Senat przeciwny referendum ws. unijnej polityki klimatycznej

1 godzina temu
Zdjęcie: 20.05.2026. Warszawa. Wicemarszałek Senatu Rafał Grupiński (w środku) i szef KPRP Zbigniew Bogucki (w środku z lewej) podczas 59. posiedzenia Senatu XI kadencji / Fot. PAP - Leszek Szymański


Senat nie wyraził w środę zgody na zarządzenie przez prezydenta Karola Nawrockiego referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Przeciwko podjęciu przez Senat uchwały w tej sprawie było 62 senatorów, za opowiedziało się 32, od głosu wstrzymała się 1 osoba.

Na początku maja prezydent skierował do Senatu wniosek o przeprowadzenie 27 września br. referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Według wniosku pytanie miało brzmieć: „Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”. Zgodnie z prawem to senatorowie muszą wyrazić zgodę na zarządzenie referendum. We wtorek połączone senackie komisje zarekomendowały Senatowi niewyrażenie zgody na przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum.

Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker podczas środowego przemówienia w Senacie powiedział, iż prezydent, kierując wniosek o przeprowadzenie referendum, sięga po instrument, który jest najwyższym w demokracji, „po bezpośredni głos ludu”. – Energia jest fundamentem życia gospodarczego i społecznego. To jest jasne, iż jak będą rosnąć ceny energii, będą rosnąć koszt wszystkiego. Dlatego skutki Zielonego Ładu odczuwają wszyscy (…) i właśnie dlatego to pytanie musi być oddane obywatelom – argumentował.

Szef gabinetu prezydenta – cytując analizę Banku PKO – zaznaczył, iż wdrożenie unijnego pakietu Fit for 55, którego głównym celem jest redukcja emisji gazów cieplarnianych w UE, „może kosztować Polskę ponad 527 miliardów euro do 2030 roku”. – To jest 35 lat funkcjonowania programu 800 plus – dodał.

– Do 2040 roku Polska może zostać zmuszona do wydania choćby 3,5 biliona złotych na realizację polityki klimatycznej. Pytanie, czy naród ma prawo, czy nie ma prawa wypowiadać się o skali tych kosztów? Ma prawo. Dlatego ten wniosek prezydenta Karola Nawrockiego do Senatu – podkreślił Szefernaker.

Podczas obrad nad wnioskiem prezydenta, które trwały ponad pięć godzin, senator sprawozdawca Stanisław Gawłowski (KO) przypomniał, iż połączone senackie komisje (ds. Unii Europejskiej, gospodarki narodowej i innowacyjności, infrastruktury, klimatu i środowiska oraz rolnictwa i rozwoju wsi) podczas wtorkowego posiedzenia zarekomendowały Senatowi niewyrażanie zgody na zarządzanie referendum.

Senator wyjaśnił, iż – zgodnie z opinią prof. Barbary Wieliczko z Biura Współpracy Międzynarodowej – pytanie wydaje się logicznie niespójne. – Skoro polityka klimatyczna już doprowadziła do wzrostu kosztów, to czy jej hipotetyczne zaprzestanie spowoduje ich obniżenie, powrót do poziomu sprzed wdrażania tej polityki, czy też przeciwnie? – pytał Gawłowski. Przytoczył też m.in. opinię konstytucjonalisty prof. Marka Chmaja, zgodnie z którą Senat powinien „kategorycznie odmówić wyrażenia zgody, albowiem projekt obarczony jest wadami merytorycznymi”.

Gawłowski przekazał też, iż z danych, jakie pozyskał od resortu finansów, wynika, iż w latach 2013-2023 do budżetu państwa z ETS wpłynęło 94 mld zł. Z kolei Najwyższa Izba Kontroli wskazuje, iż 1,3 proc. z tej kwoty zostało przekazane bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji gazów. Gawłowski dodał, iż zgodnie z szacunkami Państwowej Komisji Wyborczej referendum będzie to kosztować 374 mln 900 tys. zł.

– 374 miliony 900 tysięcy złotych na pytanie, które w zasadzie nie spełnia norm konstytucyjnych i które odnosi się do przeszłości. Nic nie daje na przyszłość. W ogóle nie ma odpowiedzi na przyszłość, bo nie wiadomo, co z tego pytania władza publiczna, wysoki Senat, wysoki Sejm, rząd miałby zrobić. Bez względu na to, jaka będzie odpowiedź – tak czy nie – mówił senator.

W czasie swojego przemówienia ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oceniła wniosek referendalny jako „festiwal hipokryzji, festiwal populizmu w wykonaniu przedstawicieli pana prezydenta”. Jej zdaniem idea referendum została w tej sprawie sprowadzona do „politycznej chucpy”. Dodała, iż pytanie referendalne „obraża obywateli i ich angażowanie się w demokrację”. Podkreśliła, iż przeprowadzenie referendum nie pomoże w budowaniu odporności kraju na kryzysy i wzrosty cen gazu i ropy.

Senator Władysław Komarnicki (KO) zaś ocenił, iż proponowane pytanie referendalne jest „absurdalne”. Jego zdaniem celem prezydenta „jest destabilizacja kraju, polaryzacja społeczeństwa, wprowadzenie chaosu prawnego, a także obalenie obecnego rządu”. W podobnym tonie wypowiedzieli się senatorzy Anna Górska (Lewica) i Waldemar Pawlak (PSL).

Piotr Masłowski (Nowa Polska – Centrum) stwierdził, iż prezydentowi „nie zależy na referendum” z uwagi – jak ujął – na zmanipulowany wniosek w tej sprawie czy sformułowanie pytania z tezą.

Z kolei zdaniem senatora Aleksandra Szweda (PiS) niewyrażenie zgody na zarządzenie referendum przez Senat to symbol lekceważenia społeczeństwa i „dowód na to, iż obecna władza bardziej ufa urzędnikom w Brukseli niż własnym obywatelom”. Stwierdził, iż celem referendum jest obrona „zdrowego rozsądku” i bezpieczeństwa ekonomicznego.

Zgodnie z konstytucją prezydent zarządza referendum ogólnokrajowe za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Większość bezwzględna konieczna do podjęcia uchwały w sprawie wyrażenia zgody na zarządzenie referendum wynosiła w środowym głosowaniu wynosiła 48 głosów.

Idź do oryginalnego materiału