdy zaatakował funkcjonariuszy. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt uznał wydarzenie za islamistyczny akt terroru, a śledztwo przejęła federalna prokuratura w Karlsruhe.

Polska ofiara

Śmierć obywatelki Polski potwierdził burmistrz Berlina Kai Wegner. Rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór przekazał, iż resort z bólem i smutkiem przyjął informację, iż ofiarą tragedii padła Polka. Tożsamości kobiety nie podano do publicznej wiadomości. Najcięższy ciężar tego wieczoru ponoszą jej najbliżsi, a wydarzenie, które w Niemczech wywołało wstrząs, w Polsce po raz kolejny przypomniało, iż skutki europejskich zaniedbań w polityce bezpieczeństwa dotykają także naszych rodaków.

Ekspert: to nie jest problem jednego miasta

Do zamachu odniósł się Hans-Jakob Schindler, specjalista od zwalczania terroryzmu związany z Międzynarodowym Centrum Zwalczania Terroryzmu (ICCT). W jego ocenie islamizm dawno przestał być kłopotem wyłącznie niemieckiej stolicy, a jego ogniska istnieją dziś w każdym większym mieście kraju. Ekspert rozróżnił przy tym dwie kategorie. Osób uznawanych za bezpośrednich sprawców zagrożeń, czyli takich, które są w stanie sięgnąć po przemoc niemal natychmiast, w Berlinie bywa zwykle kilkanaście, a w całym kraju kilkaset. Znacznie liczniejsza jest szersza grupa islamistów skłonnych do przemocy. Według danych, na które powołuje się Schindler, w samym Berlinie to około 1940 osób, a w całych Niemczech, zgodnie z ubiegłorocznym raportem kontrwywiadu, ponad dziewięć tysięcy.

Granice, na jakie natrafia państwo

Schindler zwrócił uwagę na słabość, która czyni te liczby szczególnie niepokojącymi. Niemieckie służby nie mogą zatrzymać człowieka, który nie popełnił jeszcze przestępstwa, choćby był rozpoznany jako radykał. Ekspert krytycznie ocenił także współpracę wielkich platform internetowych, którą określił jako praktycznie żadną, i apelował o szerszy dostęp służb do danych pozwalających w porę wychwycić osoby zmierzające ku atakowi. Bez tego, jak ostrzegał, podobne tragedie będą się powtarzać.

Cena zaniechań

Berliński zamach nie jest odosobnionym wybrykiem, ale punktem na dłuższej linii, którą od lat wyznacza napięcie między otwartością a bezpieczeństwem. Dla Polski płynie z niego twarda lekcja. Skoro wśród ofiar terroru w Niemczech znów znalazła się nasza rodaczka, pytanie o skalę islamistycznego zagrożenia w Europie i o bezradność państwa wobec ludzi dobrze znanych służbom przestaje być cudzym problemem. Ile jeszcze ostrzeżeń ekspertów musi paść, zanim europejskie stolice potraktują je poważnie?

Źródło: Onet Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału