
Temat budowy tzw. Sądeczanki ponownie rozgrzał emocje w regionie. W Łososinie Dolnej odbyło się spotkanie informacyjne z udziałem przedstawicieli rządu i GDDKiA, podczas którego padło kilka ważnych deklaracji dotyczących przebiegu drogi, finansowania inwestycji i możliwych zmian w wariantach trasy. Nie brakuje jednak znaków zapytania – zwłaszcza w kontekście Nowego Sącza.
Spotkanie w Łososinie Dolnej o przyszłości Sądeczanki
W Centrum Kultury i Promocji Gminy Łososina Dolna odbyło się spotkanie informacyjne dotyczące planowanej budowy drogi krajowej nr 75, znanej jako „Sądeczanka”. Aktualny stan prac nad inwestycją oraz planowane działania przedstawili wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec oraz dyrektor krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Maciej Ostrowski.
W spotkaniu uczestniczyli także poseł Urszula Nowogórska oraz przewodniczący Rady Powiatu Nowosądeckiego Marek Pławiak. Na sali pojawili się licznie mieszkańcy regionu, którzy dopytywali o szczegóły inwestycji, harmonogram oraz możliwe zmiany przebiegu drogi.
Nie ma pieniędzy na wariant A. W grze pozostaje wariant C – realizowane są konsultacje
Podczas spotkania poinformowano, iż w tej chwili nie ma zabezpieczonych środków na realizację wariantu A. Aneks do dokumentacji przewiduje finansowanie wariantu C, który pozostaje podstawą dalszych prac projektowych.
Wiceminister infrastruktury przyznał jednak, iż w przypadku pojawienia się oszczędności możliwe byłoby rozważenie zmian w przebiegu trasy – mowa tutaj o 2 odcinkach – II i IV, który wzbudza największe kontrowersje. W kontekście technicznym analizowana jest możliwość budowy tunelu pod górą Just, jeżeli badania potwierdzą realność takiego rozwiązania. – O tym przekonamy się najwcześniej za około 18 miesięcy – informował dyrektor GDDKiA w Krakowie.
Jednocześnie jednoznacznie odrzucono pomysł budowy tunelu w rejonie Gnojnika. Powodem mają być warunki hydrologiczne i obecność ujść wody, które znacząco utrudniają realizację takiej konstrukcji.

Kluczowa decyzja po stronie Nowego Sącza
Jednym z najważniejszych tematów spotkania była sytuacja w Nowym Sączu. Jak poinformowano, miasto musi zabezpieczyć środki finansowe na realizację fragmentu drogi przebiegającego przez jego teren.
Nie jest jednak pewne, czy Nowy Sącz podpisze porozumienie z GDDKiA w tej sprawie. Wiceminister Bukowiec przyznał, iż bierze pod uwagę scenariusz, w którym takie porozumienie nie zostanie zawarte.
W takiej sytuacji Sądeczanka mogłaby zakończyć się jeszcze przed granicami miasta – w rejonie Dąbrowej. Oznaczałoby to skierowanie ruchu na ulicę Tarnowską, co mogłoby doprowadzić do jej poważnego zakorkowania.
Jednocześnie wiceminister podkreślił, iż nie bierze pod uwagę wariantu B w granicach miasta. Według przedstawionych informacji trasa powinna przebiegać wariantem C i zostać włączona w układ drogowy przy ulicy Tarnowskiej – pod warunkiem podpisania porozumienia przez władze Nowego Sącza.
Pytania o zmiany wariantów i stanowisko mieszkańców
W trakcie spotkania głos zabrał również Rafał Kmak, radny gminy Chełmiec, który zapytał o możliwość zmian w przebiegu wariantów trasy – w kontekście zapowiedzi składanych przez prezydenta Nowego Sącza Ludomira Handzla, postulującego realizację wariantu B.
Przedstawiciele GDDKiA wyjaśnili, iż na terenie Nowego Sącza przewidywane są jedynie niewielkie korekty przebiegu drogi w rejonie ulicy Tarnowskiej. Zmiany te mogą być wprowadzane wyłącznie w obrębie wcześniej zabezpieczonego korytarza o szerokości około 100 metrów.
Nowy harmonogram i kolejne przetargi
Mieszkańcy Łososiny Dolnej i Tęgoborzy pytali przede wszystkim o terminy realizacji inwestycji. Przedstawiciele GDDKiA zapowiedzieli, iż już w marcu planowane jest ogłoszenie przetargów na badania geologiczne oraz przygotowanie koncepcji programowej dla odcinków uznawanych za bezsporne.
W kwietniu ma natomiast ruszyć postępowanie na wybór wykonawcy odpowiedzialnego za przygotowanie nowej decyzji środowiskowej dla odcinków 2 i 4 – o ile przeprowadzone analizy umożliwią zmiany.
