Schreiber o podróży Moskala na Ibizę: „Ja bym tak nie postąpił”

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Schreiber o podróży Moskala na Ibizę: „Ja bym tak nie postąpił”


Łukasz Schreiber 27 sierpnia w programie „Tłit” ocenił, iż Michał Moskal popełnił błąd, lecąc na Ibizę na spotkanie z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem. Poseł Rozwoju Plus podkreślił, iż sam by tak nie postąpił, ale odrzucił odpowiedzialność całego środowiska. Stawką jest przejrzystość kontaktów polityków z biznesem.

Schreiber: zainteresowani powinni złożyć wyjaśnienia

Łukasz Schreiber został zapytany w programie „Tłit” Wirtualnej Polski o podróż posła PiS Michała Moskala na Ibizę i jego spotkanie z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto. Odpowiedział, iż osoby bezpośrednio związane ze sprawą powinny przedstawić wyjaśnienia. Jednocześnie zastrzegł, iż odpowiedzialności nie wolno przenosić na całe środowisko polityczne. To słuszna granica. Rozlicza się konkretne decyzje konkretnych ludzi, a nie zbiorowo partię czy jej wyborców.

Schreiber mówił, iż jest zdumiony samą decyzją o takim wyjeździe. Przywołał też stanowisko Moskala, według którego poseł nie otrzymał pieniędzy, a podróż nie była sponsorowana. Prowadzący rozmowę zwrócił uwagę, iż koszt wyjazdu miała ponieść inna osoba. Te rozbieżności wymagają prostego, udokumentowanego wyjaśnienia: kto zapłacił, w jakim celu doszło do spotkania i jaki był jego związek z późniejszą aktywnością publiczną posła.

Kontakty z biznesem wymagają jawnych zasad

Sam kontakt parlamentarzysty z przedsiębiorcą nie jest czymś nagannym. Politycy powinni znać problemy firm działających w Polsce, zwłaszcza gdy prawo dotyczy nowej i gwałtownie rozwijającej się branży. Problem zaczyna się wtedy, gdy forma spotkania zaciera granicę między pracą publiczną a prywatnym wyjazdem. Ibiza, niejasny sposób pokrycia kosztów i brak wiedzy władz partii tworzą pytania, na które nie wystarczy odpowiedzieć ogólnym zapewnieniem.

W programie prowadzący wskazał na zbieżność między późniejszymi opiniami Moskala w Sejmie a postulatami Krala. To stwierdzenie dziennikarza, a nie dowód na bezprawne działanie. Michał Moskal zaprzeczał przyjęciu pieniędzy i do czasu przedstawienia rozstrzygających faktów nie ma podstaw do przypisywania mu przestępstwa. Jest natomiast pełna podstawa, by wymagać od posła szerszej jawności niż od osoby prywatnej. Mandat jest zobowiązaniem wobec obywateli.

Opozycja nie może obniżać własnych standardów

Schreiber powiedział wprost, iż sam nie poleciałby z biznesmenem na Ibizę, aby tam z nim rozmawiać. Pytany, czy Moskal popełnił błąd, odpowiedział twierdząco i dodał, iż poseł prawdopodobnie sam zdaje sobie z tego sprawę. Ta ocena jest ważniejsza niż partyjne odruchy obronne. Prawica, która krytykuje nieprzejrzyste związki władzy z wielkim biznesem, musi stosować te same wymagania wobec własnych przedstawicieli.

Sprawa ma też szerszy kontekst polityczny. Koalicja Obywatelska złożyła zawiadomienie dotyczące Michała Moskala, co nie przesądza o winie i nie zastępuje postępowania opartego na dowodach. Polityczna wojna nie może ani skazywać człowieka przed wyrokiem, ani służyć za zasłonę przed uczciwymi pytaniami.

Stawką jest zaufanie obywateli

Obywatele mają prawo wiedzieć, kto finansuje podróże posłów, z kim parlamentarzyści konsultują rozwiązania prawne i czy takie kontakty są ujawniane. Nie chodzi o zakaz rozmów z przedsiębiorcami. Chodzi o czytelne zasady, które chronią niezależność mandatu i interes państwa.

Najlepszą odpowiedzią Moskala nie będzie oburzenie na media ani partyjny komunikat, ale pełna chronologia wydarzeń i dokumenty wyjaśniające koszty podróży. jeżeli nie doszło do naruszenia prawa ani zależności finansowej, przejrzystość leży także w jego interesie. Polska polityka odzyska powagę dopiero wtedy, gdy standard jawności będzie obowiązywał wszystkich, bez względu na partyjne barwy.

Źródło: WP Wiadomości

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału