Rzeki na minusie. Czego nauczył nas rok hydrologiczny 2026?

19 godzin temu
Zdjęcie: rok hydrologiczny 2026


Mijający rok hydrologiczny 2026 nie został zdominowany przez jedno gwałtowne zdarzenie. Jego najważniejszą cechą jest długotrwały deficyt wody w rzekach, przerywany lokalnymi, krótkotrwałymi wezbraniami. Pokazuje, iż susza i gwałtowne wzrosty stanów wody nie są przeciwieństwami. Mogą występować w tym samym sezonie, w tej samej zlewni, a kilka dni intensywnego deszczu nie wystarcza, aby odbudować zasoby tracone przez wiele miesięcy.

Deficyt był widoczny od początku

Rok hydrologiczny nie pokrywa się z kalendarzowym. W Polsce rozpoczyna się 1 listopada i kończy 31 października następnego roku. Takie przesunięcie wynika z naturalnego cyklu obiegu wody: kończy się okres zasilania rzek wodami z poprzedniego sezonu i rozpoczyna czas gromadzenia zasobów. Dzięki temu przepływy, stany wód i bilans można analizować w jednym cyklu hydrologicznym.

Już początek roku hydrologicznego 2026 przyniósł oznaki deficytu. W listopadzie 2025 r. odpływ Wisły do Bałtyku stanowił 75,6 proc. normy wieloletniej, Odry zaś 77,6 proc. Punktem odniesienia jest wartość wyznaczona na podstawie danych z lat 1951–2020, więc 100 proc. oznaczałoby odpływ zgodny z tą normą. W listopadzie odpływ Wisły był zatem o 24,4 proc., a Odry o 22,4 proc. niższy od poziomu odniesienia.

Skalę narastającego problemu pokazuje liczba stacji z przepływem poniżej SNQ, czyli średniego niskiego przepływu z wielolecia. W kwietniu było ich 60, w maju 192, w czerwcu 288, w lipcu 330, a 17 sierpnia już 408. Z miesiąca na miesiąc przepływy poniżej SNQ notowano więc na coraz większej liczbie stacji hydrologicznych.

Polskie rzeki wysychają, a IMGW zapowiada gwałtowne burze

Wisła i Odra odprowadzały znacznie mniej wody niż zwykle

Zdjęcia odsłoniętych brzegów i wyjątkowo niskich wartości na wodowskazach łatwo przyciągają uwagę, ale nie pokazują całego obrazu. Stan wody i przepływ nie są tym samym. Poziom na wodowskazie zależy także od kształtu i przekroju koryta oraz zmian, jakie w nim zachodzą. Dlatego do oceny zasobów wodnych potrzebne są dane o przepływie i odpływie.

Do 31 sierpnia 2026 r., licząc od początku roku hydrologicznego, skumulowany odpływ Wisły w Tczewie wyniósł 57,5 proc. normy wieloletniej, a Odry w Gozdowicach – 50,7 proc. Jeszcze wyraźniej skalę deficytu pokazują dane miesięczne. W lipcu odpływ Wisły stanowił 38,2 proc. normy wieloletniej dla tego miesiąca, a w sierpniu – 37,4 proc. W przypadku Odry było to odpowiednio 37,2 i 34,3 proc.

oprac. Wodne Sprawy

Rekordowo niskie stany wody na kolejnych stacjach

Rok 2026 przyniósł także wyjątkowo niskie wskazania wodowskazów. W maju wartości równe lub niższe od wcześniejszych minimów absolutnych odnotowano na 9 stacjach, w czerwcu na 24, a w lipcu już na 36.

We wrześniu na Wiśle pojawiły się kolejne minima. Warszawa-Bulwary zanotowała 94 cm, o 10 cm mniej niż wcześniejsze minimum z 2025 r. W Modlinie było to 182 cm wobec poprzednich 193 cm, w Gusinie – 95 cm, czyli o 1 cm mniej niż wcześniej, a w Puławach-Azotach 51 cm – o 19 cm mniej. Stany poniżej dotychczasowych minimów absolutnych obserwowano także na Sanie, Bugu, Warcie, Wieprzu, Liwcu i Odrze.

Susza nie skończyła się wraz z latem

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech mijającego roku była długość niżówki. W dorzeczu Odry ostrzeżenie przed suszą hydrologiczną dla górnej Warty z Liswartą obowiązywało od 17 kwietnia, dla górnej Noteci – od 21 kwietnia, a dla środkowej i dolnej Noteci – od 29 kwietnia.

