Śmierć prezydenta

niepoprawni.pl 6 godzin temu

Wydarzyło się to 22 listopada 1963 roku w Dallas w Teksasie. John F. Kennedy 35 prezydent USA jechał w otwartej limuzynie przez plac Dealey Plaza, gdy o 12:30 czasu lokalnego rozległy się strzały. Pierwsza kula rani prezydenta w szyję i trafia gubernatora Connally'ego. Druga kula trafia Kennedy'ego w głowę. Lekarze w szpitalu Parkland stwierdzają zgon prezydenta. Wiceprezydent Lyndon B. Johnson zostaje natychmiast zaprzysiężony na 36. prezydenta USA na pokładzie Air Force One. Lee Harvey Oswald – były żołnierz US Marines o poglądach marksistowskich, który wcześniej przez pewien czas mieszkał w ZSRR został oficjalnie uznany za sprawcę. Strzelał z karabinu Carcano z 6 piętra budynku Składnicy Książek (Texas School Book Depository). Dwa dni po zamachu podczas transportu do aresztu, Lee Harvey Oswald został publicznie zastrzelony przez Jacka Ruby’ego, właściciela lokalnego klubu nocnego powiązanego z półświatkiem. Mamy ofiarę, mamy sprawcę i motyw – długie ręce Moskwy i Kuby. Wszystko jasne.

Powołana natychmiast po zamachu oficjalna komisja rządowa (Komisja Warrena) w roku 1964 uznała, iż Lee Harvey Oswald działał sam i nie był częścią żadnego spisku krajowego ani zagranicznego. Sformułowano wtedy tzw. teorię jednej kuli (nazywaną złośliwie "magiczną kulą"), która miała wyjaśniać, jak jeden pocisk zranił zarówno Kennedy'ego, jak i Connally'ego. Jak to zwykle bywa, ludzie podli i niewierni nie dając wiary oficjalnej wiedzy dalej drążyli temat śmierci JFK. Ponowne dochodzenie otwarto od koniec lat 70. Komisja Izby Reprezentantów w 1979 roku na podstawie nowych analiz akustycznych wykazano, iż istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż na Dealey Plaza strzelał drugi zamachowiec. Wniosek: śmierć JFK była "prawdopodobnie wynikiem spisku", choć nie wskazała konkretnych mocodawców. Większość Amerykanów nie wierzy w wersję o samotnym strzelcu, szukając sprawców m.in. w CIA, mafii, strukturach rządowych lub obcych wywiadach (KGB, Kuba).

Oczywiście znaleźli się eksperci, którzy podważyli ustalenia analizy akustycznej. Na świecie nie brak świadków, nie brak i ekspertów. Co więcej, po śmierci prezydenta, ciało trafiło dziwnym trafem do lekarzy wojskowych, którzy mieli bardzo oględne pojęcie o sekcjach zwłok. I tak do dziś realizowane są spory, która rana JFK jest wlotowa, a która wylotowa, nie wiadomo zatem skąd padł śmiertelny strzał. W tej śmierci i dochodzeniu w sprawie zabójstwa najważniejszego człowieka na świecie mamy ciąg zdumiewających przypadków. Agenci Secret Service – odpowiedzialni za ochronę prezydenta – zamiast zabezpieczyć dowody wpadli w panikę (wersja oficjalna, sic!) łamiąc prawo stanowe i własne procedury zatarli najważniejsze ślady. Świadomie czy nieświadomie? Wszystkie materialne dowodowy z zabójstwa prezydenta USA są do podważenia i nie mają znaczenia w sensie dowodów sądowych. Gdyby Oswald dożył procesu, można by go z powodzeniem oskarżyć i skazać jedynie za zabójstwo policjanta, którego zastrzelił podczas ucieczki. Dwie możliwości: albo Secret Service, FBI, CIA i innymi agencjami rządowymi supermocarstwa rządzili idioci, albo komuś bardzo zależało na zatarciu dowodów. Ja bym się skłaniał ku drugiej tezie. Komuś bardzo wysoko, lepiej o grupie wysoko postawionych osób, bardzo zależało na zatarciu śladów.

