Sarajewo dusi się jak Pekin. Bałkany Zachodnie biją europejskie rekordy

2 godzin temu

Zimą Sarajewo regularnie trafia do czołówki najbardziej zanieczyszczonych miast świata. Stężenia pyłu zawieszonego sięgają tam setek mikrogramów na metr sześcienny, a powietrze porównywane jest do tego w Pekinie czy Delhi. Najnowsze badania szwajcarskich naukowców pokazują, iż to nie tylko problem domowych pieców, ale systemowy problem sektora energetycznego i transportowego Bałkanów Zachodnich.

Mobilne pomiary jakości powietrza przeprowadzone w Sarajewie ujawniły ogromne, lokalne różnice w stężeniach zanieczyszczeń. Jednocześnie pokazały skalę zagrożenia zdrowotnego dla mieszkańców i turystów. Naukowcy alarmują: bez systemowych działań oraz rozbudowanej sieci nowoczesnych urządzeń pomiarowych Bałkany Zachodnie pozostaną najbardziej zadymionym regionem Europy.

„Poważne zagrożenie dla 400 tysięcy mieszkańców”

Sarajewo położone jest w wąskiej dolinie rzeki Miljacka, otoczonej ze wszystkich stron górami i wzgórzami. Zimą to położenie staje się szczególnie niebezpieczne. Przy słabym przewietrzaniu i częstych inwersjach temperatury powietrze praktycznie przestaje się mieszać, a wszelkie emitowane zanieczyszczenia zostają „uwięzione” nad miastem.

Badacze z Instytutu Paula Scherrera (PSI) w Szwajcarii podkreślają, iż kluczową rolę odgrywa bardzo płytka zimowa warstwa graniczna atmosfery. To ona powoduje gwałtowną akumulację pyłu zawieszonego oraz toksycznych związków chemicznych, szczególnie w godzinach wieczornych. „To prowadzi do akumulacji zanieczyszczeń, stwarzając poważne zagrożenie dla zdrowia ponad 400 tysięcy mieszkańców” – piszą autorzy pracy opublikowanej w czasopiśmie Environment International.

Skala konsekwencji zdrowotnych jest dramatyczna. Według szacunków zespołu André Prévôta zanieczyszczenie powietrza cząstkami stałymi odpowiada w Bośni i Hercegowinie za około 3,3 tys. przedwczesnych zgonów rocznie. To jeden z najwyższych wskaźników w Europie w przeliczeniu na liczbę mieszkańców.

Rys. 1. Pętla pomiarowa w Sarajewie, z zaznaczoną na czerwono lokalizacją punktu pomiarowego Bjelave, w którym wykonywano pomiary stacjonarne. Różne regiony Sarajewa są oznaczone na czarno. Żółte linie konturowe przedstawiają wysokość w odstępach co 50 m, podkreślając otaczające Sarajewo wzgórza. Źródło: Bauer M. et al./CC BY 4.0.

„Smog-mobil” jeździł po Sarajewie

Przełomowe okazały się mobilne pomiary jakości powietrza przeprowadzone w ramach kampanii SAAERO od 12 stycznia do 2 lutego 2023 roku. Zamiast polegać wyłącznie na stacjonarnych stacjach pomiarowych, naukowcy objechali Sarajewo specjalną furgonetką badawczą – tzw. smog-mobilem PSI – rejestrując stężenia zanieczyszczeń w czasie rzeczywistym.

– Jednym z najtrudniejszych aspektów badania było spędzanie dużej ilości czasu w korkach i poruszanie się wąskimi uliczkami w górę i w dół wzgórz – relacjonował Michael Bauer z PSI. Wieczorami zachodnia część miasta bywała wyraźnie zadymiona, w dzielnicach mieszkalnych dominował zapach spalania drewna i węgla, a w centrum – intensywna woń grillowanego mięsa, zwłaszcza popularnych ćevapi.

Dzięki tym objazdom badacze po raz pierwszy uzyskali szczegółową mapę zanieczyszczeń ulicznych. „W niektórych przypadkach różnice między sąsiednimi ulicami były ogromne – podkreśla André Prévôt. To istotny wniosek, bo pokazuje, iż uśrednione dane z pojedynczych stacji pomiarowych mogą nie oddawać rzeczywistego narażenia mieszkańców.

