Skarga na burmistrza Krasnegostawu uznana za bezzasadną. Gorąca dyskusja podczas sesji rady miasta

6 godzin temu
Skarga stowarzyszenia działkowcówJak poinformowała przewodnicząca Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, radna Emilia Wiśniewska skarga wpłynęła 17 grudnia 2025 r. Stowarzyszenie stwierdziło, iż władze miasta zajmowały sprzeczne stanowiska w sprawie urządzenia wodnego wybudowanego bez pozwolenia, a samo postępowanie – trwające od lat – ciągnęło się przewlekle. Komisja ustaliła jednak, iż zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego rada może rozpatrywać skargi wyłącznie na działalność burmistrza, natomiast kwestie dotyczące zastępcy i kierownika wydziału powinien rozstrzygać bezpośrednio burmistrz. Tę część skargi przekazano więc do magistratu.Komisja skupiła się na dwóch głównych zarzutach dotyczących burmistrza w sprawie rozbieżnych stanowisk urzędu oraz przewlekłości w doprowadzeniu do podpisania aktu notarialnego, który miał uporządkować stan prawny działki, na której od lat funkcjonuje urządzenie piętrzące wodę. Po analizie dokumentów komisja uznała, iż w pierwszym przypadku nie miała podstaw prawnych, aby ocenić ewentualne rozbieżności stanowisk urzędników. Jak podkreślono w uzasadnieniu, organ rozpatrujący skargę "nie jest uprawniony do badania zasadności ani zgodności tych stanowisk, ani do przesądzania, czy pozostają ze sobą w sprzeczności”. Drugiego zarzutu - przewlekłości - również nie potwierdzono. Komisja wskazała, iż burmistrz podejmował działania zgodnie z przepisami, a brak finalnego rozstrzygnięcia wynika z toczącego się postępowania kontrolnego prowadzonego przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie w sprawie nielegalnego spiętrzenia wody. Uwagę zwrócono również na skargi mieszkańców ul. Lwowskiej, którzy alarmowali o zagrożeniu dla swoich nieruchomości.- Biorąc pod uwagę powyższe, Rada Miasta Krasnymstawie uznaje w całości skargę za bezzasadną – czytała podczas sesji przewodnicząca komisji Emilia Wiśniewska. Po odczytaniu wyczerpującego uzasadnienia projekt uchwały został poddany pod głosowanie. Ostatecznie radni przyjęli dokument o treści uznającej skargę za bezzasadną. Za głosowało ośmioro radnych, a pięcioro wstrzymało się od głosu.Dyskusja dopiero po głosowaniuChoć podczas głosowania żaden z radnych nie zabrał głosu, temat powrócił w punkcie „wolne wnioski”. Jako pierwsza głos zabrała wiceburmistrz Monika Sawa, która zwróciła się bezpośrednio do dwóch radnych, które wstrzymały się od głosu. Podkreśliła, iż obie panie brały aktywny udział w procedowaniu skargi przez ostatnie dwa miesiące, miały pełny wgląd w dokumentację, uczestniczyły w spotkaniach i analizach. - Chciałabym wiedzieć, czym kierowały się panie, podejmując decyzję o wstrzymaniu się od głosu po tak długim procesie analizowania? Co według pań pozostało niewyjaśnione? – pytała burmistrz, zaznaczając, iż celem pytania jest poprawa standardów pracy urzędu. Do słów burmistrz odniosła się radna Magdalena Pizoń, która jedynie krótko stwierdziła, iż wszystkie swoje wątpliwości przedstawiła już na komisji. Głos zabrał także burmistrz, podkreślając, iż to kolejna skarga dotycząca jego działań, a w jego ocenie cały temat może mieć charakter inspirowany - jak mówił - przez jednego z radnych. Nie wskazał jednak konkretnego nazwiska. Wyjaśnił również, iż w przypadku wstrzymania się od głosu w sprawie skargi na burmistrza powstaje pewien przekaz.- o ile ktoś nie jest ani za, ani przeciw, to w praktyce uważa burmistrza za niewinnego, tylko nie chce tego jasno pokazać. Taka jest moja interpretacja. Myślę, iż wielu mieszkańców również – mówił Miciuła. Burmistrz odniósł się też do skargi, podkreślając, iż podobne sprawy ciągną się od blisko 30 lat.