W KWK Pniówek w Pawłowicach 13 sierpnia około godziny 10.45 zginął 48-letni ślusarz pracujący przy demontażu obudowy ścianowej na poziomie 1000. Na mężczyznę zsunął się element sekcji. Sprawę wyjaśniają Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku i służby BHP kopalni.
Wypadek pod ziemią
Do tragedii doszło w należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Pniówek w Pawłowicach. Jak przekazał Tomasz Siemieniec z biura prasowego JSW, cytowany przez portal Gospodarka i Ludzie, wypadek miał miejsce około godziny 10.45 w komorze demontażowej sekcji na poziomie 1000. Poszkodowany był 48-letnim ślusarzem wykonującym prace przy demontażu obudowy ścianowej.
Według przekazanych informacji na pracownika zsunął się jeden z elementów demontowanej obudowy. Współpracownicy natychmiast podjęli reanimację, ale życia mężczyzny nie udało się uratować. Lekarz przybyły na miejsce stwierdził zgon.
Wyjaśnianie przyczyn
Okoliczności i przyczyny wypadku mają ustalić Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku oraz służby BHP kopalni. To konieczna, spokojna procedura. Przy śmierci człowieka nie ma miejsca na domysły ani na łatwe oskarżenia przed zakończeniem kontroli.
Górnictwo jest jedną z tych gałęzi pracy, w których słowo „ryzyko” nie jest publicystycznym ozdobnikiem. To codzienność ludzi schodzących pod ziemię, ich rodzin i całych śląskich wspólnot. Państwo, spółka i nadzór górniczy mają obowiązek wyjaśnić każdy taki przypadek do końca, bo bezpieczeństwo pracy nie jest kosztem ubocznym produkcji.
Szacunek dla pracy górnika
Tragedia w Pniówku przypomina, iż polskie górnictwo nie jest abstrakcyjną rubryką w debacie o klimacie. Za energią, przemysłem i stabilnością regionów stoją konkretni ludzie. Często pracują w warunkach, których większość polityków komentujących kopalnie nigdy nie widziała z bliska.
Dlatego rozmowa o przyszłości węgla, bezpieczeństwie energetycznym i transformacji nie może być prowadzona językiem pogardy wobec górników. Można spierać się o model gospodarki. Nie wolno lekceważyć człowieka, który wykonuje ciężką pracę dla utrzymania zakładu, regionu i rodzinnego domu.
Statystyki nie zastąpią człowieka
Wyższy Urząd Górniczy publikuje bieżące dane o wypadkowości w górnictwie, pokazujące skalę ryzyka w sektorze. Liczby są potrzebne, bo pozwalają ocenić tendencje i wskazać miejsca wymagające poprawy. Ale za każdą liczbą stoi czyjeś nazwisko, rodzina i zakład pracy, w którym następnego dnia koledzy muszą zejść na zmianę.
W takich chwilach najważniejsze są powaga, modlitwa i rzetelne wyjaśnienie przyczyn. Rodzinie zmarłego pracownika należą się współczucie i prawda. Śląsk zna cenę pracy pod ziemią lepiej niż urzędnicze prezentacje. Polska powinna tę cenę widzieć i traktować z należnym szacunkiem.
Źródło: Gospodarka i Ludzie, JSW, WUG, Dziennik Zachodni.










