Sejm w piątek 4 września zagłosuje nad odrzuceniem weta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów. PiS, Konfederacja i Rozwój Plus zapowiadają obronę decyzji prezydenta, a koalicja rządowa chce ustawę przywrócić. Stawką są zasady nadzoru, koszty dla polskich firm i bezpieczeństwo klientów.
Trzecia próba z tą samą ustawą
Sejmowa debata odbyła się w czwartek, a głosowanie zaplanowano na piątek 4 września. Oficjalny przebieg prac nad ustawą pokazuje, iż Sejm uchwalił ją 15 maja 2026 roku stosunkiem 241 głosów za do 200 przeciw. Senat nie wniósł poprawek, a prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisu 11 czerwca.
To kolejna odsłona sporu o krajowe wykonanie unijnego rozporządzenia MiCA. Rząd przedstawia ustawę jako narzędzie ochrony klientów i walki z nadużyciami. Prezydent oraz prawicowa opozycja odpowiadają, iż pod płaszczykiem porządkowania rynku powstają przepisy nadmiernie obciążające przedsiębiorców i wypychające polski biznes poza granice kraju. Regulacja jest potrzebna. Zła regulacja pozostaje zła, choćby gdy Bruksela ponagla Warszawę.
Bogucki: argumenty prezydenta pozostają w mocy
Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki powiedział z mównicy sejmowej, iż w ustawie nie zmieniło się nic, co usuwałoby zastrzeżenia głowy państwa. Przypomniał również, iż Kancelaria składała poprawki i przedstawiła własny projekt, ale większość sejmowa nie przyjęła tych propozycji.
W tym punkcie rząd ma problem, którego nie przykryje kolejnym alarmem. o ile celem jest rzeczywista ochrona Polaków, większość powinna umieć poprawić ustawę, a nie po raz trzeci stawiać parlament przed tym samym politycznym wyborem. Spór Tuska z prezydentem o ustawę i Zondacrypto pokazał już, jak gwałtownie merytoryczna rozmowa ustępuje oskarżeniom i partyjnej wojnie.
Rząd powołuje się na MiCA i groźbę sankcji
Wiceminister finansów Jurand Drop wskazał, iż Komisja Europejska prowadzi wobec Polski postępowanie naruszeniowe za brak wdrożenia regulacji MiCA. Ostrzegł też przed sankcjami finansowymi. Według niego krytykowana przez opozycję możliwość blokowania stron internetowych wynika z prawa unijnego, a ustawa nie wykracza w istotny sposób poza wymagania rozporządzenia.
To argument poważny, ale niewystarczający. Polski parlament nie jest biurem przepisywania poleceń z Brukseli. Ma obowiązek wykonać prawo w sposób chroniący polskiego obywatela, a zarazem nie niszczący krajowej przedsiębiorczości. Groźba unijnej kary nie może zwalniać rządu z odpowiedzialności za jakość każdego przepisu, wysokość obciążeń i granice uznaniowości urzędników.
Koalicja Obywatelska, PSL, Lewica, Centrum i Razem zapowiedziały poparcie dla odrzucenia weta. PiS, Konfederacja oraz Rozwój Plus zamierzają je podtrzymać. Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk zarzucił większości brak zainteresowania poprawkami opozycji. Janusz Cieszyński z Rozwoju Plus ocenił, iż rząd zmarnował trzy szanse na przygotowanie dobrych przepisów. Witold Tumanowicz z Konfederacji podkreślił, iż jego klub popiera samą regulację rynku, ale odrzuca tę ustawę.
Bezpieczeństwo nie usprawiedliwia legislacyjnej bylejakości
Premier Donald Tusk przekonywał przed debatą, iż kryptowaluty są wykorzystywane przez Rosję do finansowania sabotażu i dlatego ustawa ma znaczenie dla bezpieczeństwa państwa. Takie zagrożenie trzeba traktować śmiertelnie poważnie. Nie wolno jednak używać bezpieczeństwa jako pałki kończącej każdą dyskusję o wadliwych rozwiązaniach. Państwo silne potrafi jednocześnie ścigać przestępców, chronić konsumentów i nie dławić legalnych polskich firm.
Czy rząd rzeczywiście szuka takiego kompromisu? Dotychczasowy przebieg prac każe wątpić. Odpowiedź Zbigniewa Boguckiego na zarzuty premiera przypominała, iż państwo już dysponuje instrumentami do działania wobec przestępstw finansowych i musi rozliczać się z tego, jak z nich korzysta. Nowa ustawa nie zastąpi sprawnych służb, prokuratury i nadzoru.
Stawka dla Polaków jest podwójna. Chodzi o ochronę oszczędności przed oszustami oraz o to, czy innowacyjne firmy będą rozwijały się w Polsce, płaciły tu podatki i tworzyły miejsca pracy. Narodowy interes wymaga regulacji precyzyjnej, proporcjonalnej i odpornej na polityczne nadużycie. jeżeli większość nie potrafi takiej ustawy przygotować, odpowiedzialność za impas spada na nią, a nie na prezydenckie weto.
Źródło: Bankier.pl, Sejm RP.
Źródło: Bankier.pl













