Sławomir Mentzen, to falsyfikat Janusza Korwina-Mikke

1 tydzień temu

Sławomir Mentzen to sukcesor Janusza Korwina-Mikke, nestora polskiej polityki, który swoją polityczną karierę zaczynał w 1957 roku, kiedy to wstąpił do Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. W 1962 roku został członkiem Stronnictwa Demokratycznego, przybudówki PZPR i trwał w niej aż do 1982 roku. W 1989 roku socjalista Janusz Korwin-Mikke, jak wielu innych, przemalował swój szyld i tak został „konserwatywnym liberałem”. Przez 69 lat politycznej aktywności Janusz Korwin-Mikke choćby przez sekundę nie był członkiem rządu i jakiejkolwiek koalicji rządzącej, za to przez cały ten okres sprzedawał społeczeństwu utopijne recepty na funkcjonowanie państwa, które nigdy i nigdzie nie zostały w praktyce zastosowane.

Dla każdego polityka taki życiorys to całkowita porażka, bo sensem uprawiania polityki, o czym zresztą mówi sam Janusz Korwin-Mikke, jest zdobywanie władzy, a tego nie był w stanie dokonać przez blisko 70 lat i nic nie wskazuje, iż pod koniec życia mu się to uda. Jest to o tyle dziwne, iż z całą pewnością nie mamy do czynienia z powszechnym zjawiskiem w polskiej polityce, czyli negatywną selekcją. Efektem tej selekcji jest to, iż do Sejmu dostają się posłowie nie znający tabliczki mnożenia, czy daty wybuchu Powstania Warszawskiego. Janusz Korwin-Mikke, przy całej swojej ekscentryczności, zdecydowanie wyróżnia się inteligencją i erudycją, z czystym sumieniem można stwierdzić, iż to wręcz wybitna postać na tle polskiej klasy politycznej.

Jak to się zatem stało, iż taki człowiek w swoim fachu nie osiągnął absolutnie nic? Odpowiedź może być zaskakująca, ale prawdziwa. Janusz Korwin-Mikke nigdy rządzić nie chciał, on wybrał wygodną rolę recenzenta, w której doskonale się czuł i przede wszystkim urządził jak pączek w maśle. Zbudował własną legendę, finanse i choćby liczne podboje miłosne wyłącznie na gonieniu króliczka i sprzedawaniu wizji krainy wiecznej szczęśliwości, gdzie wszyscy są wolni i bogaci. Polityka była jedynie narzędziem do osiągania zupełnie innych niż polityczne cele i swój sprytny plan Janusz Korwin-Mikke zrealizował w stu procentach. Wielki polityczny mistyfikator w sposób bardzo inteligentny zdobył to, co chciał zdobyć, a ze swoim bogatym życiorysem przejdzie również do historii.

Jak na tle legendarnego już poprzednika wypada Sławomir Mentzen? Każda kopia jest gorsza od oryginału, jednak Mentzena bardziej można nazwać falsyfikatem Janusza Korwina-Mikke niż kopią. Obecny lider Konfederacji nie zaproponował absolutnie nic nowego, wszystkie tezy, jakie wygłasza to scheda po guru „konserwatywnego liberalizmu”. Arsenał socjotechnik także jest identyczny, łącznie z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi komunikacji, bo trzeba pamiętać, iż Janusz Korwin-Mikke w tej dziedzinie był pionierem i niekwestionowanym liderem. Wiele wypowiedzi Sławomira Mentzena do złudzenia przypomina niesławny „protokół 1,5%”, czyli z cynizmem i premedytacją zaplanowane szokowanie „oryginalnymi” poglądami. Po czym w takim razie poznać, iż Mentzen to falsyfikat?

Po pryzmacie! Wystarczy spojrzeć na Sławomira Mentzena przez pryzmat inteligencji i erudycji, a natychmiast zamiast złota zobaczymy tombak, ale to wystarczy do kopiowania strategii Janusza Korwina-Mikke. Mentzen nie ma najmniejszej ochoty na to, aby wziąć odpowiedzialność za rządzenie Polską, bo doskonale wie, iż to byłby koniec jego „politycznej” kariery i widzą to także partyjni działacze, choćby Krzysztof Bosak. Mentzen bawi się polityką i dalej się będzie bawił w wiecznego krytyka-oryginała, który wie najlepiej, ale nic nie zrobi. PiS-PO to nie jest przypadkowe hasło, nawiasem mówiąc też skopiowane z Janusza Korwina-Mikke, ale zdemaskowany cel. Wprawdzie Mentzen nie szuka w polityce pieniędzy i tym bardziej nie zostanie Casanovą, ale sława, czy raczej tani poklask dzieci i młodzieży, wystarczająco zaspokajają jego próżność i marzenia.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału