
Doug Ford i Olivia Chow.
Burmistrz Toronto Olivia Chow zażądała od władz prowincji Ontario uchylenia ustawy Bill 110 oraz zwrotu miastu terenów przejętych pod planowaną rozbudowę lotniska Billy Bishop. To reakcja na decyzję rządu federalnego, który odrzucił projekt forsowany przez premiera Douga Forda.
W pilnym wniosku skierowanym do Rady Miasta Chow wezwała prowincję do zakończenia – jak to określiła – „przejęcia miejskich gruntów” i oddania Toronto terenów obejmujących między innymi wyspy Toronto Islands oraz park Little Norway.
Choć szczegółowy projekt rozbudowy nigdy nie został publicznie przedstawiony, Zarząd Portu w Toronto (Toronto Port Authority), współzarządzający lotniskiem wraz z miastem i rządem federalnym, szacował koszt inwestycji na 4–5 miliardów dolarów. Budowa miałaby potrwać choćby 25 lat.
Miasto od początku podnosiło, iż inwestycja mogłaby negatywnie wpłynąć na rozwój nowych osiedli mieszkaniowych, tereny rekreacyjne, jakość powietrza i wody, poziom hałasu, ruch drogowy oraz lokalną przyrodę. Mimo tych zastrzeżeń rząd Ontario przyjął ustawę Bill 110, nadając spornym terenom status specjalnej strefy gospodarczej, co miało ułatwić realizację projektu.
W ubiegły piątek federalny minister transportu Steven MacKinnon oświadczył jednak, iż Ottawa nie poprze rozbudowy lotniska umożliwiającej obsługę większych i głośniejszych samolotów. Podkreślił, iż rząd nie zaakceptuje planów naruszających tereny rekreacyjne, pogarszających warunki środowiskowe ani utrudniających budowę nowych mieszkań.
Olivia Chow zarzuciła również Zarządowi Portu w Toronto brak przejrzystości i ukrywanie planów przed mieszkańcami. Zażądała także wyjaśnień dotyczących doniesień medialnych sugerujących, iż na rozbudowie lotniska mogły skorzystać amerykańskie instytucje finansowe prowadzące intensywny lobbing.
Zdaniem burmistrz, skoro projekt rozbudowy nie będzie realizowany, prowincja powinna zwrócić miastu wszystkie przejęte tereny, aby mogły służyć mieszkańcom Toronto.







