Seweryn zaprasza na święto Ukrainy. Polska solidarność nie może być ślepa

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Seweryn zaprasza na święto Ukrainy. Polska solidarność nie może być ślepa


Andrzej Seweryn zaprosił Polaków na obchody Dnia Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia 2026 roku o godz. 18:00 na Placu Zamkowym w Warszawie. Wydarzenie organizują Euromaidan Warszawa i Stand With Ukraine. Stawka jest realna: pomoc przeciw Rosji musi iść w parze z polskim interesem i pamięcią.

Apel aktora i warszawskie obchody

Andrzej Seweryn, aktor, reżyser i dyrektor Teatru Polskiego w Warszawie, zaprosił mieszkańców stolicy na wydarzenie pod hasłem „Niepodległość. Nasza wspólna”. Jak podała Warszawa w Pigułce, apel dotyczy udziału w spotkaniu 24 sierpnia na Placu Zamkowym i wyrażenia solidarności z Ukrainą.

To nie jest zwykła kulturalna zapowiedź. W tle jest wojna na Ukrainie, rosyjski imperializm i narastające napięcie w polskiej debacie publicznej. Polacy mają prawo być zmęczeni patosem, kosztami i moralizowaniem. Mają też prawo rozumieć prosty fakt geopolityczny: niepodległa Ukraina odsuwa rosyjską presję dalej od naszych granic.

Według zapowiedzi organizatorów wydarzenie odbędzie się 24 sierpnia 2026 roku o godz. 18:00 na Placu Zamkowym w Warszawie. Organizują je Euromaidan Warszawa oraz Stand With Ukraine, a wejście ma być wolne. Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza przypomniała w swoim apelu, iż spotkanie ma być połączone ze zbiórką na koszty bezpieczeństwa, logistyki i przyjazdu artystów.

Mniej sponsorów, większe napięcie

Wątek finansowy pokazuje, iż emocje wokół ukraińskiego święta nie są wymyślone. Według serwisu Sestry w ubiegłym roku wydarzenie miało 20 sponsorów komercyjnych, a w tym roku organizatorzy mówią o dwóch potwierdzonych sponsorach. W poprzednich latach na Placu Zamkowym miało pojawiać się 25-30 tys. osób, w zeszłym roku około 17 tys.

Takie liczby trzeba czytać trzeźwo. Część Polaków odrzuca nienawiść i rosyjską propagandę, ale równocześnie nie chce, by solidarność oznaczała milczenie o kosztach, świadczeniach, rynku pracy czy pamięci o Wołyniu. Państwo poważne nie buduje polityki na odruchu serca. Buduje ją na interesie narodowym, bezpieczeństwie i wzajemności.

Dlatego sprawa Seweryna jest ciekawsza niż sam apel znanego aktora. Pokazuje spór o język solidarności. Czy można wspierać Ukrainę przeciw Moskwie, a zarazem mówić twardo o polskich rachunkach? Można. Trzeba. Pisaliśmy już, iż polska pomoc dla Ukrainy nie może być wymazywana z debaty, bo bez jasnego nazwania naszego wysiłku wdzięczność gwałtownie zamienia się w polityczne oczekiwanie.

Solidarność bez rezygnacji z polskiej pamięci

Niepodległość Ukrainy ma znaczenie dla Polski. Moskwa nie ukrywa, iż myśli kategoriami stref wpływów, a Polska w takim myśleniu nigdy nie jest podmiotem, tylko przeszkodą. Silna, niepodległa Ukraina jest więc elementem naszego bezpieczeństwa. To twardy realizm, nie sentymentalizm.

Ale realizm działa w dwie strony. Polak nie musi przyjmować każdej frazy o „wspólnej sprawie” bez pytań. Wspólnota polityczna wymaga prawdy, także tej bolesnej. W relacjach z Kijowem nie da się ominąć Wołynia, sporów o pamięć historyczną, problemów migracyjnych i oczekiwania, iż polska pomoc będzie traktowana z należnym szacunkiem. Warszawa ma prawo do własnej polityki, własnych granic i własnej narracji historycznej.

Właśnie dlatego patronaty, święta i gesty symboliczne powinny być stawiane w pełnym kontekście. Gdy stolica wspiera ukraińskie obchody, a równolegle polska pamięć o ofiarach ludobójstwa na Kresach czeka na mocniejsze instytucjonalne uznanie, pojawia się napięcie. DN opisywał ten spór przy okazji tekstu o tym, iż pamięć o ofiarach Wołynia nie może znikać z warszawskiej polityki symbolicznej.

Polska racja stanu zamiast emocjonalnego przymusu

Seweryn ma prawo zapraszać na Plac Zamkowy. Organizatorzy mają prawo prosić o udział i wsparcie. Polacy mają prawo przyjść, jeżeli widzą w tym gest przeciw rosyjskiej agresji. Mają też prawo nie godzić się na ton, w którym odmowa udziału byłaby przedstawiana jako moralna wada.

To rozróżnienie jest dziś kluczowe. Polska prawica nie powinna oddawać Moskwie języka krytyki wobec błędów polityki ukraińskiej. Ale nie powinna też oddawać liberalnym elitom prawa do definiowania patriotyzmu jako bezwarunkowego udziału w cudzych rytuałach politycznych. Patriotyzm polski zaczyna się od Polski.

24 sierpnia na Placu Zamkowym wielu ludzi pokaże solidarność z narodem, który walczy z rosyjskim najazdem. W porządku. Niech jednak z tej sceny i z tej debaty wybrzmi także druga prawda: polska pomoc, polskie bezpieczeństwo i polska pamięć nie są dodatkiem do cudzej niepodległości. Są miarą naszej własnej suwerenności.

Źródło: Warszawa w Pigułce, Euromaidan Warszawa, Sestry/Onet, Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza.

Źródło: Warszawa w Pigulce

Idź do oryginalnego materiału