- Ta skarga dotycząca sytuacji, która trwa od 1996 roku. Jestem czwartym burmistrzem, do którego ten temat wraca – mówił Miciuła. Podkreślał, iż miasto jest gotowe uregulować stan prawny zastawki, ale tylko wtedy, gdy wszystkie procedury będą zgodne z prawem. Warto dodać, iż działkowcy od dłuższego czasu mają nierozwiązany problem dotyczący między innymi zastawki i samowoli budowlanej. Do dyskusji włączył się przewodniczący rady Marcin Wilkołazki, podkreślając, iż radni mają pełne prawo głosować zgodnie z własnym przekonaniem.- Radny swoją wolę wyraża w głosowaniu. Ma prawo głosować za, przeciw lub się wstrzymać. To jest wyrażenie woli radnego. Czuję, iż pan burmistrz próbuje wywierać jakąś presję na radnych, to nie chyba nie tędy droga... Każdy z radnych może mieć różne wątpliwości co do podejmowania decyzji. Może się tym wątpliwościami dzielić na forum rady miasta, na forum komisji, w spotkaniach z mieszkańcami - powiedział podczas sesji przewodniczący Wilkołazki. Głos ponownie zabrał Daniel Miciuła, zaznaczając, iż podczas głosowania także przewodniczący wstrzymał się od głosu. - Pan przewodniczący również się wstrzymał. To może pan powie, dlaczego? Radny ma prawa, ale i obowiązki. (...) Obowiązkiem radnego jest rozstrzygać sprawy mieszkańców, a nie stać z boku - powiedział podczas sesji Micuła. Wilkołazki podkreślił, iż właśnie podczas głosowania ta sprawa została rozstrzygnięta. - Część osób zagłosowało za, część osób się wstrzymało i dla mnie jest temat zakończony - znaczył przewodniczący. Wskazał również na pewną niespójność. Zwrócił uwagę, iż w dokumencie zaznaczono, iż rada miasta uznaje skargę w całości za bezzasadną, podczas gdy wcześniej opisano, iż część skargi – dotycząca pracownika urzędu i zastępcy burmistrza w ogóle nie podlegała ocenie rady, bo jest kompetencją burmistrza. Do wypowiedzi przewodniczącego odniosła się przewodnicząca Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, radna Emilia Wiśniewska. Wyjaśniła, iż określenie „w całości” dotyczyło całego zakresu, który komisja miała prawo rozpatrywać – czyli tego, co odnosiło się do działań burmistrza. Podkreśliła, iż dwa dni przed sesją odbyło się wspólne posiedzenie komisji, na którym omawiano również tę uchwałę wraz z uzasadnieniem.- Szkoda, iż nikt nie przyszedł na moją komisję, prowadzoną dwa dni temu, iż nikt nie o tych wątpliwościach nie wspomniał. Może te wątpliwości zostałyby wtedy rozwiane? Nie wiem. Ja zachęcam do tego, żeby uczestniczyć w dyskusji przy następnych pracach komisji. Mam nadzieję też, iż tych skarg będzie jak najmniej, iż pozostaną tylko petycje - powiedziała Wiśniewska. Atmosferę próbował uspokoić radny Kamil Hukiewicz. Stwierdził, iż emocje wokół skargi powinny już opaść, a rada powinna skupić się na dalszej pracy.Skąd więc wątpliwości?”Głos ponownie zabrała zastępczyni burmistrza Monika Sawa, wyjaśniając, skąd wzięło się jej pytanie skierowane do dwóch radnych, które – mimo udziału w pracach komisji – wstrzymały się od głosu.- Na posiedzeniu komisji byli i skarżący, i my – jako strona zaskarżona. Wysłuchaliśmy ich, oni wysłuchali nas. I wszyscy zgodziliśmy się, iż otrzymali pełną informację, dlaczego sprawa jest procedowana w taki sposób. Skarżący zaakceptowali nasze stanowisko – relacjonowała.Zastępczyni podkreśliła, iż dlatego właśnie zdziwiło ją pojawienie się wątpliwości ze strony członkiń komisji.- Stąd moje pytanie: skąd wzięły się wątpliwości członków komisji, skoro choćby skarżący przyjęli to rozwiązanie? – dociekała Sawa. Dyskusję zakończył przewodniczący Wilkołazki, przypominając, iż nikt z radnych nie głosował przeciw tej uchwale. Czytaj także:
Idź do oryginalnego materiału