18 sierpnia obowiązywało 100 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną, a na 28 stacjach przepływ spadł poniżej NNQ, czyli najniższego przepływu z wielolecia. Jeszcze 14 października 68 proc. stacji znajdowało się w strefie wody niskiej, 30 proc. – w średniej, a 2 proc. – w wysokiej. Na 294 stacjach przepływ pozostawał poniżej SNQ, a w kraju obowiązywały 94 ostrzeżenia przed suszą hydrologiczną. Kalendarzowo zaczęła się jesień, ale hydrologicznie znaczna część kraju przez cały czas pozostawała w letniej niżówce.

zdj. Irrmago/Depositphotos

Padało, więc dlaczego rzeki się nie odbudowały?

Rok hydrologiczny 2026 nie był czasem bez deszczu ani wezbrań. Już w listopadzie 2025 r. przez Wisłę i Odrę przechodziły niewysokie fale wezbraniowe. Pod koniec grudnia wzrosty poziomu wody na wybrzeżu i w odcinkach ujściowych rzek powodował silny wiatr z kierunków północnych. Na przełomie lutego i marca roztopy oraz spływ wód opadowo-roztopowych przyniosły kolejne wzrosty. W marcu na Guberze w Prośnie próg alarmowy został przekroczony o 80 cm, a lokalne przekroczenia stanów alarmowych występowały także latem.

Okresowe opady nie zakończyły jednak suszy hydrologicznej. W wielu regionach wzrosty stanów wody i przepływów były przejściowe. Liczy się bowiem nie tylko suma opadu, ale też jego rozkład w czasie i przestrzeni oraz stan całej zlewni. Krótka ulewa może gwałtownie podnieść poziom rzeki, ale nie musi odbudować wilgotności gleby, zasobów wód podziemnych ani zagwarantować długotrwałego zasilania rzek. Rzeka może więc jednego dnia wezbrać, a tydzień później ponownie znaleźć się w niżówce.

Upał pogłębia deficyt, ale go nie tłumaczy

Czerwiec 2026 r. został sklasyfikowany jako miesiąc ekstremalnie ciepły. Średnia temperatura była o 2°C wyższa od normy z lat 1991–2020. 28 czerwca w Słubicach zanotowano 40,5°C – najwyższą wartość w historii pomiarów na stacjach synoptycznych IMGW-PIB i o 0,3°C wyższą od poprzedniego rekordu z 1921 r.

Wysoka temperatura sprzyja zwiększonemu parowaniu i ewapotranspiracji, dlatego przy niedoborach opadów i ograniczonym zasilaniu rzek może pogłębiać i przedłużać niżówkę. Nie oznacza to jednak, iż sam upał powoduje suszę hydrologiczną.

Nie możemy przygotowywać się osobno na suszę i powódź

Dominującym problemem mijającego roku był długotrwały deficyt wody, choć jednocześnie pojawiały się lokalne wezbrania, wzrosty związane z czynnikiem morskim, roztopy i krótkotrwałe przekroczenia stanów alarmowych. To właśnie ta kombinacja powinna być wskazówką dla odpowiedzialnej gospodarki wodnej.

System gospodarowania wodą musi jednocześnie pomagać w utrzymywaniu zasobów podczas długich okresów niedoboru, zapewniać przepływy w rzekach, pozostawiać przestrzeń na przyjęcie wezbrań, zwiększać naturalną retencję w zlewniach i umożliwiać reagowanie na coraz większą zmienność warunków.

Mijający rok hydrologiczny nie był spektakularny z powodu jednej wielkiej fali powodziowej. Był trudny dlatego, iż deficyt narastał miesiącami. Lokalne deszcze nawalne podnosiły poziomy wody w rzekach, ale nie odbudowywały zasobów. Rekordy padały nie podczas kulminacji fal wezbraniowych, ale raczej po drugiej stronie skali – przy niskich stanach i przepływach. Rok hydrologiczny 2026 zapisze się zatem jako kolejny zdominowany przez suszę.

Źródło:
Na podstawie informacji prasowej IMGW-PIB „Podsumowanie sytuacji hydrologicznej w Polsce w roku hydrologicznym 2026 – według danych dostępnych do 14 października 2026 r.”.

Idź do oryginalnego materiału