Rozważania nad Słowem Życia 1 P 5,6-7

niepoprawni.pl 9 godzin temu

„Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga,

aby was wywyższył w stosownej chwili.

Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was”

Apostoł Piotr wzywa nas do ukorzenia się przed Bogiem. Co przyniesie to upokorzenie? Przede wszystkim przekaże nam światło poznania, które daje Bóg. W przeciwnym razie poznanie to jest blokowane przez egocentryzm naszej skażonej grzechem natury, którą Pismo Święte nazywa „starym człowiekiem”, a my choćby nie zdajemy sobie z tego sprawy. Pokora to prawda. Pokora to wyzwolenie spod władzy naszej suwerenności, pychy i niechęci do przyznania się do własnych słabości i błędów. Ta egoistyczna suwerenność nie pozwala Bogu działać przez nas, choć przyniosłoby to największe korzyści – nie tylko duchowe i nie tylko dla innych, ale przede wszystkim dla nas samych.

Pismo Święte mówi: „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje”. Upokorzenie się przed Bogiem, od którego otrzymaliśmy nasze istnienie i wszelkie dobro, które w nas jest i które uczyniliśmy, nie jest poniżeniem. Jest to po prostu uznanie rzeczywistości, czyli prawdy o nas samych. Tę postawę pokory w prawdzie osiągniemy zwłaszcza w wewnętrznej modlitwie pod krzyżem Chrystusa. Bez prawdziwej modlitwy zmarnujemy nasze życie w złudzeniach. W chwili śmierci nie będziemy mieli czasu w pokutę i naprawienie tego, co zaniedbaliśmy. Ale jeżeli zachowamy choć odrobinę pokory, to istnieje nadzieja, iż w ostatecznej próbie, w chwili przejścia do wieczności, z pokorą przyjmiemy łaskę, aby przynajmniej zostać zbawionymi, choćby jeżeli w takim przypadku musimy liczyć się z długim czyśćcem, a to nie jest błahostka. Dlaczego? Ponieważ zaniedbaliśmy czas oczyszczenia przez prawdziwe upokorzenie, czyli chodzenie w prawdzie. Ostatecznie chodzi nam o ostateczne wywyższenie. Wywyższenie tutaj, w życiu, ma niewielkie znaczenie i niedługo przeminie.

Jeśli chodzi o zmartwienia, problemy i krzyże, które napotykamy każdego dnia, apostoł radzi nam zaufać Bogu i powierzyć Mu wszystkie nasze problemy. Jak? Z Chrystusem i w Chrystusie. Musimy codziennie doświadczać naszego współukrzyżowania z Chrystusem, a nie tylko bezradności wobec naszego problemu. To również ukrzyżuje naszego starego człowieka, czyli naszą zepsutą naturę, która potajemnie szuka własnej chwały we wszystkim i bojkotuje Boga lub spycha Go na dalszy plan.

Jezus musi być prawdziwie Panem naszego życia. Musimy rozmawiać z Nim w modlitwie o naszych problemach, szukając Jego woli. A jeżeli On naprawdę jest naszym Panem, to nie przeżyjemy naszego życia na próżno, ale owocnie, zarówno w doczesności, jak i przede wszystkim w wieczności.

Idź do oryginalnego materiału