Świat obiegają zdjęcia mężczyzn wyprowadzanych z czegoś, co przez niezależnych analityków zostało nazwane „komnatą tortur” pod Kijowem, w Petropawliwskiej Borszczahiwce.
Istnieją dwie narracje. Pierwsza mówi o żołnierzach, którzy nie chcieli brać udziału w działaniach wojennych lub w jakiś inny sposób narazili się obecnemu rządowi Ukrainy, za co zostali zamknięci i torturowani.
Druga – o standardowym ośrodku tymczasowym dla żołnierzy, którzy zostali zmobilizowani i rozesłani do jednostek. W tej wersji chłopak, który jest widoczny na filmie, miał skakać przez płot i coś sobie złamać.
Do wyjaśnienia tego tematu wzywają europejscy politycy, między innymi Alice Weidel zaapelowała do Friedricha Merza o wyjaśnienie tej sprawy, ponieważ Zełenski właśnie przebywa w Berlinie.
Nie są to wezwania bezpodstawne, ponieważ chłopak jest w stanie katatonii (nie ma z nim kontaktu). Taki stan raczej rzadko jest wynikiem złamania nogi, a raczej właśnie długotrwałych tortur.
Dodatkowo każdy wie, iż na ulicach Ukrainy trwa polowanie na mężczyzn. Niekwestionowalne nagrania mężczyzn porywanych siłą i wywożonych na front są powszechnie dostępne. Tym bardziej odbiera to jakąkolwiek wiarygodność UE i europejskiej kaście prawniczej, która chętnie tworzy tak zwane prawa człowieka dla imigrantów, ale nie dla białych mężczyzn. Oni mogą być porywani, ginąć w brudzie i syfie, a i tak według UE to kobiety będą ofiarami, a Ukraina będzie święta.
Jeżeli porwania mężczyzn z ulic są faktem, to myślicie, iż „komnata tortur” nie może istnieć?
Za profilem na FB: Państwo Urzędnicze

1 godzina temu












