Skandal w konsultacjach gminy Chełm

wschodni24.pl 2 godzin temu

„Jestem za, a choćby przeciw?” Nasze nagranie pokazuje, jak działa formularz konsultacji

To miały być konsultacje społeczne w ważnej dla mieszkańców sprawie. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to,
że procedura dotycząca zmiany nazwy gminy Chełm na gminę Pokrówka budzi poważne wątpliwości. I to nie tylko polityczne, ale przede wszystkim organizacyjne oraz proceduralne.

Nasza redakcja sprawdziła internetową ankietę konsultacyjną. W formularzu trzeba wpisać imię, nazwisko, miejscowość, ulicę i numer budynku, ale nie ma tam żadnego mechanizmu, który w sposób realny potwierdzałby tożsamość mieszkańca, na przykład przez profil zaufany czy inną formę autoryzacji. Oficjalna strona gminy wskazuje, iż do udziału uprawnieni są mieszkańcy gminy Chełm, a sama ankieta jest prowadzona od 7 do 16 marca 2026 roku.

W praktyce jednak formularz opiera się wyłącznie na danych wpisywanych samodzielnie przez użytkownika.

Nasza redakcja dysponuje również nagraniem wideo, które pokazuje, jak w praktyce wygląda wypełnianie tej ankiety.
Na materiale widać wyraźnie, iż w formularzu można wpisać dowolne imię i nazwisko oraz dowolny adres. System nie weryfikuje tych danych i przyjmuje głos bez żadnego potwierdzenia tożsamości.

Na nagraniu pokazujemy krok po kroku, jak wygląda cały proces. W formularzu wpisane zostają przykładowe dane, w tym np. imię i nazwisko wójta Wiesława Kociuby, a następnie oddany zostaje głos przeciwko zmianie nazwy gminy.
Ankieta zostaje przyjęta przez system bez żadnych przeszkód. Nagranie można obejrzeć na naszym profilu na Facebooku i na końcu tego artykułu..

To oznacza, iż w praktyce udział w konsultacjach może wziąć osoba, która wcale nie jest mieszkańcem gminy. Wystarczy wpisać dane manualnie.

To rodzi zasadnicze pytanie o wiarygodność i legalność całej procedury. Bo jeżeli system nie weryfikuje, czy głos oddaje rzeczywiście mieszkaniec gminy, to trudno mówić o szczelnych konsultacjach w sprawie, która dotyczy lokalnej tożsamości, administracji i przyszłego wizerunku samorządu.

Z oficjalnych materiałów wynika, iż konsultacje mają dotyczyć wyłącznie mieszkańców gminy Chełm, a ankiety są dostępne zarówno elektronicznie, jak i w wersji papierowej między innymi u sołtysów, w urzędzie, szkołach i placówkach kultury.

Sprawa jest tym poważniejsza, iż sama decyzja o rozpoczęciu procedury zmiany nazwy została podjęta jednogłośnie przez radnych 3 lutego 2026 roku. Wójt Wiesław Kociuba przekonywał publicznie, iż chodzi o budowanie własnej marki i tożsamości gminy oraz o uporządkowanie chaosu wynikającego z funkcjonowania obok siebie miasta Chełm i gminy Chełm o tej samej nazwie.

Tyle oficjalna wersja. W terenie emocje są jednak zupełnie inne.

Do naszej redakcji docierają kolejne sygnały od mieszkańców, iż całe konsultacje od początku budzą nieufność. Chcieliśmy zapytać wójta Wiesława Kociubę między innymi o to, czy prawdą jest, iż jeszcze przed formalnym rozpoczęciem konsultacji, czyli przed 7 marca, w gminie funkcjonowały już ankiety dotyczące zmiany nazwy.

Chcieliśmy również uzyskać odpowiedź, czy prawdą jest, iż sołtysi, roznosząc decyzje podatkowe, mieli jednocześnie przekazywać ankiety do wypełnienia oraz mieć wgląd w ich treść. To są pytania bardzo poważne, bo dotyczą nie tylko przejrzystości procedury, ale także poczucia swobody mieszkańców przy wyrażaniu opinii.

Nasze pytania dotyczyły także tego, czy przed rozpoczęciem konsultacji odbywały się spotkania radnych i przedstawicieli gminy z mieszkańcami poszczególnych miejscowości.

Nasza redakcja rozmawiała z mieszkańcami Janowa i Okszowa. Z ich relacji wynika, iż takich spotkań u nich nie było.
To kolejny element, który podsyca poczucie, iż mieszkańcy nie zostali rzetelnie włączeni w debatę o zmianie nazwy, ale postawieni przed gotową procedurą.

Mimo kilkukrotnych prób skontaktowania się z wójtem Wiesławem Kociubą i poproszenia go o odpowiedzi, do momentu publikacji nie udało się uzyskać jego stanowiska.

I właśnie tu pojawia się największy problem.

Konsultacje społeczne powinny być nie tylko legalne, ale też wiarygodne, przejrzyste i odporne na wszelkie wątpliwości. Tymczasem w gminie Chełm mamy dziś sytuację, w której oficjalnie mówi się o głosie mieszkańców, a jednocześnie elektroniczna ankieta nie daje pewności, kto ten głos rzeczywiście oddaje.

Do tego dochodzą pytania o obieg ankiet papierowych, brak odpowiedzi ze strony wójta i relacje mieszkańców o braku spotkań informacyjnych w części miejscowości.

To już nie jest zwykła administracyjna procedura. To jest sprawa, która uderza w zaufanie do samorządu.

Bo jeżeli konsultacje społeczne w tak ważnej sprawie są prowadzone w sposób budzący tyle pytań, to mieszkańcy mają pełne prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi.

Nie za tydzień. Nie po fakcie. Tylko teraz.

Idź do oryginalnego materiału