Siemoniak: płatny zabójca zatrzymany. Rosja testuje Polskę

dzienniknarodowy.pl 7 godzin temu
Zdjęcie: Siemoniak: płatny zabójca zatrzymany. Rosja testuje Polskę


Polskie służby 7 sierpnia zatrzymały w Warszawie 29-letniego obywatela Rosji podejrzanego o przyjęcie zlecenia zabójstwa obywatela USA ukraińskiego pochodzenia. Tomasz Siemoniak nazwał go płatnym zabójcą. Dla Polski wniosek jest prosty: rosyjska wojna hybrydowa weszła w etap uderzeń w sercu państwa NATO.

Zamach, który miał wydarzyć się w Warszawie

Według informacji przekazanych przez premiera Donalda Tuska, ABW i policja zatrzymały 7 sierpnia obywatela Rosji, który miał przygotowywać egzekucję obywatela Stanów Zjednoczonych ukraińskiego pochodzenia. Do zabójstwa miało dojść w Warszawie. Premier mówił o człowieku niewygodnym dla reżimu Władimira Putina i dziękował za współpracę służbom amerykańskim.

Tomasz Siemoniak w rozmowie z Wirtualną Polską poszedł jeszcze dalej w ocenie sprawy. Stwierdził, iż zatrzymany jest płatnym zabójcą, a Rosja próbuje jednym ruchem osiągnąć kilka celów: zabić człowieka, zastraszyć Polskę i pokazać, iż może działać na ulicach Warszawy albo Białej Podlaskiej. To nie jest zwykła kryminalna historia. To komunikat wysyłany przez państwo, które od lat traktuje przemoc jako narzędzie polityki.

W tej sprawie trzeba zachować precyzję. Mężczyzna jest podejrzany, sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt, a zarzuty nie są wyrokiem. Właśnie dlatego państwo prawa musi działać twardo i czysto proceduralnie. Siła państwa nie polega na krzyku, ale na tym, iż obca służba nie może bezkarnie organizować zabójstwa na polskim terytorium.

Polska nie może być miękkim podbrzuszem NATO

Jeżeli doniesienia służb potwierdzą się w postępowaniu, sprawa będzie miała ciężar wykraczający poza jedną akcję kontrwywiadowczą. Polska jest państwem frontowym Zachodu. Przez nasze terytorium idzie wsparcie dla Ukrainy, przez nasze miasta przechodzą ludzie związani z wojną, pomocą, biznesem obronnym i dyplomacją. Dla Moskwy to naturalny obszar presji.

Dlatego zatrzymanie podejrzanego Rosjanina trzeba czytać razem z wcześniejszymi sprawami dywersji, podpaleń, propagandy i prób destabilizacji. DN opisywał już, jak ABW udaremniła zamach w Warszawie oraz jak Rosja próbuje pompować w Polsce chaos informacyjny. To jedna wojna prowadzona różnymi metodami. Jednego dnia jest to cyberatak, innego dnia napis na murze, jeszcze innego człowiek z zadaniem zabicia wskazanej osoby.

Tu interes narodowy jest oczywisty. Polska musi pomagać Ukrainie tam, gdzie wymaga tego nasza racja stanu, ale równocześnie nie może pozwolić, aby wojna obcego państwa przenosiła się na nasze ulice. Gościnność, sojusze i kooperacja nie oznaczają rezygnacji z kontroli. Państwo ma chronić Polaków, sojuszników i porządek publiczny, a nie udawać, iż hybrydowa agresja zatrzyma się na granicy.

Siemoniak i gorzka lekcja realizmu

Siemoniak mówił też w ostatnich dniach o relacjach z Kijowem, wskazując, iż rozum nakazuje współpracę, ale ukraińska polityka historyczna rani polską wrażliwość. Ten wątek nie jest poboczny. Realizm narodowy właśnie na tym polega: widzieć Rosję jako zagrożenie, wspierać własne bezpieczeństwo przez sojusze, a jednocześnie twardo pilnować polskiej pamięci, polskich interesów i polskiego porządku.

Nie wolno dać się wciągnąć w fałszywy wybór. Albo bezwarunkowa zgoda na wszystko, albo moskiewska narracja. Polska prawica powinna odrzucać oba uproszczenia. Kijów ma obowiązek szanować polską pamięć o Wołyniu, a Warszawa ma obowiązek nie dopuścić do tego, by Kreml urządzał egzekucje w państwie NATO. Te dwie sprawy nie są sprzeczne. One pokazują, iż państwo polskie musi wreszcie mówić językiem interesu narodowego.

Służby są od tego, by działać przed tragedią

W demokracji służby specjalne zawsze wymagają kontroli. To element zdrowego państwa, a nie kaprys komentatorów. Ale w starciu z rosyjską agresją państwo bez sprawnych służb jest bezbronne. Zatrzymanie człowieka przed domniemanym zamachem jest dokładnie tym momentem, w którym obywatele widzą sens finansowania kontrwywiadu, policji i współpracy sojuszniczej.

Warto też pamiętać, iż rosyjskie operacje specjalne żywią się miękkością przeciwnika. Testują reakcję. Sprawdzają, czy media gwałtownie zapomną, czy politycy rozmyją temat, czy społeczeństwo uzna go za kolejną sensację. Dlatego odpowiedź musi być spokojna, ale stanowcza: śledztwo do końca, jawne informacje tam, gdzie nie szkodzi to sprawie, oraz realne wzmocnienie ochrony przed rosyjską agenturą.

Dla Polaków stawka jest konkretna. Chodzi o bezpieczeństwo na ulicy, wiarygodność państwa i granicę, której Moskwa nie może przekroczyć. jeżeli Rosja chce pokazać, iż może działać w Warszawie jak u siebie, Polska musi pokazać coś odwrotnego: tu działa polskie państwo.

Źródło: Polskie Radio, Wirtualna Polska, PAP/IAR.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału