I wszystko jest, jak trzeba. Wystawne przyjęcie w nieco mrocznym zamczysku kończy się niespodziewaną śmiercią młodego pracownika ministerstwa spraw zagranicznych. Znalezione ślady wskazują na samobójstwo, ale młoda arystokratka Bundle Brent, z którą przystojny pracownik MSZ flirtował poprzedniego wieczoru i był bliski oświadczyn, nie wierzy w tę wersję.
Jest więc zagadka, prawdopodobne morderstwo, tajemnica i świat dyplomatów oraz wyższe sfery. Do tego angielski wdzięk, szyk i humor oraz, niestety, lekka nuda. Chyba niepotrzebnie twórcy filmu rozciągnęli tę historię na aż trzy godzinne odcinki. Może warto było zrobić po prostu jeden solidny film, a całą historię z „Siedmiu zegarów” zmieścić w przyzwoitych dziewięćdziesięciu minutach.
Nie ukrywam, iż jestem fanem talentu Heleny Bonham Carter, która w tym serialu wciela się w rolę matki głównej bohaterki, znudzonej życiem i ludźmi arystokratki. Dlatego też przebrnąłem przez wszystkie trzy odcinki z uśmiechem na ustach, ale rozumiem, iż inni mogli mieć nieco gorzej. W serialu jest także kolejna perełka aktorska. Fanów słynnej serii komediowej „’Allo ’Allo!” ucieszy z pewnością także fakt, iż w rolę starego kamerdynera Treadwella wciela się tu słynny porucznik Gruber z pamiętnej serii, czyli fantastyczny aktor Guy Siner.
Na tym atuty i ciekawostki związane z serialem się kończą. Oczywiście są momenty zabawne, jest choćby suspens i typowa dla Agathy Christie intryga, brakuje jednak nieco ikry i błysku, co powoduje, iż oglądając ten film, baczniej przyglądamy się własnej herbacie i kruchym ciasteczkom na talerzu niż akcji.
Główna bohaterka, czyli wścibska i inteligentna arystokratka prowadząca własne śledztwo, grana przez Mię McKenna-Bruce, nie elektryzuje świeżością jak swego czasu młoda Scarlett Johansson w „Dziewczynie z perłą”, być może dlatego film ciągnie się jak pogaduszka u cioci, której mylą się daty, osoby i epoki.
Sama intryga jest jak najbardziej na czasie, mimo iż toczy się w 1925 roku. Śmierć młodego pracownika ministerstwa nie jest oczywiście przypadkowa. Pojawiają się kolejne trupy, a choćby tajne stowarzyszenia, genialny wynalazek, gra wywiadów i tajemnice państwowe. A to wszystko z zabójczym zwrotem akcji na końcu.
Dziś też mamy napięcia wojenne, wynalazki i grę wywiadów. Trupów i skandali także nie brakuje. Stara historia z półki z zakurzonymi kryminałami nobliwej Agathy Christie może mieć swój nieoczekiwany ciąg dalszy na współczesnych salonach.
Całkiem niedawno mogliśmy przecież obserwować światowe elity na konferencjach w Davos. Intryg i zakulisowych gier oraz prowokacji wywiadów, a kto wie, może i tajnych stowarzyszeń, pewnie i tam nie brakowało.
Jednak mimo pewnej staroświeckiej nudy świat akcji u Christie ma swoją niepodrabialną klasę. Dzisiejsze elity z Donaldem Trumpem na czele to jakby amatorskie przedstawienie w wykonaniu uciekinierów z psychiatryka.

2 godzin temu













