Rozejm runął. Niespokojny spokój na Bliskim Wschodzie

goniec.net 1 godzina temu

Rozejm między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, formalnie obowiązujący od czerwca, praktycznie przestał istnieć. W ostatnich dniach doszło do najintensywniejszej wymiany uderzeń od czasu podpisania czerwcowego memorandum o porozumieniu. Prezydent Donald Trump ogłosił, iż „rozejm jest skończony”, a obie strony prowadzą działania militarne w rejonie Cieśniny Ormuz i baz amerykańskich w Zatoce Perskiej.

Według dowództwa amerykańskiego CENTCOM, w nocy z 7 na 8 lipca oraz 8–9 lipca siły USA przeprowadziły dwie fale ataków na cele w Iranie. Uderzenia objęły łącznie około 80–90 obiektów: systemy obrony powietrznej, radary, magazyny rakiet i dronów, małe łodzie IRGC, infrastrukturę logistyczną wzdłuż wybrzeża oraz – po raz pierwszy od kwietnia – mosty w prowincji Golestan i na drogach prowadzących do Meszhedu. Amerykanie podkreślają, iż celem było „dalej degradowanie” zdolności Iranu do atakowania żeglugi handlowej w Cieśninie Ormuz.

Iran odpowiedział atakami rakietowymi i dronowymi na cele amerykańskie i sojusznicze w Bahrajnie, Kuwejcie, Katarze oraz na bazę w Jordanii. Sygnały o niebezpieczeństwie rozbrzmiewały wielokrotnie w Bahrajnie i Kuwejcie. Irańskie media informowały też o atakach na infrastrukturę amerykańską w Zatoce. W Iranie w wyniku amerykańskich uderzeń zginęło co najmniej 14 osób (głównie wojskowych), a 78 zostało rannych – podaje irańskie Ministerstwo Zdrowia. W Kuwejcie odłamki raniły jedną osobę.

Jednocześnie w Iranie realizowane są wielodniowe uroczystości pogrzebowe zamordowanego w lutym najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego. 10 lipca jego ciało zostało pochowane w sanktuarium Imama Rezy w Meszhedzie. Tysiące uczestników wznosiły hasła odwetu.

Bezpośrednim impulsem eskalacji były irańskie ataki na trzy tankowce w Cieśninie Ormuz (m.in. katarski gazowiec i saudyjski statek). Teheran twierdzi, iż tylko on ma prawo wyznaczać bezpieczne trasy przez cieśninę i domaga się opłat. Waszyngton uznał to za rażące naruszenie czerwcowego memorandum z Islamabadu, które miało przywrócić swobodną żeglugę. W odpowiedzi USA m.in. przywróciły sankcje na irańską ropę.

Trump na szczycie NATO w Ankarze stwierdził wprost, iż rozejm „jest skończony”, nazwał irańskich negocjatorów „kłamcami i oszustami” i zagroził dalszymi uderzeniami, w tym na infrastrukturę cywilną (elektrownie, zakłady odsalania wody) oraz przejęciem wyspy Kharg – kluczowego irańskiego terminalu naftowego. Jednocześnie zastrzegł, iż USA nie dążą do długotrwałej wojny pełnoskalowej.

W rezultacie ceny ropy gwałtownie wzrosły (powyżej 80 dolarów za baryłkę), a żegluga w Cieśninie Ormuz pozostaje mocno ograniczona. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, iż eskalacja może zniweczyć spodziewaną nadwyżkę na rynku ropy w 2027 r.

Mediacje (m.in. Pakistan, Oman, Katar) trwają, ale obie strony eskalują retorykę. Iran grozi dalszymi atakami i wycofaniem się z NPT, USA – kolejnymi uderzeniami. Na Bliskim Wschodzie panuje „niespokojny spokój” – jak określają to media – z realną groźbą pełnego powrotu do wojny.

Sytuacja pozostaje niezwykle dynamiczna. Najbliższe dni pokażą, czy wymiana ciosów da się jeszcze powstrzymać, czy region pogrąży się w kolejnej fazie konfliktu o globalnych konsekwencjach gospodarczych.

Idź do oryginalnego materiału