REKLAMA
- Oni uczyli kłamstwa. Przypomnijcie sobie, taki przedmiot wprowadzili do szkół, nowy przedmiot historia i teraźniejszość. Tam kłamstwo było na każdej stronie podręcznika. Oni tam uczyli jak kłamać i manipulować. A co my robimy? My zapewniając to bezpieczeństwo, wprowadzamy edukację obywatelską, żeby młodzi (...) nauczyli się ze sobą spierać, debatować, różnić między sobą, bo my się czasami między sobą różnimy, to jest sól demokracji - mówiła ministerka.Roszkowski pozwał Nowacką w związku z rozpowszechnianiem nieprawdy, nie zgadzając się na stwierdzenie jakoby na każdej stronie podręcznika, którego jest autorem było kłamstwo. Zażądał od ministerki przeprosin oraz 1 tys. zł za każdą stronę - łącznie 512 tys. zł.Nowacka powołała się na "licentia poetica"W trakcie procesu prof. Roszkowski podkreślał, iż niesprawiedliwe w wypowiedzi ministerki było to, iż został oskarżony o powielanie kłamstw na każdej stronie podręcznika. Zaznaczył, iż wypowiedź ministerki wygłoszona w takiej skali była dla niego silnym uszczerbkiem na wizerunku. Zaznaczył jednak, iż głosy krytyczne i "nagonka" na niego pojawiały się już wcześniej, po publikacji podręcznika.Nowacka w trakcie procesu zapewniała, iż jej wypowiedź nie powinna być interpretowana dosłownie. Podkreślała, iż określenie "na każdej stronie" powinno być odbierane jako "licentia poetica" (łac. swoboda poetycka - PAP).
Warszawski sąd okręgowy zdecydował, iż ministerka edukacji Barbara Nowacka musi przeprosić za swoje słowa o "kłamstwach zawartych na każdej stronie podręcznika Historia i Teraźniejszość".Sędzia Magdalena Kubczak zdecydowała, iż Nowacka ma opublikować przeprosiny na kanale swojego ugrupowania na Youtubie (kiedyś Platformy Obywatelskiej, teraz - Koalicji Obywatelskiej), w terminie siedmiu dni od uprawomocnienia się wyroku. Ma też zapłacić Roszkowskiemu 1,3 tys. zł tytułem kosztów procesu.Z kolei Roszkowski musi zapłacić Nowackiej 10,8 tys. zł tytułem kosztów procesu. Chodzi o koszty poniesione z rozprawami itp.Sędzia: Pozwana użyła pewnej przenośniW trakcie ustnego uzasadnienie sędzia Magdalena Kubczak podkreśliła, iż to nie jest proces o prawdę historyczną, czy o to, co miało znaleźć się podręczniku, ale przedmiotem tego procesu jest prawo do wolności wypowiedzi.
Zwróciła uwagę, iż sprawa nie dotyczy stwierdzenia faktu oraz iż słowa pozwanej są opinią. - Pozwana użyła pewnej przenośni - mówiła sędzia. Zaznaczyła jednak, iż w ocenie sądu taki zarzut narusza dobra osobiste, autorytet naukowy i rzetelność, jeżeli chodzi o działalność prof. Roszkowskiego.Sędzia kilkakrotnie wskazywała, iż wypowiedź Barbary Nowackiej miała miejsce podczas konwencji KO, a jej przebieg był emitowany w mediach. Oceniła, iż należy wziąć pod uwagę, iż im osoba pełni wyższą funkcję, tym jej słowa są "nośniejsze" oraz iż ta wypowiedź przedostała się do świadomości społecznej. - Czym innym jest krytyka pewnych zjawisk społecznych (...), a czym innym jest odniesienie się do konkretnej osoby - powiedziała sędzia.Sąd oddalił pozew o zadośćuczynienie dla RoszkowskiegoSędzia Kubczyk dodała, iż kontekst wypowiedzi nie uzasadniał tak mocnych słów. Wyjaśniła, iż sąd oddalił pozew o zadośćuczynienie, gdyż uznał żądanie za nieadekwatne. Sędzia wskazała, iż podstawnym sposobem usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego są przeprosiny osoby, której dobra zostały naruszone.- Zadośćuczynienie może być zasądzone tylko wtedy, kiedy sąd by uznał, iż same przeprosiny są niewystarczające - podkreśliła sędzia.
Po rozprawie pełnomocnik ministerki, adwokat Maciej Ślusarek przekazał dziennikarzom, iż cieszy się iż sąd oddalił roszczenia prof. Roszkowskiego. - Sąd chyba słusznie zauważył, iż wszelkie negatywne konsekwencje, które dotykały pana Roszkowskiego, miały miejsce znacząco wcześniej na skutek bardzo szerokiej krytyki tego podręcznika - powiedział.

10 godzin temu












