W Prawie i Sprawiedliwości powstało nowe stowarzyszenie. Jacek Sasin ogłosił utworzenie inicjatywy „Po Pierwsze Polska”, która ma wzmacniać jedność partii, wspierać kampanię prof. Przemysława Czarnka i przygotowywać rozwiązania programowe na przyszłość. Oficjalnie wszystko odbywa się pod szyldem lojalności wobec PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Politycznie jednak trudno nie zadać pytania: czy to jeszcze porządkowanie obozu, czy już otwarta próba sił przed walką o schedę po prezesie?
Nowe stowarzyszenie powstało w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości. Na jego czele stanął Jacek Sasin, a funkcje wiceprezesów objęli Elżbieta Witek, Tobiasz Bocheński i Patryk Jaki. Sekretarzem został Michał Moskal, skarbnikiem Marek Wesoły. Według Sasina liczba deklaracji członkowskich przekroczyła już 100.
Oficjalny przekaz jest bardzo ostrożny. „Po Pierwsze Polska” nie ma działać poza partią, nie ma budować własnych struktur terenowych i nie ma być konkurencją dla PiS. Przeciwnie, jego członkowie deklarują pełną lojalność wobec Prawa i Sprawiedliwości oraz prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Tyle oficjalnie.
Nieoficjalnie trudno jednak nie widzieć w tym ruchu kolejnego etapu wewnętrznej rywalizacji w największej partii opozycyjnej. Szczególnie iż wcześniej własne stowarzyszenie, „Rozwój Plus”, założył Mateusz Morawiecki. Wokół tej inicjatywy od początku narastały napięcia. Padały pytania o zgodność ze statutem PiS, o budowanie własnego zaplecza i o to, czy były premier nie próbuje stworzyć osobnego centrum politycznego wewnątrz partii.
Teraz odpowiedź dało środowisko bliższe Przemysławowi Czarnkowi. I choć wszyscy mówią o jedności, sam fakt powstawania kolejnych stowarzyszeń pokazuje, iż w PiS trwa układanie sił na nowo.
Rozłam? Jeszcze nie
Na dziś trudno mówić o formalnym rozłamie. Nikt z liderów nowej inicjatywy nie ogłasza wyjścia z PiS. Przeciwnie, Sasin bardzo wyraźnie podkreśla lojalność wobec partii i Jarosława Kaczyńskiego. To istotny sygnał, bo w polityce słowa o lojalności często pojawiają się właśnie wtedy, gdy wewnątrz organizacji rośnie nieufność.
Rozłam oznaczałby otwarte zerwanie, budowanie osobnych list wyborczych, własnych struktur i własnego przywództwa. Tego jeszcze nie ma. Jest natomiast coś innego: instytucjonalizowanie frakcji. Czyli sytuacja, w której grupy wewnątrz partii zaczynają nadawać sobie formalny kształt, liczyć zwolenników, budować rozpoznawalność i pokazywać, kto za kim stoi.
To nie jest rozłam w sensie prawnym. Ale politycznie jest to już pęknięcie widoczne gołym okiem.
Próba sił? Zdecydowanie tak
Najbardziej prawdopodobna interpretacja jest taka, iż „Po Pierwsze Polska” to próba sił. Odpowiedź na ruch Mateusza Morawieckiego i jego „Rozwój Plus”. o ile Morawiecki pokazuje swoje zaplecze, ludzie związani z Czarnkiem i Sasinem pokazują swoje. o ile jedna grupa liczy „szable”, druga nie chce wyglądać na słabszą.
W tym sensie nowe stowarzyszenie jest politycznym komunikatem do trzech adresatów.
Po pierwsze, do Jarosława Kaczyńskiego: środowisko Czarnka ma realne zaplecze i nie jest tylko medialną konstrukcją.
Po drugie, do Mateusza Morawieckiego: nie masz monopolu na przyszłość prawicy.
Po trzecie, do działaczy PiS w terenie: trwa wewnętrzne ustawianie obozów, a od dzisiejszych wyborów personalnych może zależeć miejsce na listach, wpływy i przyszła pozycja w partii.