Jack Ruby, Żyd z pochodzenia (właściwie Jacob Rubenstein) zabójca Oswalda zmarł 3 stycznia 1967 roku z powodu zatoru wywołanego chorobą nowotworową. Albo ktoś wstrzyknął mu powietrze w szpitalu więziennym. Wcześniej Ruby błagał, aby przenieść go do Waszyngtonu, bo jego życie jest zagrożone w więzieniu w Teksasie. Zapamiętano zdanie Jacka Ruby’ego w więzieniu: „wszyscy Żydzi zostaną wymordowani przez rząd za to, co się stało”. Wiadomo, paranoik. To nie jedyna dziwna śmierć. Lee Bowers, kolejarz, jedyny naoczny świadek, który zeznał, iż widział na trawiastym pagórku przed strzałami dwóch podejrzanych mężczyzn oraz błysk i dym w trakcie zamachu, zginął w wypadku samochodowym w 1966 roku. Jego auto nagle zjechało z drogi i uderzyło w betonowy filar. Pech, czyli wypadek drogowy. Ten trawiasty pagórek, na który patrzył Bowers, to miejsce skąd miał strzelać do JFK drugi strzelec. Śmierć jedynego świadka zabiła możliwość sprawdzenia tej wersji. Ówczesna słynna dziennikarka śledcza Dorothy Kilgallen, została znaleziona martwa w jej mieszkaniu w listopadzie 1965. Wyniki śledztwa: przedawkowanie alkoholu i leków nasennych. Dorothy Kilgallen jako jedyna zdołała przeprowadzić prywatną rozmowę z Jackiem Rubym sam na sam podczas jego procesu. Secret Service nie zarejestrowała tej rozmowy i nie widziało, co Ruby powiedział. Kilgallen zapowiadała, iż niedługo opublikuje materiał, który „rozsadzi sprawę JFK”. Niestety, zapiła się i zaćpała. Jej notatki z wywiadu z Rubym zaginęły. Kolejny David Ferrie podejrzewany o bliską znajomość, czy choćby przyjaźń z Oswaldem. Pod koniec lat 60. prokurator Jim Garrison zaczął oficjalne śledztwo w sprawie spisku a David Ferrie miał stać się głównym świadkiem. Znowu pech: David Ferrie został znaleziony martwy w swoim łóżku na kilka dni przed złożeniem zeznań. Oficjalna przyczyna śmierci: wylew. W październiku 1964 roku zamordowana została Mary Pinchot Meyer, malarka, a przede wszystkim wieloletnia kochanka Johna F. Kennedy'ego wtajemniczona w jego najgłębsze sekrety. Mary Meyer została zastrzelona podczas spaceru w Waszyngtonie przez „nieznanego sprawcę”.

Sporo tych śmierci, prawda? Jak pech, to pech, jak nie wypadek, to wylew. Wróćmy do polityki. Krótko o kryzysie kubańskim. W maju 1962 roku przywódca ZSRR Nikita Chruszczow nakazuje rozmieszczenie na Kubie radzieckich pocisków balistycznych średniego i pośredniego zasięgu z głowicami jądrowymi, w zasięgu których znajduje się cała Ameryka. W październiku amerykanie wykrywają sowieckie rakiety i rozpoczyna się blokada morska Kuby przez us navy. Szczyt kryzysu to Czarna Sobota - 27 października, kiedy Nad Kubą zostaje zestrzelony samolot U-2, ginie pilot Rudolf Anderson. Radziecki okręt podwodny B-59, ścigany przez okręty US Navy, niemal odpala torpedę z głowicą nuklearną. Katastrofę blokuje oficer Wasilij Archipow. Wszyscy powinniśmy czcić pamięć tego oficera sowieckiej broni podwodnej. Wasilij Archipow – zapamiętajcie to nazwisko. Dzięki niemu świat uniknął wojny jądrowej i dzięki niemu żyjemy. Przez kilka godzin staliśmy jako ludzkość na krawędzi katastrofy. Przełom następuje 28 października, tego dnia Nikita Chruszczow ogłasza, iż ZSRR demontuje i wycofuje rakiety z Kuby pod kontrolą ONZ. Świat oddycha z ulgą. Chruszczow był prymitywny, brutalny, może i głupi, ale sprytny i doskonale pamiętał czasy drugiej wojny światowej. Wiedział, iż JFK nie blefuje i wycofał się znad krawędzi. Chruszczow nie chciał ponownie widoku płonących miast i śmierci dziesiątek milionów ludzi radzieckich. O innych specjalnie nie dbał. John Fitzgerald Kennedy odniósł spektakularny sukces. Największy dla usa po II wojnie światowej. Zmusił ZSRR do wycofania rakiet, zwierając z Chruszczowem tajny układ. Wycofanie rakiet za obietnicę, iż usa nie zaatakuje ponownie Kuby i za wycofanie amerykańskich rakiet z Turcji. Wielka przezorność i polityczna mądrość. JFK nie przypierał Chruszczowa do muru, nie dążył do absolutnego zwycięstwa, jak radzili mu jastrzębie! Skończyłoby się to nuklearnym Armagedonem. Również dzięki twardej i rozsądnej polityce Johna F. Kenendiego żyjemy.

