Miało być "polityczne trzęsienie ziemi", a skończyło się na zawiadomieniu bez nazwisk i awanturze z dziennikarzami.
Krzysztof Rutkowski przyszedł na zapowiadaną konferencję w Sejmie bez Michała Kołodziejczaka. Nie ujawnił, których polityków dotyczą jego rewelacje. Zamiast tego mówił o własnym wyroku, wyprawie do Naddniestrza i "jednym kroku do wojny domowej", a pytania o test na narkotyki zbywał pytaniem, czy poseł ma "odlać się" przed kamerami.