To jest klasyczna polityczna rozgrywka przed czasem przesilenia. A tym przesileniem będzie pytanie, kto po Jarosławie Kaczyńskim.
Fundament nowej partii? Teoretycznie tak, praktycznie jeszcze za wcześnie
Czy „Po Pierwsze Polska” może stać się fundamentem nowej partii? W polityce nigdy nie należy mówić „nigdy”. Każda duża formacja, szczególnie po latach rządzenia i po utracie władzy, prędzej czy później musi odpowiedzieć sobie na pytanie o nowe przywództwo, nowy język i nowy program.
Jeżeli PiS utrzyma jedność, takie stowarzyszenia mogą być tylko wewnętrznymi think tankami, klubami wpływu i narzędziami mobilizacji. o ile jednak konflikt się zaostrzy, mogą stać się gotowymi zalążkami nowych bytów politycznych.
Na razie jednak bardziej wygląda to na budowanie pozycji negocjacyjnej niż na przygotowanie secesji. Sasin i jego środowisko bardzo mocno podkreślają, iż pozostają w ramach PiS. To oznacza, iż nie chcą dziś palić mostów. Chcą raczej pokazać, iż są siłą, z którą trzeba się liczyć.
Problem Kaczyńskiego
Najciekawsze w całej sprawie jest to, iż oba stowarzyszenia powstają w partii, która przez lata była kojarzona z żelazną centralizacją. PiS nie był partią wielu równorzędnych liderów. Był partią jednego centrum decyzyjnego. Tym centrum był Jarosław Kaczyński.
Dziś widać, iż ten model zaczyna trzeszczeć. Nie dlatego, iż prezes PiS przestał być ważny. przez cały czas jest najważniejszą postacią w swoim obozie. Ale coraz więcej polityków zaczyna przygotowywać się na czas po nim. Jedni robią to ostrożnie, inni bardziej ofensywnie. Jedni mówią o programie, inni o jedności, ale w tle chodzi o władzę.
Władza w partii nie znosi próżni. o ile nie ma wskazanego następcy, zaczyna się naturalna rywalizacja pretendentów. Morawiecki, Czarnek, Sasin, Błaszczak, Jaki, Bocheński, Witek — każde z tych nazwisk coś znaczy, każde reprezentuje inne doświadczenie, inne środowisko i inną wizję przyszłości prawicy.
Jedność na pokaz, walka pod powierzchnią
Największy paradoks polega na tym, iż im częściej politycy mówią dziś o jedności PiS, tym bardziej widać, iż ta jedność wymaga zabezpieczania. Gdyby była oczywista, nie trzeba byłoby jej aż tak mocno deklarować.
„Po Pierwsze Polska” może więc być przedstawiana jako inicjatywa programowa, ale jej polityczne znaczenie jest znacznie szersze. To sygnał, iż wewnątrz PiS rozpoczął się etap formalnego liczenia wpływów. Jeszcze bez rozwodu, jeszcze bez rozłamu, jeszcze bez nowej partii. Ale już z wyraźnym podziałem na obozy.
Czy to skończy się tylko wewnętrzną rywalizacją, czy doprowadzi do głębszego pęknięcia? To zależy od kilku czynników: wyniku kolejnych wyborów, pozycji Jarosława Kaczyńskiego, ambicji Mateusza Morawieckiego i Przemysława Czarnka oraz tego, czy PiS znajdzie sposób na pogodzenie różnych frakcji pod jednym szyldem.
Na dziś najuczciwsza odpowiedź brzmi: to jeszcze nie rozłam, ale już zdecydowanie próba sił. A czy będzie to fundament nowej partii? Może się nim stać wtedy, gdy w PiS zabraknie jednego centrum dowodzenia, które będzie w stanie utrzymać wszystkie ambicje pod kontrolą.







![Przedszkolny festyn pełen emocji. Mali artyści skradli serca swoich bliskich [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/dsc02803.jpg)



