Przed słowackim parlamentem Robert Fico zwrócił się do posłów z pytaniem, które zabrzmiało jak stanowcza riposta wobec nacisków z Brukseli: „Po co zmienialiśmy konstytucję?”. Odpowiedź, zawarta w samym pytaniu, była dla premiera oczywista. Dał przy tym wyraźnie do zrozumienia, iż nie widzi potrzeby tłumaczenia sensu tych zmian tym, którzy od początku nie chcą go dostrzec.
Bezpośrednim pretekstem do wystąpienia była sprawa dwóch prawników, pary jednopłciowej, która zawarła związek małżeński w jednym z państw Unii Europejskiej i po powrocie na Słowację zażądała od tamtejszego urzędu stanu cywilnego wpisania zagranicznego aktu małżeńskiego do krajowych rejestrów. Urzędy milczały. Para złożyła skargę do prokuratury, zarzucając bezczynność urzędników. Sprawa stała się tym samym nie tylko kwestią administracyjną, ale testem woli politycznej Bratysławy wobec Brukseli.
Konstytucja jako tarcza
Pod koniec 2025 roku Słowacja dokonała nowelizacji konstytucji. Zmiana była celowa i precyzyjna: po pierwsze, małżeństwem jest wyłącznie związek kobiety i mężczyzny; po drugie, słowackie prawo jest nadrzędne wobec regulacji europejskich. Dwa przepisy, jeden przekaz! Kraj zachowuje suwerenność w sprawach, które uważa za fundament ładu społecznego.
To właśnie ta nowelizacja stała się dla Fico argumentem niepodważalnym. Kiedy dziennikarze dopytywali o możliwość transkrypcji zagranicznego „małżeństwa” pary jednopłciowej przez słowackie urzędy, premier odpowiedział jednym słowem: „Niemożliwe”. Zapowiedział równocześnie, iż rząd przygotuje przepis rangi ustawowej, a więc niższej niż konstytucja, co samo w sobie jest wymowne, który doprecyzuje, w jakich okolicznościach urzędnik stanu cywilnego może dokonać wpisu, a kiedy ma obowiązek odmowy.
Kolizja z Trybunałem w Luksemburgu
W listopadzie 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał orzeczenie, zgodnie z którym odmowa transkrypcji aktu małżeństwa pary jednopłciowej zawartego w innym państwie członkowskim narusza unijne prawo i zasadę swobody przemieszczania się. Wówczas Słowacja znalazła się na kursie kolizyjnym z Trybunałem. Konstytucja słowacka wprost uznaje nadrzędność prawa krajowego nad unijnym i właśnie ten zapis jest teraz testowany w praktyce.
Nie tylko Słowacja
Warto pamiętać, iż spór o definicję małżeństwa i o granice unijnej harmonizacji w tej dziedzinie nie dotyczy wyłącznie Bratysławy. Polska, Węgry, Rumunia to kraje, które w różnych konfiguracjach prawnych i politycznych bronią podobnego stanowiska. Każde z nich obserwuje teraz, jak Słowacja radzi sobie z presją ze strony Trybunału i Komisji Europejskiej. W całej Europie Środkowej postawa Fico jest sygnałem, iż obronę konstytucyjnej definicji małżeństwa da się utrzymać, choćby jeżeli cena polityczna będzie wysoka.
jb
Źródło: www.hli.org.pl, niedziela.pl

1 godzina temu









