Do budowy hospicjum samorządy być może się dołożą, ale nie zobowiążą się do utrzymywania placówki. Takie wnioski można wyciągnąć po spotkaniu przedstawicieli stowarzyszenia Michałki z samorządowcami z naszego powiatu.
Od 10 lat działa w Słupcy stowarzyszenie Michałki, które otrzymało status organizacji pożytku publicznego. Od 7 lat jego głównym celem jest budowa na naszym terenie stacjonarnego hospicjum. Przy każdej możliwej okazji członkowie stowarzyszenia zbierają pieniądze na ten cel. Dotychczas uzbierali ok. 350 tys. zł. Stowarzyszenie od 5 lat ma działkę w Rokoszu, przekazaną darowizną przez Siostry Klaryski od Wieczystej Adoracji z Bydgoszczy. – Za wcześniejszą działkę w Gółkowie/Borkach gmina Słupca zażyczyła sobie 80 tysięcy złotych za hektar zamiast za wcześniej obiecanych 10 tysięcy złotych za 3 hektary – przypomina ks. Hieronim Szczepaniak, honorowy prezes stowarzyszenia Michłaki.
W Rokoszu, około miesiąc temu ruszyła budowa. Choć stowarzyszenie zapewnia, iż hospicjum prędzej czy później powstanie, bazowanie na samych zbiórkach charytatywnych nie wystarczy. Stowarzyszenie od kilku już lata stara się o pieniądze z rezerwy budżetu państwa. Pierwszy wniosek o takie wsparcie wystosowano w poprzedniej kadencji, kiedy premierem był Mateusz Morawiecki. Później stowarzyszenie zwróciło się do Donalda Tuska. W obu przypadkach odpowiedzi nie wykluczały przyznania wsparcia. Na budowę hospicjum teoretycznie można uzyskać do 10 mln zł, ale nie więcej niż 80 proc. wartości inwestycji. Kosztorys budowy hospicjum opiewa na 10 mln zł. Do pozyskania byłoby zatem 8 mln zł. Pozostałe 2 mln zł musiałby stanowić wkład własny. Tyle tylko, iż ani Morawiecki, ani Tusk konkretnej pomocy nie zadeklarowali. – Z ostatniego pisma z kancelarii premiera, a także urzędu wojewódzkiego, bo za pośrednictwem wojewody można by wnioskować o pomoc z rezerwy budżetu państwa wynika, iż najlepiej by było, gdyby o te pieniądze wystąpiła któraś z jednostek samorządu terytorialnego – tłumaczy ks. Hieronim Szczepaniak.
Ani starostwo, ani gmina Słupca, na terenie której hospicjum powstaje, nie kwapią się jednak, by wziąć na siebie rolę lidera inwestycji i wystąpić o rządowe pieniądze.

– Gmina Słupca nigdy nie mówiła, iż nie pomoże, ale nigdy nie mówiła też, iż będzie budowała hospicjum. Rozmawiałem na ten temat z radnymi. Gmina nie jest na ten moment zainteresowana, żeby być wiodącym organem przy budowie – w miniony wtorek, na spotkaniu w słupeckim starostwie mówił Bogdan Kukulski, wójt gminy Słupca. W spotkaniu z przedstawicielami stowarzyszenia Michałki mieli wziąć udział reprezentanci wszystkich gmin powiatu oraz kilku okolicznych gmin. Pojawili się przedstawiciele powiatu, miasta Słupcy oraz gmin Słupca, Zagórów, Lądek, Ostrowite i Strzałkowo. Wszyscy zapewniali, iż hospicjum w naszym powiecie jest potrzebne, ale teraz stowarzyszenie – oprócz ogólnikowych zapewnień potrzebuje konkretnych deklaracji, czy samorządy pomogą, a jeżeli tak – w jakim zakresie. O konkretne stanowiska apelował też wójt Kukulski. – Nie może być tak, iż mówimy, iż nam zależy, a nie ma konkretnych deklaracji. To rozmowa poważnych ludzi – stwierdził podczas dyskusji.
