10 lat po Bitwie pod Grunwaldem (patrz poprzedni odcinek Epopei Słowiańskiej Muchy) była Bitwa o Witkową Górę.
Za Googlami podaję:
1 marca 1420 papież Marcin V ogłosił bullę, w której nakazał Zygmuntowi Luksemburczykowi i znajdującym się w sąsiedztwie Czech władcom zorganizowanie wyprawy krzyżowej przeciwko ruchowi opartemu na poglądach Jana Husa i Johna Wycliffe’a.
12 czerwca 1420 rozpoczęło się oblężenie Pragi, bronionej przez 9000 żołnierzy. Według kronikarzy oblegająca Pragę armia katolicka liczyła 100–200 tysięcy żołnierzy. Natomiast zdaniem historyków armia ta była mniejsza, ale i tak jej liczebność oceniana na 50–100 tysięcy żołnierzy była niezwykle imponująca jak na owe czasy. Jednym z najważniejszych punktów była znajdująca się w pobliżu Pragi Witkowa Góra, a znajdujące się na niej fortyfikacje zabezpieczały drogi zaopatrzenia dla obleganych i jednocześnie utrudniały zaopatrzenie armii oblężniczej. Fortyfikacje te zbudowane były z drewna wzmocnionego kamieniem i gliną, a dodatkowym zabezpieczeniem były fosy. Na południowej części wzgórza znajdowała się wieża, północna część natomiast była zabezpieczona dzięki skalistemu stromemu podejściu. Fortyfikacje Witkowej Góry bronione być miały przez 26 mężczyzn i 3 kobiety, jednak zdaniem J. Durdika prawdopodobnie było w tych umocnieniach około 60 żołnierzy.
Dla zdobycia Pragi konieczne było opanowanie Witkowej Góry, toteż 13 lipca jazda armii katolickiej przeprawiła się przez Wełtawę i ruszyła do ataku. Następnego dnia, 14 lipca, przybyła z odsieczą husycka armia dowodzona przez Jana Žižkę i uderzyła na armię oblężniczą. Większość husyckich żołnierzy pochodzenia chłopskiego uzbrojona była w cepy bojowe i broń palną. W międzyczasie Žižka podesłał obrońcom Witkowej Góry pomoc w postaci 50 strzelców. Po ciężkiej walce zwycięstwo odniosły wojska husyckie[1]. Armia katolicka straciła 300 rycerzy i nieznaną ilość innych rodzajów wojsk. Choć pokonana, wciąż była potężna, dlatego nie wycofała się z Czech, a jedynie do Kutnej Hory, skąd zamierzała kontynuować działania wojenne.
Husyci w końcu przegrali, ale Jan Žižka do historii, jako wspaniały dowódca wojskowy. W Pradze jest dzielnica Žižkov, jest Jego pomnik, a Warszawie, Wrocławiu i Olsztynie są ulice Jego imienia. Ciekawe, iż mamy takowe w kraju podobno katolickim, a przecież nasz Bohater walczył z krzyżowcami wysłanymi przez papieża. Ja się jednak cieszę, iż czcimy słowiańskiego bohatera walk o wolność i niepodległość.
Walka Husytów była skierowana nie tylko przeciw Kościołowi, ale i przeciw dominacji niemieckiej w tej organizacji, która posiadała 1/3 wszystkich czeskich pól uprawnych. Warto o tym poczytać, a także o Johnie Wycliffe’ie z Oksfordu, który był inspiracją dla Husa.
Michał Leszczyński







