Rumunia: Siódma noc protestów przed aresztem. Zwolennicy Georgescu nie schodzą z ulicy

goniec.net 6 dni temu

Wieczorem 5 października pod Aresztem Centralnym w Bukareszcie po raz siódmy z rzędu zebrali się zwolennicy Călina Georgescu. W niedzielę żandarmeria odnotowała rekordowe, około dwóch tysięcy uczestników. Skandowano „Călin Georgescu este președinte”, na transparentach pojawiał się napis „FREE C.G.”. Mniejsze zgromadzenia odbyły się też w Baia Mare, Suczawie i Ploeszti.

Georgescu, były kandydat na prezydenta, którego zwycięstwo w unieważnionej pierwszej turze z listopada 2024 roku wstrząsnęło rumuńską sceną, siedzi w areszcie tymczasowym od 29 września. Sąd Apelacyjny w Bukareszcie uchylił wtedy decyzję sądu niższej instancji, który odmówił aresztu i zastosował jedynie dozór sądowy, i na wniosek prokuratury DIICOT zarządził 30 dni izolacji. Ta sama decyzja dotyczy biznesmena Ionela Rusena. Areszt nie jest wyrokiem — wina może wynikać wyłącznie z prawomocnego skazania.

Prokuratura zarzuca Georgescu, Rusenowi i Włochowi Massimiliano Arenie utworzenie zorganizowanej grupy przestępczej oraz oszustwo o szczególnie poważnych skutkach. Chodzi o 1,1 miliona euro, które według skargi biznesmena Răzvana Leu z Buzău miało być „gwarancją” pod obiecaną linię kredytową z zagranicy; część tych pieniędzy, jak twierdzi DIICOT, miała zasilić kampanię Georgescu. Obrońcy i część opinii prawicowej mówią o politycznym rozliczeniu; śledczy wskazują na skargę pokrzywdzonego i konkretną kwotę.

Żandarmeria stołeczna nie rozpędzała wieców siłą, ale między 29 września a 4 października nałożyła 98 mandatów na łączną kwotę 84 500 lei za nielegalne zgromadzenia w okolicy aresztu. Do mobilizacji wzywał George Simion, lider AUR
Sojuszu na rzecz Jedności Rumunów, który zapowiedział też wiec 14 października na Place du Luxembourg w Brukseli.

Protest pod murem aresztu jest tylko najostrzejszym objawem dłuższej zapaści. Od 5 maja Rumunia nie ma rządu z pełnią uprawnień: gabinet Iliego Bolojana upadł wtedy wotum nieufności, które socjaldemokraci z PSD poparli razem z AUR, protestując przeciw pakietowi oszczędnościowemu mającemu ściąć jeden z największych deficytów w Unii. Parlament 30 września odrzucił kolejnego kandydata prezydenta Nicușora Dana — europosła Siegfrieda Mureșana (182 głosy przy wymaganych 233). Wieczorem 5 października Dan desygnował już czwartego premiera: Lucę Niculescu, dyplomatę, byłego ambasadora w Paryżu i koordynatora starań o wejście Rumunii do OECD. Niculescu obiecał „poważne traktowanie publicznych pieniędzy”, nie obiecując cudów. Większości w parlamencie przez cały czas nie widać, a po dwóch odrzuconych desygnacjach otwiera się konstytucyjna ścieżka do wcześniejszych wyborów — których Dan woli uniknąć.

Sondaż Avangarde z 12–22 września (1020 respondentów, błąd ą3,1 pkt) pokazuje skalę nastroju: 88 proc. Rumunów uważa, iż kraj idzie w złą stronę, a tylko 8 proc. — iż w dobrą. W intencjach wyborczych wśród zdecydowanych AUR ma 36 proc., PSD 23, PNL 16, USR 8. Najczęstsza obawa to kryzys gospodarczy.

Ulica wrze też z innych powodów. 15 września na placu Zwycięstwa hodowcy owiec i kóz starli się z policją po tym, jak Komisja Europejska przedłużyła do końca 2026 roku zakaz eksportu żywego bydła małego z powodu pomoru małych przeżuwaczy i ospy. Demonstracja, do której dołączyli też ludzie spoza środowiska rolniczego, skończyła się gazem łzawiącym, kilkudziesięcioma rannymi i zatrzymaniami; prezydent Dan nazwał eskalację „niezwykle poważną”. Na początku października rolnicy i przewoźnicy przez cały czas negocjowali z resortem rolnictwa, a wniosek o czterodniową okupację placu Zwycięstwa przez 15 tysięcy pojazdów został odrzucony jako nieracjonalny. Osobno, 4–5 października aktywiści Greenpeace z Rumunii, Bułgarii i Czech namalowali na siedzibie OMV Petrom hasło „No New Gas”, protestując przeciw projektowi Neptun Deep na Morzu Czarnym.

Pod aresztem skandują o „prezydencie”. W Cotroceni szuka się premiera, który w ogóle przejdzie przez parlament. Między tymi dwoma faktami mieści się rumuńska jesień 2026: kraj bez pełnego rządu od pięciu miesięcy, z deficytem, który Bruksela każe ciąć, i z opozycją, która ulicę traktuje już jako przedłużenie kampanii.

RUMANÍA Esto está ocurriendo en la cárcel central de Bucarest.
Los rumanos exigen la liberación del presidente legítimo de Rumanía, Călin Georgescu…

¡Como de costumbre, los medios guardan un silencio absoluto!

RUMANÍA Va a ser la zona cero donde va ha comenzar todo en Europa
COMPARTE por todas partes…

— dejanira (@dejanirasilveir) October 5, 2026

Idź do oryginalnego materiału