Fot. Smog-mobil PSI to mobilne laboratorium wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt do pomiaru jakości powietrza. Naukowcy PSI udali się nim do Sarajewa, aby zbadać tamtejsze zanieczyszczenie powietrza. Źródło: Paul Scherrer Institute PSI/Mahir Dzambegovic

Cztery źródła smogu. Główne z nich znamy dobrze z Polski

Na podstawie danych mobilnych naukowcy zidentyfikowali cztery główne kategorie źródeł zanieczyszczeń odpowiedzialnych za wysoką zachorowalność i umieralność w Sarajewie. Najważniejsze z nich to ogrzewanie mieszkań oraz gotowanie z użyciem paliw stałych. Piece opalane drewnem i węglem emitują ogromne ilości pyłu PM2,5 oraz silnie toksycznych wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA). To właśnie one odpowiadają choćby za 60 proc. najbardziej szkodliwych emisji.

Drugim filarem problemu są stare elektrownie węglowe, często pamiętające jeszcze czasy Jugosławii i ZSRR. Emitują one znaczne ilości dwutlenku siarki, który w warunkach dolinnych dodatkowo pogarsza jakość powietrza. Trzecim źródłem zanieczyszczeń jest transport drogowy – średni wiek samochodu w Bośni i Hercegowinie wynosi aż 19 lat. W efekcie ponad 10 procent pojazdów nie spełnia żadnych europejskich norm emisji spalin.

Czwarty, rzadziej omawiany czynnik to gastronomia. W staromiejskiej dzielnicy Baščaršija wysokie stężenia PM2,5 i WWA pochodzą głównie z restauracyjnych kuchni grillowych.

– Tutaj zawsze czuć zapach grillowanego mięsa – zauważa Katja Džepina, współautorka badania. Paradoksalnie, dzięki napływowi świeżego powietrza doliną od wschodu, ta część miasta bywa mniej uciążliwa niż zachodnie dzielnice mieszkaniowe.

Bałkany kontra Polska. Czy u nas jest lepiej?

Badania przeprowadzone na Bałkanach Zachodnich pokazują, iż aż 81 proc. najbardziej zanieczyszczonych obszarów Europy znajduje się właśnie w tym regionie. To stawia naturalne pytanie o sytuację w Polsce, która również od lat walczy z problemem smogu, zwłaszcza w okresie grzewczym.

Piotra Siergieja z Polskiego Alarmu Smogowego pytamy, czy sytuacja w Polsce jest podobna jak ta w Bośni i Hercegowinie, a zwłaszcza w stolicy. – Podobne poziomy kilkuset mikrogramów na metr sześcienny pyłu P10, PM2,5 mieliśmy w Polsce jeszcze całkiem niedawno. Około drugiego, trzeciego tygodnia stycznia w Polsce podobne stężenia występowały zwłaszcza w godzinach wieczornych. Przykładem może być miasto Łomża, w którym stężenie godzinowe sięgnęło prawie 700 mikrogramów – mówi Siergiej pytany przez SmogLab.

Rzecznik PAS wskazuje, iż w Polsce wciąż zdarzają się epizody bardzo wysokich stężeń PM2,5, to skala problemu jest zwykle mniejsza niż w Bośni i Hercegowinie. Różnice wynikają m.in. z bardziej nowoczesnej floty pojazdów, stopniowej wymiany źródeł ciepła oraz gęstszej sieci monitoringu jakości powietrza. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż Polskie elektrownie i elektrociepłownie nie są tak emisyjne jak te na Bałkanach.

– Takie badania to bardzo dobry pomysł. I Polski Alarm Smogowy prowadzi tego typu badania, tak zwane badania transektowe, już od wielu lat. Zwłaszcza w południowej Polsce. Wyniki tych badań są zresztą dostępne na stronie Polskiego Alarmu Smogowego – przypomina Siergiej.

Zdaniem badaczy z PSI właśnie takie mobilne pomiary powinny stać się standardem. André Prévôt apeluje o stworzenie sieci tzw. punktów zintegrowanych pomiarów jakości powietrza na całych Bałkanach Zachodnich – rozwiązania, które mogłoby być inspiracją również dla państw Europy Środkowej.

Zdjęcie tytułowe: BalkansCat/Shutterstock

Idź do oryginalnego materiału