Według przedstawionych założeń sama procedura analiz oraz uzyskania nowej decyzji środowiskowej może potrwać co najmniej dwa lata. Jednocześnie drogowcy liczą, iż uda się wykorzystać część materiałów przygotowanych wcześniej dla poprzednich wariantów trasy.
Nowy przebieg drogi nie będzie dokładnie powtórzeniem wcześniejszego wariantu A. Najprawdopodobniej powstanie rozwiązanie będące jego modyfikacją – swego rodzaju „miksem” wariantów.
Spokojna dyskusja i jeden wspólny wniosek
Podczas spotkania pojawiały się także krytyczne uwagi pod adresem wcześniejszych etapów przygotowania inwestycji. Część mieszkańców wskazywała, iż w przeszłości ich głos nie był wystarczająco brany pod uwagę.
W dyskusji często pojawiały się również porównania do realizowanej w regionie Beskidzkiej Drogi Integracyjnej.
Mimo różnic w opiniach uczestnicy spotkania byli zgodni w jednym – droga krajowa łącząca Nowy Sącz z autostradą A4 jest potrzebna i powinna powstać. W trakcie rozmów wyraźnie podkreślano jednak, iż inwestycja musi być realizowana z poszanowaniem interesów mieszkańców regionu.
Deklaracje o możliwych oszczędnościach, o których podczas spotkania wspominał wiceminister Stanisław Bukowiec, brzmią dziś optymistycznie, ale warto spojrzeć na nie z większym dystansem. Przy tak ogromnych inwestycjach infrastrukturalnych trudno zakładać, że koszty w przyszłości będą niższe. Obecnie gospodarka znajduje się jeszcze w stosunkowo dobrej koniunkturze, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak będą wyglądały ceny materiałów budowlanych, robocizny czy energii za kilka lat. Wystarczy przypomnieć ostatnie lata, kiedy koszty inwestycji drogowych potrafiły rosnąć lawinowo. Inflacja wciąż pozostaje niestabilna, a historia dużych projektów infrastrukturalnych w Polsce pokazuje, że z biegiem czasu wydatki raczej rosną niż maleją.
Jeszcze poważniejsze konsekwencje może mieć sytuacja w Nowym Sączu. Brak porozumienia miasta z GDDKiA w sprawie realizacji fragmentu trasy na terenie miasta byłby poważnym zagrożeniem dla całej koncepcji Sądeczanki. Scenariusz, w którym droga kończy się na rogatkach miasta – w rejonie Dąbrowej – oznaczałby skierowanie ogromnego ruchu na ulicę Tarnowską. Dla układu komunikacyjnego Nowego Sącza byłoby to ogromne obciążenie i realny problem, z którym musiałby zmierzyć się przyszły prezydent miasta – ktokolwiek nim zostanie.
Trzeba też powiedzieć wprost: przy inwestycjach tej skali zawsze pojawiają się trudne decyzje. Każda nowa droga oznacza ingerencję w istniejącą zabudowę i w wielu przypadkach także wyburzenia. Tak było przy budowie autostrad, dróg ekspresowych czy obwodnic w całej Polsce. Nie zmienia to faktu, że Sądeczanka pozostaje jedną z najważniejszych inwestycji komunikacyjnych dla regionu i w dłuższej perspektywie może zdecydować o jego rozwoju gospodarczym.
Pytanie nie brzmi już więc czy powinna powstać – lecz kiedy i w jakim kształcie.
Marzec 2026. Start prac projektowych dla trzech odcinków
Z opublikowanego przez GDDKiA harmonogramu (grafika poniżej) wynika, iż w marcu 2026 roku zostanie wszczęte postępowanie przetargowe na opracowanie Koncepcji Programowej wraz z badaniami geologicznymi dla trzech odcinków Sądeczanki, dla których nie ma już sporów środowiskowych:
- Odcinek I – ok. 3,6 km (wylot z Brzeska),
- Odcinek III – ok. 5,7 km,
- Odcinek V – ok. 9,0 km (wjazd do Nowego Sącza).
We wrześniu 2026 roku planowane jest podpisanie umów z wykonawcami dokumentacji. Następnie:
- dla Odcinka I Koncepcja Programowa i geologia mają potrwać do września 2027 r.,
- dla Odcinka III do marca 2028 r.,
- dla Odcinka V aż do września 2028 r.
Po tym etapie zaplanowano uzyskanie opinii ZOPI, ogłoszenie przetargów „Projektuj i buduj”, przygotowanie wniosków o decyzje ZRID i ich uzyskanie. Realizacja robót budowlanych dla tych trzech fragmentów ma przypaść na lata:
- Odcinek I: 2030/31 – 2034/35,
- Odcinek III: 2031 – 2035,
- Odcinek V: 2031/32 – 2035/36.
W praktyce oznacza to, iż do połowy lat 30. XXI wieku powstaną trzy oderwane od siebie kawałki Sądeczanki.
Kamil Olesiak
Fot.: GDDKiA w Krakowie, własne


1 godzina temu














