Sejm przypomina o niemieckiej zbrodni. Kowalski: zapraszam Pana, Panie Ambasadorze Niemiec

5 godzin temu

Gdy w polskim Sejmie odsłaniana jest wstrząsająca wystawa o jednej z najokrutniejszych niemieckich zbrodni II wojny światowej, z Berlina znów płyną słowa, które budzą w Polsce głęboki sprzeciw. W kontekście ostatnich wypowiedzi lidera CDU, Friedricha Merza, coraz więcej Polaków zadaje pytanie: czy Niemcy naprawdę rozliczyli się z własną historią – czy wolą dziś pouczać innych?

W Sejmie otwarto wystawę „Dzieci Zamojszczyzny. Historia i pamięć”, przygotowaną przez Instytut Pamięci Narodowej, a konkretnie jego oddział – IPN Lublin. Ekspozycja dokumentuje jedną z najbardziej dramatycznych kart niemieckiej okupacji – wysiedlenia i eksterminację polskich rodzin na Zamojszczyźnie w ramach tzw. Akcji Zamość.

To nie są „spory historyczne”. To twarde liczby i ludzkie tragedie:

  • 110 tysięcy wysiedlonych Polaków,
  • 30 tysięcy dzieci wyrwanych z domów,
  • tysiące zamordowanych, wywiezionych do obozów koncentracyjnych,
  • dzieci zamarzające w bydlęcych wagonach,
  • najmłodsi poddani brutalnej germanizacji.

Zastępca prezesa IPN, dr Mateusz Szpytma, przypomniał, iż część z tych dzieci może do dziś nie wiedzieć, iż są Polakami – tak skutecznie realizowano niemiecki plan wynarodowienia.

Janusz Kowalski zaprasza ambasadora. Czy przyjdzie?

Poseł Janusz Kowalski publicznie zaprosił ambasadora Niemiec w Polsce Miguela Bergera do odwiedzenia wystawy w Sejmie. Zaproponował zapewnienie historyka i tłumacza. Jasny gest: przyjdźcie, zobaczcie, wysłuchajcie prawdy o niemieckich zbrodniach.

Panie @Amb_Berger! Zapraszam Pana w tym tygodniu z pracownikami @amb_niemiec do Sejmu na wystawę @lubelskiIPN o Dzieciach Zamojszczyzny – jednej z największych niemieckich zbrodni na Narodzie Polskim w czasie II wojny światowej. Proszę o termin. Zapewnię historyka i tłumacza. https://t.co/B1CqP9FqLK

— Janusz Kowalski (@JKowalski_posel) February 23, 2026

Pytanie brzmi: czy niemiecka dyplomacja znajdzie w sobie odwagę, by stanąć twarzą w twarz z historią?

Bo kiedy w Polsce przypomina się o niemieckich zbrodniach, z Berlina coraz częściej słyszymy ton wyższości, moralizowania i politycznych pouczeń.

Berlin chce uczyć Polskę demokracji?

Ostatnie wypowiedzi Friedricha Merza, w których pojawiały się sugestie pod adresem Polski i Europy Środkowej, zostały w naszym kraju odebrane jako kolejna próba stawiania się Niemiec w roli mentora i arbitra wartości.

Tyle iż Polska ma pełne prawo oczekiwać od Niemiec najpierw pokory wobec własnej historii.

To niemieckie państwo zbudowało machinę zagłady.
To niemieckie władze realizowały plan wysiedleń na Zamojszczyźnie.
To niemieckie instytucje odpowiadają za dramat tysięcy polskich dzieci.

Dziś, gdy w Berlinie padają polityczne deklaracje o „europejskich standardach”, w Warszawie przypomina się o ofiarach, które przez dekady nie doczekały się ani pełnego zadośćuczynienia, ani realnych reparacji.

Pamięć kontra polityczna poprawność

Wystawie towarzyszyła konferencja naukowa „Wysiedlenia na Zamojszczyźnie. Historia i pamięć”, podczas której historycy omówili m.in. przebieg Akcji Zamość, działania niemieckiego aparatu terroru oraz późniejsze próby upamiętnienia ofiar.

To konkret. Fakty. Dokumenty.

Tymczasem po stronie niemieckiej zbyt często widzimy:

unikanie tematu reparacji,

rozmywanie odpowiedzialności historycznej,

przenoszenie ciężaru debaty na „wspólną europejską przyszłość” bez uczciwego rozliczenia przeszłości.

Czy Niemcy są gotowe na prawdę?

Zaproszenie do Sejmu to test. Test na dojrzałość i szczerość niemieckiej polityki historycznej.

Czy ambasador Niemiec pojawi się na wystawie o Dzieciach Zamojszczyzny?
Czy padną jasne słowa o odpowiedzialności państwa niemieckiego?
Czy Berlin przestanie pouczać, a zacznie słuchać?

Polska nie ma obowiązku milczeć w imię „dobrych relacji”. Pamięć o 30 tysiącach polskich dzieci jest ważniejsza niż dyplomatyczna poprawność.

Bo naród, który zapomina o swoich ofiarach, traci moralne prawo do przyszłości. A naród, który nie chce uznać pełnej prawdy o swoich zbrodniach – nie powinien dziś występować w roli nauczyciela Europy.

Idź do oryginalnego materiału