Seksafera węgierskiego Tuska

6 godzin temu

W toczącej się na Węgrzech kampanii wyborczej, poszło na noże. Péter Magyar, lider partii Tisza i główny rywal premiera Viktora Orbána, stał się bohaterem afery obyczajowej. Polityk został nagrany na imprezie alkoholowo-narkotycznej, w intymnych scenach z kobietą, z którą się rozstał. Czy nowym przywódcą kraju zostanie aferzysta-narkoman z szemranymi układami, na którego służby mają liczne „haki”?

Seksafera węgierskiego Tuska. Kilka dni temu w węgierskich mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się linki sugerujące istnienie nagrania, które ma pokazywać Magyara podczas imprezy narkotycznej i intymnego spotkania z byłą partnerką, rzekomo zarejestrowanego bez jego zgody i przy wykorzystaniu sprzętu służb specjalnych. Sam polityk twierdzi, iż do stosunku doszło za obopólną zgodą, a sytuacja jest elementem kampanii mającej zdyskredytować go na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 12 kwietnia 2026 roku.

Magyar przedstawił sprawę jako kampanię w stylu „rosyjskim” – metodę wykorzystywaną przez służby do kompromitowania politycznych przeciwników, znaną z praktyk wywiadowczych mających na celu podważenie wiarygodności i zaufania społecznego. Wskazał, iż jego przeciwnicy polityczni przygotowują ujawnienie takiego materiału, aby zaszkodzić jego wizerunkowi, co uznał za wybitnie niesprawiedliwe i brutalne zagranie polityczne. Twierdzi, iż sam fakt rozpowszechniania tego typu materiałów, nim cokolwiek jest faktycznie opublikowane, narusza jego prywatność i zagraża bezpieczeństwu jego rodziny.

Nie jest jasne, czy takie nagranie rzeczywiście istnieje lub czy w ogóle ujrzy światło dzienne – do tej pory publicznie pojawiło się jedynie rozmazane zdjęcie sypialni. Niemniej jednak, sam fakt, iż kampania, w której opozycja ma realne szanse zdobyć władzę po 16 latach rządów Orbána, jest wykorzystana do takich metod, mówi wiele o atmosferze politycznej w kraju. Mówi też dużo o samym Magyarze, gdyż od scen łóżkowych ważniejszy jest sam charakter imprezy, w której wziął udział. Jej uczestnicy mieli bowiem zażywać nielegalne środki psychoaktywne.

Magyar złożył zawiadomienie do prokuratury, wskazując na nieuprawnione pozyskiwanie danych, naruszenie prywatności i potencjalne naruszenie prawa przez osoby stojące za nagraniem. Ten ruch podkreśla, iż sprawa nie jest jedynie plotką czy internetową prowokacją, ale rzeczywiście do kompromitującego polityka wydarzenia, musiało dość.

Sprawa ta – niezależnie od tego, jak zakończy się ujawnienie materiału – ma szersze znaczenie. W kontekście rosnących napięć między rządem Orbána a instytucjami unijnymi, kampania kompromatów wobec opozycji może zostać wykorzystana jako argument przez część unijnych polityków, aby forsować pomysły „obalenia Orbána” czy zintensyfikowania procedur z art. 7 wobec Budapesztu. Jednak każda próba wywierania presji z zewnątrz ryzykuje pogłębienie podziałów i dalsze polaryzowanie społeczeństwa w kraju, co pomaga jedynie obecnemu liderowi.

Frontalne ataki Brukseli na Orbána i oscentacyjne poparcie dla Magyara przez unijnych polityków oraz szefów lewicowych rządów, takich jak Donald Tusk, mogą jeszcze bardziej wzmocnić argumenty tych, którzy uważają, iż UE powinna ograniczyć się do kwestii proceduralnych (np. budżetu) zamiast ingerować w wewnętrzne kampanie wyborcze państw członkowskich.

Bez względu na to, czy nagranie kiedykolwiek zostanie opublikowane, sprawa pokazuje, jak bardzo polityka może przenikać prywatność jednostek i jak łatwo media społecznościowe mogą stać się areną brutalnych starć politycznych. Dobrze jednak, by krajami nie rządzili aferzyści, na których istnieją jakiekolwiek haki. Dlatego też, długofalowo, ujawnienie afery wyjdzie Magyarowi na dobre, gdyż nikt nie będzie już mógł go szantażować tą sprawą. Dość przypomnieć, iż do dziś nie ujawniono szczegółów polskiej „afery podkarpackiej”. Wiele wskazuje na to, iż taśmy z burdeli braci Rysicz przez cały czas mają poważny wpływ na polską politykę.

Sprawa Magyara pokazuje jeszcze jedno – w dyzmokracji chodzi o chleb i igrzyska bardziej, niż o merytorykę i realne plany rozwoju kraju.

Polecamy również: Katastrofa polityki unijnej: skuteczna jest tylko 1/4 deportacji nachodźców

Idź do oryginalnego materiału