Samorządowcy zapewniali: przywróciliśmy teren mieszkańcom. Dziś niektórzy mieszkańcy z Pożegowa chętnie zakazaliby dzieciom zabawy!

2 dni temu

Kiedy dzieci wolny czas spędzają w swoim, wirtualnym świecie, z telefonem komórkowym, lub konsolą do gier w rękach, a takż eprzed komputerem - jest problem. Rodzice, nauczyciele proszą terapeutów o pomoc, namawiają milusińskich, żeby oderwali się od internetu, w tym TIK-Toka oraz innych mediów społecznościowych. Doradzają, żeby czas spędzali aktywnie, najlepiej na swieżym powietrzu.

Dlatego też, jeżeli wpadnie im do głowy atrakcyjny pomysł na zagospodarowanie świątecznego popołudnia lub czasu po zakończeniu zajęć w szkole, wszystko powinno być w porządku. Problem robi się, kiedy dzieciaki postanawiają spędzić czas z przyjaciółmi na świeżym powietrzu, igrając na sankach na górce, na której być może wiele lat temu harcowali ich rodzice, a choćby dziadkowie.

Doprecyzujmy - chodzi nie o to, jak milusińscy spędzają zimą czas na świeżym powietrzu, ale o miejsce, które sobie wybrały na zabawy na śniegu. I mają z tego duża fgrajdę. Niektórzy mieszkańcy Pożegowa, biorąc pod uwagę fakt, jak teren został odnowiony, nie mogą patrzeć, iż dzieci i młodzież śmigają na sankach z górki, na terenie rekreacyjnym przy ul. Sportowej w Gostyniu. Jak mówią „przykro oglądać, kiedy niszczeje coś, co zostało odnowione”. Nie podoba im się, iż ze skweru pokrytego śniegiem, milusińscy robią sobie zjeżdżalnię.

Jak wskazuje jedna z mieszkanek Pożegowa:

- Są tam posadzone piękne hortensje i róże. To teraz chyba nie jest odpowiednie miejsce na zjeżdżanie. Jak tak dalej będzie to na pięknym skwerze wiosną próżno będzie szukać hortensji i róż, bo wszystko zostanie połamane i zniszczone.

Czy można coś z tym zrobić, postawić jakąś tabliczkę z zakazem zjeżdżania? - to propozycje mieszkanki.

Kobieta zapewnia, iż nie jest jedyną mieszkanką osiedla, oburzoną zachowaniem dzieci i rodziców, którzy bez zwracania im uwagi, z uśmiechem przyglądają się, jak podopieczni się bawią. Być może wracają wspomnienia z dawnych lat - to miejsce zawsze było górką na sanki, „torem saneczkowym” dla najmłodszego pokolenia osiedla Pożegowo.


Gostyńscy samorządowcy zadbali o to, żeby w ciągu ostatniego roku oczyścić znajdujący się staw przy ul. Sportowej, zagospodarować teren przylegający, a duży skwer, położony wzdłuż ul. Sportowej, zrewitalizować i stworzyć tam... I właśnie, tu jest pytanie. Co tam powstało? Ozdobny skwer, który ma być wizytówką miasta - tak mówili samorządowcy. A może teren rekreacyjny dla mieszkańców?
Jednym głosem podczas majowego, roboczego spotkania na skwerze, w ażurowej altanie gminni samorządowcy mówili - przywróciliśmy teren mieszkańcom. W maju 2025 roku, kiedy inwestycja była na ostatniej prostej, a tworzenie zielonego skweru, zmierzało do planowego zakończenia, burmistrz Jerzy Kulak mówił:

- Zaprosiliśmy radnych, żeby zobaczyli efekt decyzji sprzed roku, związanej z tworzeniem terenów zielonych w Gostyniu. Rewitalizacja stawu jest pierwszym elementem zmian w mieście. Przywróciliśmy tą przestrzeń mieszkańcom. I dzisiaj, jeżeli chodzi o realizacje inwestycji, jesteśmy na ostatniej prostej, na etapie bardzo zaawansowanym. Za kilka tygodni zakończy się zadanie, warte 2 miliony złotych, część kosztów pokryją fundusze zewnętrzne - pozyskaliśmy na ten cel około miliona złotych . jeżeli chodzi o staw, wprowadziliśmy rewolucyjne zmiany - przestrzeń, która była zamknięta, była w rękach prywatnych, została przywrócona mieszkańcom. Odmuliliśmy akwen, jest pomost, ale też pojawiło się kilka tysięcy metrów przestrzeni, o którą będziemy musieli dbać w przyszłości, co będzie dla nas ogromnym wyzwaniem. W trakcie realizacji pomysły na zagospodarowanie się zmieniały, powstawały nowe, ciekawsze. Na etapie końcowym jesteśmy dumni, zadowoleni, gdyż dostajemy od mieszkańców Pożegowa sygnały, iż był to strzał w dziesiątkę.

Idź do oryginalnego materiału