Z trwającej dwie godziny dyskusji wywnioskować można, iż samorządy być może byłyby skłonne pomóc w budowie hospicjum, ale żaden z nich nie podejmie się roli inwestora. O pieniądze z rezerwy budżetu państwa postarać musiałoby się samo stowarzyszenie i to tej organizacji poszczególne samorządy mogłyby przekazać wsparcie finansowe. Ks. Hieronim Szczepaniak zaapelował do włodarzy miast i gmin, by w gronie swoich radnych przedyskutowali, jaką kwotą mogliby wesprzeć budowę hospicjum. Nie będą to jednak łatwe rozmowy. – Powiedzmy sobie prawdę: to nie starostwo i gminy chciały budowy tego hospicjum. Inicjatorem była określona grupa ludzi. Tak naprawdę oni powinni powiedzieć, skąd wezmą środki – ocenia Mateusz Wojciechowski, wójt gminy Ostrowite. Nie wyklucza pomocy, ale zaznacza, iż przed rozmową z radnymi muszą być określone jasne zasady, kto ma tę inwestycję prowadzić. – Nie zadeklarujemy żadnej kwoty, jeżeli nie będziemy wiedzieć komu mielibyśmy ją przekazać – dodał Wojciechowski. Zaznaczył przy tym, iż gmina Ostrowite na pewno nie będzie dokładać się do utrzymywania hospicjum. Podobnie mówią pozostali wójtowie. – Myślę, iż jeżeli chodzi o pomoc przy budowie, udałoby namówić radnych na dołożenie – ocenia Artur Miętkiewicz, wójt gminy Lądek dodając, iż nie widzi możliwości, by gmina współfinansowała funkcjonowanie placówki. Roman Kulterman, burmistrz gminy Zagórów podkreślał, iż na swoim terenie ma już placówkę świadczącą opiekę potrzebującym. Chodzi o utworzone kilka lat temu centrum opiekuńczo-mieszkalne w Kopojnie. Z każdym rokiem, jak mówił burmistrz, koszty utrzymania tej placówki rosną. Początkowo gmina dokładała kilka tysięcy złotych rocznie, teraz to ok. 800 tys. zł. W tej sytuacji, jak ocenia, trudno będzie namówić zagórowskich radnych do wsparcia powstającego hospicjum.
Dyskusja na temat kosztów utrzymania hospicjum pokazuje, jak wielkiego wyzwania podejmuje stowarzyszenie Michałki. Przy założeniu, iż w placówce będzie 29 pacjentów (tyle łóżek przewiduje projekt) same koszty pracy personelu mogą wynieść kilkanaście milionów złotych. Doliczając do tego pozostałe koszty, roczny budżet takiej placówki musiałby być bardzo pokaźny. Sprawę mógłby rozwiązać kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Starosta Marek Dąbrowski podczas spotkania poinformował jednak, iż ze względu na sytuację NFZu i Ministerstwa Zdrowia, do 2031 r. w Wielkopolsce nie planuje się zwiększenia kontraktów na hospicja. jeżeli kontraktu z NFZem nie udałoby się podpisać, rozwiązania wydają się dwa: albo placówka byłaby w pełni komercyjna i za pobyt w niej płaciliby sami podopieczni bądź ich rodziny, albo do utrzymania dokładać musiałyby się samorządy. Ks. Hieronim Szczepaniak zapewnia, iż w przypadku wsparciu gmin, ich mieszkańcy mieliby pierwszeństwo przy przyjęciu. Wnioski płynące z wtorkowego spotkania pokazują jednak, iż ten scenariusz jest wręcz niemożliwy.
Co dalej z budową hospicjum? Stowarzyszenie Michałki zapewnia, iż dopóki wystarczy im pieniędzy, mury będą się piąć. Społecznicy zapowiadają też kontynuowanie starań o pozyskanie finansowania. Jaka w tym przedsięwzięciu będzie rola samorządów, jeszcze nie wiadomo. Za miesiąc przedstawiciele stowarzyszenia jeszcze raz spotkają się ze starostą, burmistrzami i wójtami z naszego terenu. Do tego czasu starosta zobowiązał się do przygotowania analizy finansowej budowy oraz utrzymania hospicjum. W planach jest też wizyta w jednej z okolicznych placówek tego typu. O nowych ustaleniach w sprawie na bieżąco będziemy informować na łamach Kuriera.
Ze wspomnianych ok. 350 tys. zł, które zebrało stowarzyszenie, na dotychczasowe prace i zakupy wydano ok. 100 tys. zł. – Został ogrodzony teren, zebrany humus i przygotowany teren pod budowę, wykopana została i zalana część fundamentów i zakupiony cement, bloczki i stal do potrzebnych prac. Mrozy i śnieg przerwały pracę, ale jak tylko pogoda się poprawi, prace zostaną wznowione. Bóg zapłać wszystkim dotychczasowym ofiarodawcom i darczyńcom – za modlitwy, cierpienia i ofiary. Prosimy o dalsze, aby pierwsi pensjonariusze znaleźli się jak najszybciej w hospicjum. A jeżeli znajdzie się jakiś sponsor, milioner, inwestor, który chciałby szybciej niż stowarzyszenie wybudować tak potrzebne hospicjum stacjonarne to jesteśmy otwarci na współpracę. Przekażemy choćby grunt pod hospicjum, plany architektoniczne i wszelkie prawa własności. I jako stowarzyszenie przez cały czas obiecujemy pomóc. Oczekujemy na współpracę – zapewnia ks. Hieronim Szczepaniak.

1 godzina temu














