Ścieki na plażach w Nowej Zelandii. Katastrofa ekologiczna zagraża przyrodzie

2 godzin temu
Zdjęcie: Wellington


Zamknięte, cuchnące plaże i domy spryskane fekaliami – w Wellington, stolicy Nowej Zelandii, rozgrywa się ekologiczny dramat po tym, jak prawie 1 mld litrów ścieków został odprowadzony do przybrzeżnych wód morskich. Eksperci ostrzegają przed zagrożeniem dla zdrowia publicznego oraz fatalnymi skutkami zrzutów dla morskiego rezerwatu przyrody.

Winna przestarzała infrastruktura

Dramat rozpoczął się 4 lutego br., po tym, jak ulewne deszcze podtopiły oczyszczalnię ścieków Moa Point w nowozelandzkiej stolicy, prowadząc do rozległej awarii elektrycznej. Woda cofnęła się do rury odpływowej i zalała obiekt z nieoczyszczonymi ściekami na wysokość kilku metrów. Odpady kanalizacyjne zaczęto natychmiast odpompowywać do morza – przez dwa dni zrzucano je zaledwie 5 m od linii brzegowej.

Aktualnie ścieki odpompowywane są Cieśniną Cooka 1,8 km w głąb morza. Poddawane są jedynie wstępnej filtracji, mającej na celu wychwycenie największych odpadów, typu podpaski i chusteczki higieniczne. Każdego dnia do oceanu trafia więc kolejnych 70 mln litrów zanieczyszczeń, co łącznie daje już bilans ok. 1 mld litrów.

Nie jest to pierwszy taki przypadek w Wellington. Przestarzała infrastruktura nieraz była już przyczyną podtopień wodami deszczowymi i ściekami. Skala lutowej katastrofy przewyższa jednak wszystkie tego typu zdarzenia w historii Nowej Zelandii. Jak informuje Pat Dougherty, z Wellington Water, miejskiej spółki wodno-kanalizacyjnej, naprawa szkód w oczyszczalni Moa Point może potrwać miesiące.

Ścieki w wodzie, na lądzie, w powietrzu

Z danych publikowanych na bieżąco przez Wellington Water wynika, iż na wielu odcinkach wybrzeża przez cały czas odnotowuje się niebezpiecznie wysokie stężenia bakterii fekalnych Enterococcus. We wtorek 17 lutego na Seatoun Beach pomiary wykazały ponad 20-krotne przekroczenie normy.

Na plażach w Wellington pojawiły się znaki przestrzegające przed wchodzeniem do wody, połowem ryb i zbieraniem owoców morza. Już sam zakaz wypoczynku nad wodą generuje ogromne straty dla lokalnych biznesów żyjących z letniej turystyki.

Utrzymująca się w ostatnich dniach niesprzyjająca pogoda z silnym wiatrem sprawia, iż zalegające na plażach zanieczyszczenia roznoszone są dalej. Mieszkańcy południowego wybrzeża Wellington, którzy dotychczas cieszyli się z sąsiedztwa oceanu, teraz walczą z fekaliami, które morska bryza osadza na fasadach ich domów. W poniedziałek rano fala osiągnęła wysokość 7 m, a piana morska niosła się przez zatokę Houghton, Princess Bay, Lyall Bay, prawdopodobnie także Island Bay, a najpewnie przez całą jej długość przenosiły się zanieczyszczenia – komentuje sytuację jeden z lokalnych rezydentów.

Cierpią nie tylko ludzie

Prawdziwą skalę tragedii w Wellington poznamy dopiero za kilka miesięcy. Zanieczyszczona odchodami woda nieustannie zasila rezerwat morski Taputeranga, będący domem pingwinów, delfinów, ośmiornic, małży oraz wielu gatunków ryb. Christopher Cornwall, biolog morski z Uniwersytetu Wiktorii, przestrzega, iż ścieki mogą doprowadzić do masowego wymierania glonów, co spowoduje zachwianie równowagi biologicznej w całym ekosystemie. Dlaczego wypompowujemy ścieki do lasu wodorostów? To ewidentnie niedopuszczalne i nigdy nie powinniśmy byli znaleźć się w takiej sytuacji – dodaje ze wzburzeniem.

Rezerwat Taputeranga tworzą mierzący kilkaset metrów długości las gigantycznych wodorostów, łąki wodorostów w płytkiej wodzie oraz ogrody gąbek na głębszych rafach. Te wyjątkowe siedliska są ważne ekologicznie, ekonomicznie i kulturowo, stanowiąc źródło utrzymania dla lokalnych plemion iwi.

Badacze z Uniwersytetu Wiktorii w Wellington opublikowali na portalu Conversation szczegóły komentarz do katastrofy, podkreślając, iż duże zrzuty ścieków przedstawiane są zwykle jako krótkotrwałe zagrożenia dla zdrowia publicznego. Tymczasem z globalnych obserwacji wynika, iż intensywne wzbogacenie wody morskiej w składniki odżywcze i wzmożona sedymentacja mogą powodować długoterminowe zmiany ekologiczne, zwłaszcza w połączeniu z falami upałów i burzami morskimi.

Idź do oryginalnego materiału