Separatyści oferowali Amerykanom wodę i ropę?

bejsment.com 3 godzin temu

Premier Danielle Smith w bazie CFB Edmonton wraz z federalnym ministrem obrony Davidem McGuinty’m złożyli w środę oświadczenie sprzeciwiające się separacji Alberty.sssssssssssss

Premier Alberty Danielle Smith ostro skrytykowała doniesienia, według których działacze separatystyczni mieli zaoferować Stanom Zjednoczonym dostęp do zasobów słodkiej wody oraz udział w dochodach z eksploatacji surowców naturalnych w zamian za pomoc w uzyskaniu niepodległości prowincji.

– To absurdalne i niedorzeczne, żeby ktokolwiek oferował coś, czym nie ma prawa dysponować – powiedziała Smith podczas konferencji prasowej w Edmonton.

Informacje ujawnił dziennik „The Globe and Mail”. Według gazety przedstawiciele ruchu separatystycznego trzykrotnie spotykali się z urzędnikami amerykańskiego Departamentu Stanu w Waszyngtonie pod koniec 2025 roku.

Same spotkania były już wcześniej znane opinii publicznej. Nowością są doniesienia o propozycjach, które miały zostać przedstawione stronie amerykańskiej.

Według gazety Dennis Modry, współzałożyciel organizacji Alberta Prosperity Project, potwierdził, iż takie oferty padły podczas rozmów.

Inni uczestnicy spotkań zaprzeczają jednak tym informacjom.

Jeff Rath, prawnik związany z ruchem separatystycznym, oświadczył, iż kwestii dostępu do wody i dochodów z ropy w ogóle nie omawiano.

Podobne stanowisko zajął Mitch Sylvestre, przewodniczący Alberta Prosperity Project, który kieruje również lokalnymi strukturami rządzącej Zjednoczonej Partii Konserwatywnej w okręgu Bonnyville-Cold Lake.

– Nie mamy uprawnień do składania takich propozycji. Nie jesteśmy rządem i nie możemy prowadzić tego rodzaju rozmów – powiedział Sylvestre.

Zastrzegł jednak, iż osobiście uczestniczył tylko w jednym z trzech spotkań.

Jego zdaniem poparcie dla niepodległości Alberty jest wystarczająco duże, aby separatyści nie musieli zabiegać o pomoc Waszyngtonu.

Danielle Smith podkreśliła, iż o przyszłości prowincji mogą decydować wyłącznie jej mieszkańcy.

– Nie sądzę, żeby mieszkańcy Alberty poparli coś takiego – stwierdziła.

Kontrowersje pojawiły się na niespełna dwa tygodnie przed referendum zaplanowanym na 19 października. Wyborcy odpowiedzą na dziesięć pytań, dotyczących między innymi imigracji, zmian konstytucyjnych oraz przyszłości Alberty w Kanadzie.

Jedno z najważniejszych dotyczy pozostania prowincji w Konfederacji lub rozpoczęcia procedury prowadzącej do kolejnego, wiążącego referendum niepodległościowego.

Premier Smith zapowiedziała, iż sama zagłosuje za pozostaniem Alberty w Kanadzie.

Zapytana, czy umieszczenie kwestii separacji na karcie referendalnej mogło zachęcić Amerykanów do ingerowania w sprawy prowincji, nie udzieliła bezpośredniej odpowiedzi.

Zaznaczyła natomiast, iż osoby uczestniczące w rozmowach w Waszyngtonie należą do jej politycznych przeciwników.

– Oczekujemy, iż administracja amerykańska będzie współpracować z demokratycznie wybranymi rządami, zarówno Alberty, jak i Kanady – powiedziała.

Doniesienia o kontaktach separatystów z Waszyngtonem wywołały również niepokój władz największych miast prowincji.

Burmistrz Calgary Jeromy Farkas uważa, iż referendum odwraca uwagę od rzeczywistych problemów mieszkańców. Ostrzegł przed dezinformacją, zagraniczną ingerencją i dalszym pogłębianiem podziałów politycznych.

– Obawiam się, iż niezależnie od wyniku sprawa nie zostanie rozstrzygnięta. przez cały czas będziemy świadkami sporów, a być może kolejnych referendów – powiedział.

Jeszcze ostrzej wypowiedział się burmistrz Edmonton Andrew Knack. Jego zdaniem doniesienia o oferowaniu Amerykanom zasobów naturalnych przypominają, jak wysoką stawkę ma obecna debata o niepodległości.

Knack nawiązał również do wcześniejszych wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa o możliwości uczynienia Kanady 51. stanem USA.

– To bardzo niebezpieczna droga – ostrzegł.

Burmistrz Edmonton wyraził przekonanie, iż zdecydowana większość mieszkańców jego miasta nie popiera organizowania wiążącego referendum niepodległościowego.

Zaapelował do wszystkich mieszkańców Alberty o udział w październikowym głosowaniu.

– jeżeli z tej niedorzecznej historii może wyniknąć coś dobrego, to mam nadzieję, iż będzie ona sygnałem ostrzegawczym dla wszystkich mieszkańców prowincji – powiedział.

Idź do oryginalnego materiału