- To sensacyjna informacja - skomentował Krzysztof Bosak nagranie z udziałem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która miała stwierdzić, iż kandydatura Macieja Berka do TK nie spełnia formalnych kryteriów. W "Graffiti" lider Konfederacji odniósł się także do odwołania prezydenta Częstochowy. - Myślę, iż są to ozdrowieńcze procesy na poziomie polityki lokalnej - powiedział Bosak.
"Sensacyjna informacja". Krzysztof Bosak reaguje na taśmy Pełczyńskiej-Nałęcz

W poniedziałkowym "Graffiti" Marcin Fijołek zapytał Krzysztofa Bosaka o ujawnione przez telewizję wPolsce24 nagrania z udziałem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
Na opublikowanych taśmach odchodząca minister mówiła o kandydaturze Macieja Berka na sędziego TK. Choć podkreśliła swój ogromny szacunek do niego, jednocześnie wskazała, iż jego kandydatura nie spełnia formalnych kryteriów.
Krzysztof Bosak reaguje na taśmy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. "Sensacyjna informacja"
Marcin Fijołek zapytał lidera Konfederacji, czy ujawnione nagrania mogą stanowić przełom i zapoczątkować kolejny rozdział sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego.
- Strony zdania nie zmienią, natomiast to na pewno w odbiorze społecznym będzie wzmacniać pozycję prezydenta. Dlatego, iż to jest narracja obozu prezydenckiego, iż pan Berek nie pokazał żadnych przekonujących dowodów, iż spełnia kryterium stażu i iż został wybrany przez większość sejmową - podkreślił Krzysztof Bosak.
ZOBACZ: Maciej Berek przekonany o przełomie w TK. Sędzia odpowiedział prezydentowi
- Myśmy głosowali przeciw, iż został wybrany ze złamaniem ustawy i dlatego, iż prezydent nie przyjmuje od niego przysięgi. No i w tym momencie pani minister, która wyszła z rządu, to potwierdza. To jest niezwykle ciekawa, sensacyjna wręcz informacja, no bo mamy do czynienia ze złamaniem ustawy przez większość sejmową, o ile tak faktycznie się stało - ocenił wicemarszałek Sejmu.
Bosak o Berku: Ciężar dowodu jest po jego stronie
Krzysztof Bosak ocenił zachowanie Macieja Berka jako nonszalanckie. - Wcale nie uważa, iż musi komukolwiek coś udowadniać. Jak przekonuje, nie ma takich ustawowych narzędzi czy filtrów, które pozwoliłyby Kancelarii Prezydenta analizować taką kandydaturę już po wyborze. Sejm wybiera, prezydent powinien zaprzysiąc się, zaś przyjąć ślubowanie - wskazywał.
- To, iż czegoś nie ma w ustawach, to nie znaczy, iż problem znika, bo wymóg ustawowy jest - podkreślił Bosak. - I nie zawsze muszą być bardzo szczegółowe uregulowania, jak rozpoznać, czy został spełniony - dodał.
ZOBACZ: "Nie interesuje mnie to". Czarzasty o wątpliwościach wobec Berka
- Moim zdaniem ciężar dowodu jest po stronie pana Macieja Berka. To wobec niego jest wątpliwość, więc on powinien to dowieść, o ile faktycznie przez 10 lat ten zawód wykonywał, a tam nie jest różnica jednego miesiąca, tylko wielu lat i w ogóle kwalifikacji całej jego kariery zawodowej. To, iż ktoś ma tytuł radcy prawnego, to jeszcze nie znaczy, iż ten zawód wykonywał. O to się wszystko rozbija - wskazał.
Lider Konfederacji zwrócił ponadto uwagę na - jego zdaniem - niezgodność kandydatury Berka z "duchem konstytucji". - To jest człowiek, który przechodzi prosto z rządu do TK, więc to jest powtórzenie złych praktyk z okresu rządu PiS, które większość wyborców obecnej koalicji krytykowała, ale też na które prawo zezwala - powiedział lider Konfederacji.

"Absolutne zidiocenie". Bosak nie gryzł się w język w sprawie kolei
Prezydent i rada miasta Częstochowy odwołani w referendum. Bosak: Decydenci się rozzuchwalili
W programie pojawił się także wątek referendum w Częstochowie, w którym 97 proc. mieszkańców zagłosowało w niedzielę za odwołaniem prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i rady miasta.
- Przede wszystkim gratulacje dla mieszkańców Częstochowy, gratulacje też dla mieszkańców Krakowa. (...) Myślę, iż to są ozdrowieńcze procesy na poziomie polityki lokalnej, dlatego iż decydenci się rozzuchwalili, bo są przyzwyczajeni, iż nic im nie grozi, a teraz społeczności lokalne pokazują, iż jak ktoś za bardzo idzie w korupcję, za bardzo idzie w takie sitwy lokalne zamiast dbać o mieszkańców, to jednak ten bat nad nim wisi referendum odwoławczego - powiedział Bosak.
ZOBACZ: Mieszkańcy Częstochowy zadecydowali w referendum. PKW podała wyniki
Zdaniem wicemarszałka ustawę o przeprowadzeniu referendum odwoławczego należy uprosić. - (...) Uważam, iż powinno być tak, iż o ile jest drastyczna przewaga, np. powyżej 80 proc. za tym, żeby władzę odwołać, to nie powinno być progu frekwencyjnego, dlatego iż obecne uregulowanie zachęca do tego, żeby próbować zbojkotować referendum i nie grać na wygranie referendum, tylko grać na to, żeby nie było frekwencji. Uważam, iż to jest mechanizm niezdrowy.
Krzysztof Bosak wyraził również przekonanie, iż podobny scenariusz do tego, który miał miejsce w Krakowie i Częstochowie, może powtórzyć się w skali ogólnokrajowej w postaci powszechnego, obywatelskiego wotum nieufności wobec rządu.
Konfederacja woli pozostać w opozycji? Bosak: Podejście niepatriotyczne
Marcin Fijołek zapytał także Krzysztofa Bosaka o krążące w przestrzeni publicznej spekulacje, jakoby Konfederacja nie chciała wejść do kolejnego rządu uformowanego w 2027 r. ze względu na trudne decyzje budżetowe, które będą musieli podjąć.
ZOBACZ: Bosak zaskakuje ws. Berka. "Prezydent powinien przyjąć ślubowanie"
- Dla mnie ważne jest to, co jest dobre dla Polski i jej finansów publicznych. o ile trzeba spełnić swoją rolę polityczną w momencie, kiedy państwo jest w tarapatach, to polityk nie może powiedzieć: "to za trudne, wolę jeszcze parę lat poczekać". Moim zdaniem to nie jest podejście oparte na patriotyzmie i odpowiedzialności - podkreślił Bosak.
- Natomiast czy po wyborach sytuacja ułoży się tak, iż będziemy mieli z kim w ogóle negocjować, tego nikt dziś nie wie. Zobaczymy - możemy być w opozycji, możemy być w koalicji. Dziennikarze bombardują nas takimi pytaniami, a ja uważam, że o wiele istotniejsze są kwestie programowe i konkretne zamierzenia - stwierdził polityk.

4 godzin temu











