
Niestety kolejny raz przekonuję się, iż człowiek bez klasy pozbawiony jest poczucia humoru. Poczucie humoru bowiem sprawia, iż człowiek jest zdolny do spojrzenia na siebie samego „z zewnątrz” – czyli w oparciu o olbrzymią kopalnię humoru. Brak poczucia humoru a więc i klasy przejawia się w chwilach trudnych – jak rozstanie, rozwód czy rozłam. Tak się niestety i dzisiaj dzieje, choć przecież każdy powinien mieć elementarną wiedzę, do czego zacietrzewienie prowadzi…
Wprawdzie brak klasy to jeszcze nie paranoja, która towarzyszy „rozliczeniom” i rozgrzebywaniem drobnych spraw sprzed lat. Tu niedoścignionym mistrzem jest Donald Tusk – człowiek mściwy, którego choćby żona określiła jako gnojka, który zniszczył jej życie. Tak więc w dzisiejszym świecie można nie dostrzec braku klasy na tle siejącej spustoszenie paranoi przywódcy partii i rządu. Wspomniana przeze mnie klasa towarzyszyła bowiem wybitnym ludziom, w tym także politykom, którzy mieli poczucie humoru – a więc dystans do siebie samego. Ale takich polityków trudno w dziesiejszej Polsce zliczyć na palcach jednej ręki – choćby to była ręka najbardziej doświadczonego przez życie stolarza….
Na dowód tego, do czego prowadzi brak klasy przytoczę historyjkę o dwóch przyjacielach, którzy nagle się rozstali. Gdy po wielu latach spotkali się przypadkowo, jeden z nich zapytał się dawnego przyjaciela:
- Słuchaj! Co to się stało, iż po twoich urodzinach nie odzywałeś się do mnie przez lata, a choćby nie odbierałeś telefonów ode mnie?
- No wiesz… Powód był tylko jeden: po moich urodzinach zginęła złota kolia z brylantami mojej małżonki…
- I co? To właśnie mnie – twojego przyjaciela podejrzewałeś o kradzież złotej kolii???
- Przyznam się, iż tak – choć po latach znaleźliśmy tę kolię, która spadła za szafę…
- To dlaczego nie odezwałeś się do mnie od tego czasu???
- No cóż… Kolia się odnalazła, ale niesmak pozostał…










