Sasin odpowiada Morawieckiemu: Lekcję od Tuska odrobiłeś dokładnie

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Sasin odpowiada Morawieckiemu: Lekcję od Tuska odrobiłeś dokładnie


Wojna na słowa wewnątrz dawnego obozu Prawa i Sprawiedliwości przybiera na sile. Mateusz Morawiecki porównał partię Jarosława Kaczyńskiego do „jednej dużej Solidarnej Polski Jacka Sasina", a wywołany do tablicy poseł odbił piłeczkę, przypominając byłemu premierowi jego dawne związki z Donaldem Tuskiem. Ta wymiana pokazuje, iż rozejście na prawicy nie będzie kulturalne.

Zarzut, który uderza w tożsamość

Słowa padły w wywiadzie dla stacji wPolsce24, udzielonym tuż po tym, jak upłynęło ultimatum Kaczyńskiego. Morawiecki próbował wytłumaczyć swoje odejście stanem partii. Twierdził, iż ugrupowanie zmieniło się w formację zdominowaną przez jedno skrzydło, które utożsamił z Jackiem Sasinem. To celny cios, bo trafia w spór o to, kto naprawdę nadaje ton w PiS po latach rządów.

Riposta z przeszłością w tle

Sasin nie czekał długo. W mediach społecznościowych odpowiedział krótko i boleśnie. „Lekcję od Tuska odrobiłeś wyjątkowo dokładnie", napisał, obracając przeciwko Morawieckiemu jego własny życiorys. Poseł PiS przypomniał, iż były premier doradzał niegdyś Donaldowi Tuskowi, w czasie gdy wobec Prawa i Sprawiedliwości, jak to ujął, rozkręcano przemysł pogardy. Zarzucił też Morawieckiemu, iż całą partię poza wąską grupą przedstawia jako ludzi zacofanych.

Dlaczego akurat Solidarna Polska

Porównanie nie jest przypadkowe. Solidarna Polska, czyli dawne środowisko Zbigniewa Ziobry, przez lata uchodziła w obozie za skrzydło najbardziej radykalne i najtrudniejsze we współpracy. Nazywając całą partię „jedną dużą Solidarną Polską", Morawiecki sugeruje, iż ugrupowanie zostało przejęte przez twarde, ideologiczne skrzydło, w którym zabrakło miejsca dla polityków jego pokroju. To zarzut o zmianę charakteru partii, a nie wyłącznie personalny spór.

Stare rachunki wracają

Przypomnienie doradczej przeszłości Morawieckiego nie jest przypadkowe. Zanim wszedł do polityki Prawa i Sprawiedliwości, kierował dużym bankiem i zasiadał w gremiach doradczych za rządów Platformy Obywatelskiej. Ten fragment biografii wraca dziś jak bumerang za każdym razem, gdy były premier atakuje dawnych towarzyszy. Sasin sięgnął po niego świadomie, bo w narracji PiS to właśnie lojalność wobec obozu jest walutą, której Morawieckiemu ma brakować.

Spór, który cieszy przeciwników

Wymiana ciosów rozgrywa się na oczach całej sceny politycznej. Publiczne rozliczanie wspólnej przeszłości osłabia obie strony i podważa wiarygodność obozu, który przez lata sprzedawał wyborcom przekaz o jedności. Komentatorzy zwracają uwagę, iż tego typu spory najbardziej służą rządzącym, bo odsuwają uwagę od bieżących decyzji gabinetu Donalda Tuska. Im dłużej prawica zajmuje się sobą, tym mniej energii zostaje jej na realną opozycję. Dawni koledzy z jednego rządu dziś liczą sobie nawzajem grzechy, a widownia po drugiej stronie tylko na tym korzysta.

Rozłam bez rozejmu

Cała potyczka to skutek szerszego kryzysu. Około czterdziestu polityków, w tym Morawiecki, nie podpisało wymaganej przez kierownictwo deklaracji lojalności. Zamiast cichego rozejścia mamy publiczne wyciąganie sobie życiorysów. Dla wyborców prawicy to widok męczący, bo energia, która mogłaby iść na spór z rządem Tuska, wsiąka w rozliczenia między dawnymi sojusznikami. Ile jeszcze takich szpil padnie, zanim obie strony uznają, iż wzajemne osłabianie nikomu na prawicy nie służy.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału