Sakiewicz chce transferować majątek z Polski? Tajemnicza wizyta w Monako

5 godzin temu
Zdjęcie: Sakiewicz chce transferować majątek z Polski? Tajemnicza wizyta w Monako


Czy jedna kolacja w Monako może wstrząsnąć polską sceną polityczną i medialną? Według relacji, które krążą po kuluarach, spotkanie Tomasza Sakiewicza – redaktora znanego z bliskich relacji z dawną władzą – otwiera szereg nowych pytań. Tych, które do tej pory zadawano po cichu. I tych, które teraz będą padać coraz głośniej.

Świadkowie, którzy widzieli Sakiewicza podczas wizyty w bardzo drogiej restauracji w Monako, twierdzą, iż rozmowa dotyczyła inwestycji w kryptowaluty. W normalnych warunkach nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego. Jednak kontekst jest inny: prokuratura zabezpiecza kolejne majątki wyprowadzane w czasie rządów PiS, a wiele osób związanych z dawnym obozem władzy nerwowo szuka sposobów na ochronę kapitału.
W tym świetle pytania o cel zagranicznej rozmowy nie brzmią już jak zwykła ciekawość. Brzmią jak element układanki.

Ta wizyta w Monako @TomaszSakiewicz zmieni polską scenę polityczną i medialną. Przerażony odwiedzinami u Rydzyka służb, dużo mówił, a później (dla zdjęcia stresu) dużo robił. A mówił o kryptowalutach, o problemach Rydzyka, zagrożonych milionach, o Kaczyńskim no i o promowaniu… https://t.co/MJH1RHwW1n

— Jan Piński (@Jan_Pinski) November 28, 2025

Według nieoficjalnych sygnałów, przy monakijskim stoliku padła propozycja: inwestycje w kryptowaluty w zamian za reklamę w TV Republika. jeżeli to prawda, byłby to model działania niezwykle osobliwy – łączący świat ryzykownych, nieweryfikowalnych aktywów z przestrzenią medialną, która przez lata kreowała się na bastion „patriotycznego przekazu”.

Co więcej, w rozmowie miały pojawić się wątki dotyczące sytuacji finansowej Toruńskiego imperium — problemy ojca Rydzyka, zagrożone miliony i skala obaw po wizycie służb, które miały złożyć wizytę w związku z zabezpieczeniami majątkowymi.

Według relacji, Sakiewicz był wyraźnie poruszony. Wspominał nie tylko o problemach toruńskiego środowiska, ale również o sytuacji Jarosława Kaczyńskiego – o tym, jak bliscy dawnemu prezesowi ludzie dziś rozglądają się za bezpiecznymi przystaniami. Czy Monako miało być jedną z takich przystani? Czy kryptowaluty miały stać się wehikułem do transferowania majątku, zanim prokuratura zacznie stawiać kolejne pieczątki zabezpieczające?

Nie znamy odpowiedzi. Ale pytania narastają.

W relacjach z rozmowy padł jeszcze jeden interesujący trop: rzekome promowanie w Polsce konkretnego biznesmena, którego interesy miałyby być wspierane medialnie. W zamian – inwestycje, pieniądze, reklama. Klasyczna transakcja polityczno-biznesowa, tylko opakowana w kryptowalutową mgłę.
Kim jest ten biznesmen? Czy pojawi się publicznie? Czy jego nazwisko padnie wraz z kolejnymi ujawnieniami z monakijskiej układanki?

Wszystko dzieje się w konkretnym momencie. Dawne imperium medialno-polityczne się kruszy. Ludzie, którzy byli pewni siebie przez osiem lat, nagle stają wobec realnej odpowiedzialności. Prokuratura nie odpuszcza. Zabezpiecza majątki. Interesuje się przepływami. A niektóre grupy – zwłaszcza medialne – zaczynają nerwowo szukać finansowania, sponsorów, sposobów na przetrwanie.

Idź do oryginalnego materiału