Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości nie zakończy się na odejściu grupy parlamentarzystów. W najbliższych dniach i tygodniach presja może przenieść się do regionów. Lokalni działacze, radni i sympatycy prawicy będą pytani, czy pozostają z PiS, czy wspierają środowisko Mateusza Morawieckiego. Taki wybór pewnie okaże się konieczny także na ziemi bocheńskiej.
W grupie związanej z Morawieckim znaleźli się parlamentarzyści z naszego okręgu: poseł Wiesław Krajewski i senator Włodzimierz Bernacki. Obaj przez lata budowali swoje polityczne wpływy także na ziemi bocheńskiej. Mają tutaj współpracowników, sympatyków oraz samorządowców, z którymi uczestniczyli w kampaniach i lokalnych wydarzeniach.
- Rozłam w PiS stał się faktem. Poseł z naszego regionu w grupie, która sprzeciwiła się Kaczyńskiemu
- Senator z naszego okręgu po stronie Morawieckiego. Interia ujawnia nazwisko
Dopóki wszyscy funkcjonowali pod wspólnym parasolem Prawa i Sprawiedliwości, osobiste sympatie i powiązania nie musiały prowadzić do konfliktów. Teraz sytuacja się zmienia.
Lokalni działacze pod presją?
Nie chodzi wyłącznie o osoby posiadające legitymację PiS. Polityczne zaplecze parlamentarzystów tworzą również radni startujący z lokalnych komitetów, członkowie stowarzyszeń oraz sympatycy pomagający organizować spotkania, zbierać podpisy i mobilizować wyborców.
To właśnie wobec nich mogą pojawić się oczekiwania: pozostajecie z partią Jarosława Kaczyńskiego czy pomagacie ludziom Morawieckiego?
Nie wszyscy odpowiedzą natychmiast. Wielu będzie prawdopodobnie próbowało przeczekać konflikt, zachować neutralność i obserwować sondaże. W lokalnym świecie polityki stosunkowo łatwo jednak wskazać osoby od lat współpracujące z konkretnymi posłami i senatorami. Dlatego choćby brak publicznej deklaracji będzie uważnie interpretowany.
Pierwszymi sygnałami nie muszą być formalne odejścia. Warto obserwować, kto pojawia się na spotkaniach poszczególnych środowisk, udostępnia ich komunikaty, podpisuje apele i angażuje się w organizację wydarzeń.
Za rok potrzebni będą ludzie do kampanii
Presja będzie rosła, ponieważ następne wybory parlamentarne odbędą się już jesienią 2027 roku. Parlamentarzyści potrzebują w terenie ludzi, którzy pomogą im prowadzić kampanię i docierać do wyborców.
Krajewski i Bernacki właśnie m.in. po to przez lata budowali lokalne relacje. Oficjalne struktury PiS również będą oczekiwały lojalności i pracy na rzecz własnych kandydatów (szefową struktur PiS na Bocheńszczyźnie jest bardzo aktywna posłanka Józefa Szczurek-Żelazko). Dotychczasowi sojusznicy mogą więc otrzymać sprzeczne propozycje, a choćby żądania.
Wtedy neutralność stanie się znacznie trudniejsza. Kampania wymaga obecności na spotkaniach, publicznego poparcia, organizowania wydarzeń i mobilizowania wyborców.
Sejmik może być pierwszym poważnym testem
Największe znaczenie praktyczne może mieć sytuacja w Sejmiku Województwa Małopolskiego. Po wyborach w 2024 roku PiS zdobyło tam 21 z 39 mandatów. Oznacza to samodzielną, ale niewielką większość.
Wystarczyłoby więc odejście lub trwały bunt kilku radnych, aby partia straciła możliwość samodzielnego rządzenia województwem. Nie musi to od razu oznaczać zmiany marszałka – radny opuszczający partię zachowuje mandat i może przez cały czas popierać dotychczasowy zarząd. Powstałaby jednak przestrzeń do negocjacji, nowych porozumień i głosowań, których wynik nie byłby już pewny.
Małopolski sejmik już na początku kadencji pokazał zresztą, iż partyjna dyscyplina nie zawsze działa. Pomimo posiadania 21 mandatów PiS przez kilka tygodni nie potrafiło przeforsować wskazanego przez centralę kandydata na marszałka.
W tym kontekście obserwowane będzie również zachowanie Piotra Dziurdzi – radnego wojewódzkiego z Bochni, który w tej chwili należy do klubu PiS. Fakt reprezentowania Bocheńszczyzny sprawia, iż jego stanowisko i głosowania będą dla lokalnych obserwatorów istotne.
W radach powiatów, gmin i miast rozłam „na górze” nie musi od razu zmieniać układanek „na dole”. Samorządowe porozumienia często są bardziej osobiste niż partyjne. Możliwe jednak, iż ludzie dotychczas działający razem znajdą się po przeciwnych stronach podczas kampanii parlamentarnej.
Należy przypuszczać, iż warszawski konflikt dopiero zacznie schodzić w teren i może mieć wpływ na lokalne polityczne relacje.

2 godzin temu






