Sławomir Mentzen i Nowa Nadzieja, to taki kreskówkowy żart

9 godzin temu

Partie antysystemowe z definicji za największego wroga uznają system i nieważne, jaki ten system jest, bo sensem funkcjonowania antysystemowych bytów jest wieczny protest. Wyłączywszy światowe i lokalne rewolucje, nigdy i żadnej partii antysystemowej nie udało się pokonać systemu, z kolei rewolucyjne zamiany zawsze i wszędzie kończyły się rzezią i destrukcją. W Polsce po 1989 roku mieliśmy całą armię antysystemowych tworów, ale absolutnym liderem w tej kategorii od zawsze był Janusz Korwin-Mikke. Hegemonia legendarnego „wolnościowca” zakończyła się kilka lat temu i chociaż cały proces trwał ponad rok, to ostatecznie Sławomir Mentzen przejął władzę i niepodzielnie ją sprawuje.

Czy to była zmiana na lepsze, czy uczeń przerósł mistrza? Notowania samego Mentzena i Konfederacji wskazywałby na to, iż tak, ale nie do końca jest to prawdą i to najłagodniejsza interpretacja. Sławomir Mentzen wstrzelił się w idealny moment, gdy na polskiej scenie politycznej doszło do długo wyczekiwanego przełomu. Kryzys jaki nastąpił w PiS, po ośmioletnich rządach, nie tylko nie został zatrzymany, ale prezes Jarosław Kaczyński swoimi decyzjami i retoryką doprowadził partię do punktu startowego, czyli poparcia poniżej 20 proc. Lepiej trzyma się konkurencyjna Koalicja Obywatelska, jednak tam kryzys również jest widoczny, chociaż ma inny charakter, bo lider Donalda Tusk trzyma partię silną ręką, natomiast ma coraz więcej negatywnego elektoratu.

W takich warunkach, wręcz wymarzonych dla partii antysystemowej, gdy dwie największe formacje zrażają do siebie wyborców, notowania Konfederacji na poziomie 12-15 proc., to żadna rewelacja i wypadałoby się zastanowić, gdzie leży przyczyna tego stanu rzeczy. Jak zwykle przyczyn można doszukać się wielu, jednak na pierwszym miejscu powinien pojawić się lider Sławomir Mentzen. W wyborach prezydenckich miał być czarnym koniem, a w pewnym momencie uwierzył sondażom i jak mantrę powtarzał: „Jako jedyny kandydat mam szansę pokonać Rafała Trzaskowskiego w drugiej turze wyborów”. Nie pokonał, zdobył 14,8 proc. głosów i przez trzy lata Konfederacja, co najwyżej ten wynik utrzymuje, ale i to nie jest pewne, pomimo największego kryzysu systemu PO-PiS-owego w dziejach polskiej polityki.

Twarzą Konfederacji jest nieustannie Sławomir Mentzen, który swoimi infantylnymi filmikami i wypowiedziami całkowicie zdominował przekaz partii. Przez tę ścianę tandety nie jest w stanie przebić się Krzysztof Bosak wypadający na tle Mentzena jak nestor i mąż stanu. Nieustanna zabawa, popijanie piwka, machanie świetlnym mieczem, produkcja kreskówek dzięki Al i wojna głównie z prezesem PiS, to całe polityczne jestestwo lidera Nowej Nadziei oraz prezesa Konfederacji. Podsumowaniem tego braku kompetencji i powagi w uprawianiu polityki, jest krakowska kompromitacja kandydata Nowej Nadziei Bartosza Bocheńczaka na prezydenta Krakowa. Tylko, czy aby na pewno brak zebranych podpisów kompromituje pośpiesznie zawieszonego Bocheńczaka, czy może jest to jeden z wielu dowodów, iż na czele partii stoi wieczny chłopiec, a nie poważny lider poważnej partii.

Błędem jest sądzić, iż wyniki wyborów w Krakowie to będzie wskaźnik przyszłych wyników wyborów parlamentarnych, ale na pewno jest to istotny test dla wszystkich partii. Tymczasem bezpośrednio zaangażowanie Sławomira Mentzena sprowadziło się do wspólnego grilla z Bartoszem Bocheńczakiem, potem pan prezes wrócił do swojego gabinetu, by znów nagrać kilka głupawych filmików, obsadzając samego siebie w głównej roli. Partie antysystemowe w ogóle mają problem z przekonaniem większości wyborców, ponieważ ich przekaz to zbiór radykalnych haseł przemawiających głównie do niedojrzałych politycznie albo skrajnie sfrustrowanych wyborców. jeżeli dodatkowo na czele takiej partii stoi wiecznie pajacujący lider, to klęska w Krakowie jest zaledwie małym fragmentem całego obrazu żenady. Konfederacja ze Sławomirem Mentzenem na czele nigdy nie będzie liderem polskiej prawicy, za to ma pełne szanse na powrót do progu wyborczego.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału