Sąd Okręgowy w Krakowie 2 października częściowo uwzględnił wniosek komitetu Moniki Piątkowskiej przeciw Łukaszowi Gibale. Zakazał mu powtarzania nieprawdziwej informacji o sześciu radnych KO i nakazał sprostowanie w mediach społecznościowych oraz RMF FM. Orzeczenie jest nieprawomocne, a spór zaostrza kampanię przed drugą turą 11 października.
Sąd zakazał powtarzania informacji o sześciu radnych
Sprawa dotyczy wypowiedzi Łukasza Gibały z 28 września na antenie RMF FM. Kandydat powiedział, iż zgłosiło się do niego sześcioro radnych Koalicji Obywatelskiej, otwartych na rozmowy i ewentualną współpracę po jego zwycięstwie w wyborach na prezydenta Krakowa. W kampanii taka deklaracja miała duże znaczenie, bo dotyczyła przyszłego układu sił w Radzie Miasta.
Sąd Okręgowy w Krakowie poinformował w oficjalnym komunikacie, iż uczestnik postępowania przyznał, iż sporne słowa padły. Pełnomocnik komitetu Moniki Piątkowskiej przedstawił natomiast pisemne oświadczenia radnych zaprzeczających, by opisany kontakt i deklaracje miały miejsce. Sąd uznał informację rozpowszechnianą przez Gibałę za nieprawdziwą.
Postanowienie zakazuje kandydatowi dalszego powtarzania tej informacji. Nakazuje również opublikowanie sprostowania na jego publicznym profilu w serwisie społecznościowym oraz, na jego koszt, na antenie RMF FM. Sąd oddalił żądanie zamieszczenia sprostowania w innych mediach, ponieważ wnioskodawca nie wykazał, iż także tam publikowano treści będące przedmiotem postępowania.
Orzeczenie nie jest prawomocne
To ważne zastrzeżenie. Postanowienie z 2 października nie jest prawomocne, a obowiązek publikacji sprostowania ma zostać wykonany w ciągu 24 godzin od jego uprawomocnienia. Strony mogą wnieść zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Ze względu na weekend termin upływa w poniedziałek 5 października, a sąd drugiej instancji powinien rozpoznać ewentualne zażalenie w ciągu kolejnych 24 godzin od otrzymania akt.
Nie należy więc przedstawiać sprawy jako definitywnie zakończonej. Równie nieuczciwe byłoby jednak pomijanie treści pierwszego rozstrzygnięcia. Sąd nie zajmował się politycznymi sympatiami kandydatów. Oceniał konkretną wypowiedź, jej prawdziwość i wpływ na wyborcę.
Większość w Radzie Miasta to realna stawka
Łukasz Gibała wygrał pierwszą turę z wynikiem 36,38 proc. Monika Piątkowska, popierana przez KO i PSL, zdobyła 29,91 proc. Druga tura odbędzie się 11 października. Przed pierwszym głosowaniem sondaż także dawał Gibale wyraźne prowadzenie, ale sam urząd prezydenta nie zapewnia sprawnego rządzenia bez zaplecza w radzie.
Właśnie dlatego słowa o sześciu radnych KO nie były kampanijnym drobiazgiem. Mogły tworzyć obraz kandydata zdolnego zbudować większość po wyborach. Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego mieszkańcy oczekują nie kolejnego okresu partyjnej wojny, ale odpowiedzialnego zarządzania miastem. Następca odwołanego prezydenta przejmie także rachunek za wcześniejszy chaos.
Kampania musi opierać się na prawdzie
Sąd przypomniał prostą zasadę: kandydat, który publicznie podaje konkretną informację, musi być gotów wykazać jej prawdziwość. Tryb wyborczy ma chronić uczciwość rywalizacji i prawo obywateli do decyzji opartej na faktach. Nie jest narzędziem do rozstrzygania całego politycznego konfliktu.
Nie ma podstaw, by przypisywać Gibale intencję, której sąd nie badał. Jest natomiast podstawa, by wymagać od obu kandydatów pełnej odpowiedzialności za słowo. Kraków dysponuje miliardowym budżetem, podejmuje decyzje o transporcie, mieszkalnictwie i planowaniu przestrzennym. Dla mieszkańców stawką nie jest medialny punkt zdobyty przez jeden sztab, ale wiarygodność przyszłego prezydenta i zdolność do uczciwej współpracy z radą.