Kryzys kubański paradoksalnie oczyścił atmosferę między USA i ZSRR. Obie strony zdały sobie sprawę, jak blisko było katastrofy. Bezpośrednim skutkiem kryzysu było zainstalowanie słynnego „gorącego telefonu” (pierwotnie czerwonej linii telexowej, później telefon) między Białym Domem a Kremlem. W 1963 roku podpisano traktat o zakazie prób z bronią jądrową w atmosferze. Oznacza to, iż ani Nikita Chruszczow, ani szefostwo KGB, następcy NKWD, nie było zainteresowane w śmierci JFK! Przeciwnie Chruszczow był ostatnią osobą, która życzyłaby mu śmierci. Po burzy jest pogada, tu Chruszczow liczył na współpracę gospodarczą z usa i zachodnią Europą, której sowiecka gospodarka łaknęła jak kania dżdżu. I to było realne. A raczej byłoby realne, gdyby nie kula zabójcy, która roztrzaskała głowię Johna F. Kennedy. Myślenie, iż wierchuszka ZSRR chciała się zemścić za upokorzenie kubańskie to całkowita nieznajomość tych ludzi. Przewódcy mocarstwa nie myślą w kategoriach zemsty, ale korzyści. Mleko się rozlało, musieli wycofać rakiety z Kuby; rozsądny polityk akceptuje fakty i stara się wyciągnąć z nich maksimum korzyści. Można zyskać choćby na medialnej przecież porażce, bo ZSRR i USA zawarły tajny i wzajemnie korzystny układ. Tak chciał zrobić Chruszczow. On i Kennedy myśleli o nowym otwarciu w stosunkach między Zachodem a Wschodem. A Kubańczycy? Bzdura, kubański wywiad w trakcie organizacji i przeciekający jak sito, miał za krótkie ręce na zorganizowanie zamachu, a ZSRR nie miało żadnego w tym interesu. Poza tym wierchuszka ZSRRR musiała przewidywać, iż zabicie prezydenta usa może dorowadzić choćby do wojny jądrowej, której dosłownie cudem (o błogosławiony Wasilij Archipow) uniknęli kilkanaście miesięcy wcześniej. Tylko głupiec brałby na siebie takie ryzyko. Przewódcy ZSRR i szefowie KGB byli bezlitośni, ale nie głupi. Tak zwany „sowiecki ślad” czyli wskazanie na sowieckie KGB, to zmyłka mająca na celu ukrycie prawdziwych sprawców spisku na życie Johna Fitzgeralda Kennedy. Wasilij Archipow zmarł w 1998 roku i został pochowany na cmentarzu w podmoskiewskim miasteczku Kupawna. Odszedł jako wiceadmirał rosyjskiej floty. jeżeli traficie kiedyś do tego miasteczka, nie zawahajcie się złożyć kwiatów czy zapalić znicza na jego grobie. Wszyscy jesteśmy jego dłużnikami.

Kto zatem zabił 35 prezydenta usa? O tym będzie później, w następnym tekście. Dziś się już za dużo rozpisałem a są wakacje. Zatem na wakacje, cieszmy się i odpoczywajmy pamiętając, iż jest to możliwe, bo ponad 60 lat temu John F. Kennedy wykazał zdrowy rozsadek, Chruszczow doskonale pamiętał spalone miasta i nie chciał powtórki, a Wasilij Archipow, oficer broni podwodnej, powtrzymał palec, na spuście torpedy z głowicą jądrową. Każdy kierowca pamięta sytuacje, kiedy cudem uniknął wypadku czy śmierci. Wówczas my wszyscy jako ludzkość uniknęliśmy masowej zagłady. Warto o tym pamiętać.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Idź do oryginalnego materiału