Rozłam w Polsce 2050 staje się faktem. Powstaje nowy klub parlamentarny

2 godzin temu
Zdjęcie: Rozłam w Polsce 2050 staje się faktem. Powstaje nowy klub parlamentarny


Po rozłamie w Polsce 2050 powstanie nowy klub parlamentarny o nazwie Centrum. Akces do niego zgłosiło 15 posłów, tyle samo zostaje w klubie Polska 2050. Obie grupy zapewniają, iż przez cały czas będą popierać rząd i koalicję. Otwartą sprawą pozostaje umowa koalicyjna, która mówi o czterech, a nie pięciu koalicjantach.

W środę minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ogłosiła odejście, wraz z grupą parlamentarzystów, z Polski 2050 i powstanie nowego klubu parlamentarnego o nazwie Centrum.

Do klubu Centrum, według deklaracji, mają przystąpić dotychczasowi posłowie Polski 2050: Elżbieta Burkiewicz, Sławomir Ćwik, Rafał Kasprzyk, Paulina Hennig-Kloska, Rafał Komarewicz, Aleksandra Leo, Barbara Okuła, Barbara Oliwiecka, Ryszard Petru, Norbert Pietrykowski, Marcin Skonieczka, Mirosław Suchoń, Ewa Szymanowska i Żaneta Cwalina-Śliwowska oraz posłanka niezrzeszona, Izabela Bodnar, która w lipcu ub.r. odeszła z Polski 2050. Łącznie będzie to 15 posłów, czyli minimum wymagane do utworzenia klubu parlamentarnego w Sejmie.

Do Centrum odchodzi też trzech dotychczasowych senatorów Polski 2050: Grzegorz Fedorowicz, Piotr Masłowski i Jacek Trela. Na współpracę z klubem Centrum zdecydował się także europarlamentarzysta Michał Kobosko.

W klubie Polska 2050 pozostaje 15 posłów. W zaktualizowanej informacji na stronie partii podano, iż Polskę 2050 reprezentują w Sejmie: Szymon Hołownia, Paweł Śliz, Agnieszka Burzyńska, Michał Gramatyka, Maja Nowak, Piotr Górnikiewicz, Adam Gomoła, Bartosz Romowicz, Wioleta Tomczak, Piotr Strach, Łukasz Osmalak, Kamil Wnuk, Adam Luboński, Ewa Schädler i Bożenna Hołownia. W Senacie jako reprezentant Polski 2050 pozostaje Maciej Żywno. Piąty senator, który zdobył mandat, startując jako kandydat Polski 2050, Mirosław Różański podpisał się pod tzw. listem 18, w którym razem z obecnymi założycielami klubu Centrum domagał się zmian w klubie Polski 2050, ale w środę nie przystąpił do Centrum.

Dwoje dotychczasowych posłów Polski 2050: Joanna Mucha i Paweł Zalewski opuścili Polskę 2050 i zapowiedzieli, iż pozostaną niezrzeszeni.

Hennig-Kloska, ogłaszając powstanie nowego klubu, podkreśliła, iż „centrum to miejsce, gdzie spotykają się ludzie, w którym wypracowują dobre kompromisy i odnoszą sukcesy”. Zadeklarowała dalszą współpracę z rządem i chęć wejścia do koalicji rządowej nowego podmiotu. Zapewniła, iż premier Donald Tusk został poinformowany o utworzeniu nowego klubu. Zdaniem Hennig-Kloski, niebawem powinno dojść do rozmowy na temat umowy koalicyjnej.

Pytana, czy występujący z Polski 2050 chcą założyć nową partię, Hennig-Kloska odpowiedziała, iż są to dalsze kroki, o których będzie informować w stosownym czasie.

W przyszłym tygodniu klub Centrum ma ogłosić skład swojego prezydium. O tym, iż do Sejmu wpłynął wniosek o rejestrację nowego klubu, poinformował marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

Głos zabrała w środę także szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i parlamentarzyści, którzy pozostali w partii i klubie. Według Pełczyńskiej-Nałęcz część posłów nie zaakceptowała wyniku demokratycznych wyborów szefa Polski 2050 i zdezerterowała z jej szeregów. Podkreśliła, iż Polska 2050, jako sygnatariusz umowy koalicyjnej, jest częścią koalicji 15 października.

Pełczyńska-Nałęcz oświadczyła też, iż osoby, które zdecydowały się odejść z Polski 2050, a zostały ministrami i wiceministrami z rekomendacji jej partii, tej rekomendacji już nie mają. Dodała, iż w praktyce ich przyszłość zależy od Koalicji Obywatelskiej. – Niech idą teraz do KO i pytają się, jaka jest przyszłość ich stanowisk – powiedziała.

Premier Tusk oświadczył, iż zarówno Hennig-Kloska, jak i Pełczyńska-Nałęcz zapewniły go o lojalności wobec rządu i koalicji „niezależnie od turbulencji”. Szef rządu podkreślił też, iż większość parlamentarna pozostanie stabilna do następnych wyborów. – Nie takie turbulencje, wstrząsy przetrwaliśmy – dodał Tusk.

Marszałek Czarzasty i lider Nowej Lewicy ocenił, iż powstanie nowego klubu nie powinno negatywnie wpłynąć na funkcjonowanie koalicji rządzącej. Podobną opinię wyraził wicepremier, lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. – Ja widzę te zawirowania w ten sposób, iż one oczywiście powodują konieczność dialogu, może jeszcze większego niż do tej pory, z większą liczbą środowisk, ale nie zagrażają bezpieczeństwu rządu ani koalicji. Nie zagrażają większości – powiedział Kosiniak-Kamysz.

Swoje rozczarowanie rozłamem w Polsce 2050 wyraził założyciel partii i jej były szef Szymon Hołownia. Jego zdaniem do podziału w ugrupowaniu i utworzenia klubu Centrum doprowadziła nienawiść do wybranej pod koniec stycznia nowej przewodniczącej partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Stwierdził również, iż popełnił błąd, oddając przywództwo w partii.

Hołownia poinformował, iż osoby, które będą tworzyć nowy klub Centrum, z automatu przestają być członkami partii, tracą też funkcje w jej ciałach statutowych. Zaznaczył, iż członkowie klubu Centrum, nie mając partii, nie mają też żadnego zaplecza. Dodał, iż choć ich aktywność parlamentarna „wystarczy im do tego, żeby negocjować z premierem (…), ale nie wystarczy, żeby w wyborach w 2027 roku być czymś więcej niż wypełniaczem list Koalicji Obywatelskiej”.

Napięta sytuacja w Polsce 2050 narastała od czasu unieważnionej w styczniu drugiej tury wyborów na nowego szefa partii. O przywództwo w ugrupowaniu ubiegały się Hennig-Kloska i Pełczyńska-Nałęcz. W partii powstały trzy frakcje: obu kandydatek i Hołowni, na wewnętrznych forach pojawiały się też pomysły unieważnienia całych wyborów i startu hołowni w nowych.

Spór dotyczył też kwestii obsadzenia wakatów w Radzie Krajowej i postulowanego przez frakcję Hennig-Kloski odwołania Pawła Śliza ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego. Punktem zwrotnym była sobotnia Rada Krajowa, która zobowiązała członków partii, by do Zjazdu Krajowego zaplanowanego na 21 marca zaprzestali „eskalacji napięć”. Do tego czasu zawieszono też postępowania dyscyplinarne oraz wstrzymano wszelkie zmiany personalne. Uchwała została źle przyjęta przez część działaczy, którzy określili ją jako „kagańcową”.


Idź do oryginalnego materiału